Już pewnie wiecie, że bardzo lubię elementy fantasy, zwłaszcza z bogami posiadającymi potężne, magiczne moce. Bardzo lubię też efekty specjalne, szczególnie jeśli odpowiednio uzupełniają fabułę i są dostosowane do akcji na ekranie. Do tego dołączmy komediowe sytuacje, gorący romans i świetne aktorstwo – i mamy gotową receptę na sukces. Czy jednak tej dramie się to udało?
Po “Hwayugi” postanowiłam wziąć na cel jeszcze jeden romans fantasy, tak chyba bardziej dla porównania. Bo ostatnio skupiałam się na czymś, co Wam polecam, więc szukając natchnienia, stwierdziłamm że najwyższy czas się zreflektować i… ostrzec widzów przed niektórymi produkcjami. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są osoby zachwycone tym projektem, prezentujące całkowicie odmienne stanowisko od mojego. Jednak nie sposób zauważyć, że każda tego rodzaju drama niesie ze sobą jakieś ryzyko, szczególnie kiedy angażuje się do nich topowych aktorów i celebrytów, sądząc, że to wystarczy do osiągnięcia sukcesu. A więc co się dzieje z dramą, jeśli począwszy od scenariusza – fabuła jest nudna, najważniejsze elementy są spłaszczone, obsada mierna, a reżyseria i wizualizacja słaba?
Zapraszam do czytania i komentowania.

Info

  • Emisja

    03.07.2017 – 22.08.2017

  • Gatunek:

    Fantasy, romans, melodramat, komedia, ekranizacja manhwy

  • Liczba odcinków:

    Szesnaście

  • Nadawca:

    Stacja tvN Asia

  • Scenariusz

    Jung Yoon Jung – autorka Monstar, Arang and the Magistrate

  • Reżyseria

    Kim Byung Soo – reżyser hitów, takich jak Hwayugi, Queen in Hyun’s Man, czy obecnie emitowany He is Psychometric

Zwiastun

Opis fabuły

Habaek jest młodym, zasiadającym w Niebiosach bogiem wody. Mężczyzna jest narcystyczny i za wszelką cenę pragnie zdobyć niebiański tron dla siebie. Chcąc zdobyć upragnioną moc, Habaek zstępuje na Ziemię i zaczyna szukać magicznego kamienia. Bóg wody wie, że tylko dzięki niemu będzie w stanie posiąść upragnioną moc i ma nadzieję, że w jego poszukiwaniach pomoże mu przeznaczona mu panna młoda i sługa. Jednakże pojawia się problem, jego ziemska panna młoda jest realistką i nie wierzy w istnienie nadprzyrodzonych istot. Jako że So Ah jest psychiatrą posiadającą własną klinikę, uznaje, że Habaek cierpi na zaburzenia i nie daje wiary jego słowom. Jednakże kobieta nie wie, że jej rodzina jest przeklęta i musi wiecznie służyć bogom. Czy Habaekowi uda się przekonać So Ah i znaleźć kamień? Jak na jego plany wpłynie pojawienie się na Ziemi innych bogów?

Bóstwo i śmiertelniczka

Melodramat z manhwy, który zamieniono w komedię romantyczną… Historia jest naprawdę bardzo prosta – bóg ma osobisty cel, aby zjawić się na Ziemi, a po drodze w realizacji tego celu zakochuje się w człowieku. W człowieku, który z pokolenia na pokolenie jest tylko jego służącym. Romans śmiertelniczki i bóstwa to często powtarzający się schemat w dramach fantasy, jednak do dobrej fabuły potrzeba chemii obojga bohaterów, akcji z odpowiednimi efektami specjalnymi i dobrze napisanej historii. Zapowiadało się raczej fajnie – bo służąca jest lekarzem – psychiatrą oswojonym z życiowymi problemami, a Habaek przez głupoty, które wygaduje – zdecydowanie nadaje się na jej pacjenta. Oczywiście nie omieszkano podkreślić powtarzających się schematów pomiędzy mężczyzną i kobietą – bo on jest przystojny, inteligentny, bardzo zdolny, a ona biedna, z długami i tragedią z dzieciństwa w tle. Czyli znowu oklepane połączenie wcale nie tak silnej, jak zamierzono pierwotnie w fabule, kobiety i ratującego ją z opresji mężczyzny…
Ta drama to naprawdę doskonały przykład, jak wynikającą z manhwy ciekawą i interesującą historię można szybko zepsuć. Wyglądało to tak, jakby scenarzyści spisali różne śmieszne sytuacje, wrzucili je do kapelusza i losowo wyciągali, aby umieścić w kolejnym odcinku. Bo fabuła skupia się przede wszystkim na sytuacyjnych scenach komediowych, a kłótnie drugoplanowych bohaterów w tle miały prowadzić do eskalacji napięcia, tylko jakoś im to nie wyszło. Na dodatek efekty wizualne są dobre w pierwszej części dramy, potem jak zwykle w takich produkcjach ze spadającą oglądalnością – zabrakło na nie kasy…

Aktorstwo

Shin Se Kyung nadal jest mdłą, nijaką aktorką… Nic się nie zmieniło. Chemii pomiędzy nią a Nam Joo Hyukiem nie ma żadnej, a romantyczne sceny są nijakie, niezręczne i nieporadne – nie z powodu tak napisanej roli, ale z powodu aktorów. To oglądanie aż bolało, bo rzadko się zdarza, aby całkowity brak chemii był aż tak widoczny. Na dodatek, jakbym miała się leczyć u takiego rozchwianego emocjonalnie lekarza jak ona, to chyba byłabym chora jeszcze bardziej. Psychiatra, który nie wysłuchuje historii pacjentów? Lekarka, która nie umie poradzić sobie z gorączką? Scenarzysta napisał takie bzdury, że byłam tym totalnie zniesmaczona. Zupełny brak ekspresji, brak wyrazistości postaci, nadal jest aktorsko mało profesjonalna, co tym bardziej widać, jeśli za partnera otrzymała kogoś, kto nie był w stanie pociągnąć tego aktorstwa na wyższy poziom. Według mnie jej radość, smutek, płacz czy gniew zawsze wyglądają podobnie w jej interpretacji, i tak właściwie to do końca nie polubiłam ani jej, ani jej postaci Jak była na ekranie, to chciałam, żeby te sceny szybko się skończyły, bo bardziej mnie interesowały postacie drugoplanowe. A dodatkowo w ogóle nie rozumiem tego, że zakochała się w egoistycznym, zadufanym w sobie Habaeku, postać prezesa Shina jest zdecydowanie ciekawsza, lepsza, interesująca i nie zawiera groteski, którą prezentuje nam momentami Nam Joo Hyuk.
Habaek w roli Nam Joo Hyuka jest narcystycznym, snobistycznym bogiem, który po prostu drażni, a nie bawi. Moim zdaniem zdecydowanie stać go na lepsze role, bo w tej dramie po prostu nie pasował. Potrafił być uroczy, ale to wszystko… Rozumiem, że miał być zdystansowany, jak na wielkiego boga przystało, dobrze ukrywający emocje, ale i tak miał niewiele do pokazania. Jego aktorstwo jest sztuczne, niezgrabne i mało interesujące. Powinien odegrać, jak ciężko jest mu się pogodzić z rodzącym się uczuciem do śmiertelniczki, ale tło tego romansu nie istnieje – nie ma żadnych podstaw do tego, aby takie uczucie pomiędzy aroganckim, humorzastym, egoistycznym bogiem a jego ziemską służącą się pojawiło. Jeśli ktoś mi nie wierzy – to niech porówna ten występ z rolą Marka Chao jako potężnego, świetnie ukrywającego emocje boga Ye Hwa (również zakochanego w śmiertelniczce) w chińskiej dramie “Ten Miles of Peach Blossoms”, wtedy od razu zrozumie, dlaczego rolę Joo Hyuka oceniam tak słabiutko. Myślę, że był zbyt niedoświadczony do zagrania roli 3000-letniego Habaeka, otrzymał tę rolę na wyrost, a na dodatek odnosiłam wrażenie, że występ w tej dramie to decyzja wyłącznie agencji. Nie zauważyłam, aby zidentyfikował się z odtwarzaną postacią, bo w żadnej scenie nie był dla mnie przekonywujący czy wiarygodny. Wyglądał jak chłopiec z plakatu, a nie jak charyzmatyczny, władczy bóg. Bardzo, bardzo źle, najsłabsza rola, jaką widziałam w jego wykonaniu, a przecież chłopak ma naprawdę spory potencjał, jednak nawet jego popularność nie zrobiła z tej dramy hitu.
Im Joo Hwan w roli prezesa Shin Hoo Ye’a był jedynym aktorem, który się wyróżniał w tym projekcie. Konsekwentnie wykonał swoją pracę i był jedyną złożoną, głęboką postacią z dramy, która została mi w pamięci i której kibicowałam od początku do końca Pięknie odtwarzał kłębiące się w nim emocje – również te subtelne, a Nam Joo Hyuk jeszcze więcej stracił aktorsko w konfrontacji z postacią prezesa. Zainwestowałam uczucia w jego historię, zwłaszcza że była bardzo wciągająca – starał się mimo swojego pochodzenia uczynić Ziemię lepszym miejscem, przekazywał pieniądze na cele charytatywne, podjął się tak delikatnego hobby jak ogrodnictwo, a na dodatek zawsze się stawiał do dyspozycji So Ah i wspierał ją w kłopotach, wywołanych najczęściej przez Habaeka. Chciałam, aby pokazał swoją moc, aby w końcu całkowicie utracił panowanie nad sobą, aby doszło do konfrontacji jego mocy z mocą Habaeka, bo drażniło mnie przypisywanie mu nieczystych pobudek, i co? Niestety nie doczekałam się ekscytującego wydarzenia pełnego oszałamiających efektów specjalnych. A szkoda… według mnie zmarnowany potencjał aktorski. Mam nadzieję, że w końcu zasłuży na główną rolę.
Do tego dochodzi para bóstw – głupków, chociaż przyznać muszę, że Krystal była w swojej roli lepsza niż cała fabuła i główna para bohaterów tej dramy, chociaż momentami zachowuje się jak rozwydrzona trzylatka, a nie doświadczona życiem bogini. Jednak przynajmniej ich konflikty miło się oglądało.

Ulubione sceny

Spoiler Pokaż

Uznanie

To, co mnie mogło najbardziej urzec – czyli Królestwo Bogów – zostało pokazane w zdawkowy, oszczędny sposób – a szkoda. Drama zawiera na początku naprawdę ładne efekty specjalne i ogólnie uważam, że było ich za mało. Potem doszło obniżenie kosztów produkcji, co odbiło się na ostatecznej wizualizacji. Obejrzałam całą dramę chyba z przyzwyczajenia, bo natychmiast zapominałam o tym, co właściwie obejrzałam. Drama prosta, bez żadnych głębszych doznań, powolna, nudna, zupełnie niewidowiskowa. Moim największym problemem był fakt, że historia skupiała się bardziej na rzeczach, które nie miały większego znaczenia dla fabuły – tworzyły jedynie otoczkę elementów komediowych, bez znaczenia dla odgrywanych scen. Odcinki stały się bardzo powtarzalne, bez większego wpływu na rozwój akcji – bo Habaek robi coś złego i chwali się, że jest bóstwem, a So Ah jest tym zirytowana i prostuje kłopoty stworzone przez wodnego boga – i to jest podsumowanie prawie każdego odcinka.
Bardzo przyjemny OST, tło muzyczne jest lepsze od scen, których dotyczy – muzyka jest zdecydowanie uroczym elementem tego projektu..

Czy warto?

Dziury w fabule aż piszczą. Przykłady? Proszę bardzo – dziwaczna umowa, na mocy której Habaek pozostanie z So Ah na Ziemi, dopóki ona nie umrze. Ona będzie się starzeć, a on co? Odgrywać jej syna, a potem wnuka? Mieć z nią romantyczny związek, kiedy będzie wyglądać jak 80-letnia babcia? Poza tym dlaczego moce Habaeka powróciły wyłącznie w momencie zagrożenia życia? Zachowanie tajemnicy w dramach jest dobrym pomysłem, ale do czasu… A tutaj albo wcale nie mamy wyjaśnienia, albo akcja się wlecze niemiłosiernie…
Szukasz wspaniałej fabuły? Szukasz emocji i adrenaliny? Szukasz genialnego aktorstwa i dobrze zarysowanych postaci? TO NIE TUTAJ… Aktorzy są mdli, bez iskry, bez chemii, a historia – nawet w założeniach interesująca, została przedstawiona w słabiutki, nudny, nieciekawy sposób. Do tego rodzaju fabuły wystarczyło 10 odcinków, bo 16 to jest zdecydowanie za dużo, zwłaszcza że odcinki po prostu się dłużą, wraz z postępem akcji każdy kolejny odcinek był nudniejszy od poprzedniego. Uwielbiam romanse z elementem fantasy, ale na litość boską – nie każdy jest do strawienia, zwłaszcza kiedy zakończenie od połowy dramy jest przewidywalne i rozczarowujące, bo zdecydowanie bardziej interesujący dla mnie byłby związek pani doktor z prezesem Shinem.
Chcesz popatrzeć na ładnych ludzi? To tutaj, bo bóstwa są naprawdę ładne, choć nie są pozbawione ludzkich przywar i kłócą się jak dzieci w szkole. Drama, którą reklamowano jako następcę Goblina, okazała się kompletnym rozczarowaniem, pierwsza para to totalna porażka, druga para bardziej zabawna niż główni, ale nic niewnosząca do historii, brak rozwoju postaci, brak głębi i emocji, żadnego wzruszenia, nuda, nuda, nuda… Jeśli chcemy obejrzeć dramę o miłości i poświęceniu, to też zdecydowanie nie ten projekt… Nie jest to najgorsza drama, jaką obejrzałam, ale zrobiłam to tylko dlatego, że chyba nie miałam nic innego do roboty i ciągle dawałam jej szansę… Jeśli niczego nie oczekujesz i tylko bezmyślnie oglądasz, to proszę bardzo – można obejrzeć, zwłaszcza jeśli jesteś fanem aktora lub aktorki. Jednak w morzu dram jest to projekt, do którego nigdy, przenigdy nie wrócę…

Podsumowanie

Fabuła – 2,5/5
Gra aktorska – 2/5
Ogólna wizualizacja – 3,5/5
Muzyka – 4,5/5
Wrażenie – 2,5/5
Ogólna ocena – 3,0

Oczywiście, ta drama jest dostępna na naszej stronie: Kliknij, by przejść do dramy.

11
like
7
love
0
haha
0
wow
0
sad
0
angry

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

28
Dodaj komentarz

Please Login to comment
12 Liczba wątków
16 Liczba odpowiedzi na wątki
13 Obserwujący
 
Najczęściej oceniany komentarz
Wątek z największą ilością odpowiedzi
14 Ilość autorów komentarzy
cahmiereIK10 Ostatnio skomentowali
  Subskrybuj  
Powiadom o
lyrx
Użytkownik
lyrx

Niestety, tym razem w pełni się zgadzam z recenzentką. Ta drama to porażka, Nudna, aktorstwo drewniane, fabuła słaba szkoda czasu na nią.
Jeśli chodzi o dramy fantasy to może pokusisz się o recenzję Legend of the blue sea ? Jestem ciekawa jakie masz wrażenia na jej temat ?

Użytkownik
arynka

Drama jeszcze nie jest przetłumaczona do końca, więc nie zrecenzuję jej wcześniej. W każdym razie ma piękną parę główną, a co do aktorstwa to ta para nie jest kompatybilna 😜🤪😉

Użytkownik
AnnabelleMorgan

Trudno się z tobą nie zgodzić. Jun Ji Hyun jest zdecydowanie lepszą aktorką. Od czasu, kiedy zobaczyłam ją w My Sassy Girl śledzę z uwagą jej role.

AmeliaKotkowa
Użytkownik
AmeliaKotkowa

Oglądałam dramę już dosyć dawno temu, ale zgadzam się, że nie zachwyca.Muszę przyznać, główni bohaterowie zupełnie nie przekonali mnie swoją grą. Ja osobiście bym nie polecała, ale każdy ma prawo do własnej opinii.Dzięki Arynka za kolejną recenzję. Powodzenia przy kolejnych recenzjach. Pozdrawiam.

Użytkownik
arynka

Dziękuję, no niestety coś mocno producentowi nie wyszło przy pracy nad tym projektem… rownież pozdrawiam!

szymki
Użytkownik
szymki

dramę, obejrzałam nawet z przyjemnością, po jej zakończeniu przyszła refleksja, którą tak nie do końca mogłam zinterpretować ale Ty w swojej recenzji ujęłaś moje przemyślenia BARDZO TRAFNIE ….fakt, nie chciałabym leczyć się u takiego lekarza, choć gdyby chciał zamieszkać u mnie przystojny bóg…..hmmmmmm nie wiem….Generalnie, chłopcy przystojni, dziewczynki ładne..zarys mitologi jakiś niedookreślony. Drama obejrzana, odhaczona ale jakoś nie czuję chemii żeby do niej wracać (mam kilka do których chętnie wracam, nawet nie do obejrzenia całej dramy ale do poszczególnych odcinków, scen czy o prostu muzyki – ot taki kaprys widza 🙂 ).

Użytkownik
arynka

Tak jak pisałam, ładni ludzie… a co do mieszkania z bóstwem, to zdecydowanie w tej konfrontacji wygrywa chiński przystojniak Mark Chao i może mieszkać w każdym pokoju… a Wodniczek może się potaplać w stawiku w ogrodzie… 😜

szymki
Użytkownik
szymki

hihih,.no fakt 🙂

aguzj
Użytkownik
aguzj

TAK!
Rzuciłam się, Arynko, na recenzję owej dramy, jak pies na michę wody po całym dniu biegania w baaardzo upalny dzień.
Wyczekiwałam jej od dawna.
Zgadzam się w 100% !!!
Dalej twierdzę, że tytuł powinien być inny…Hmmm…”Niuanse całowania – video poradnik dla początkujących i średniozaawansowanych” ??
Właściwie głównie takie sceny pojawiają mi się w głowie, kiedy myślę o tej produkcji. I jeszcze odczucia : drętwota, brak ekspresji, brak chemii, brak, brak, brak…. Brrry..
“Wodniczek” podobał mi się jako 13 książę w “Moonlovers”, bardzo, jako pływak w “Who are you:school 2015”,
Tu?…No, cóż…Zwłaszcza, kiedy rzeczywiście porównamy sobie postać odtwarzaną przez Nam Joo Hyuka do oddanego Ye Hwy stworzonego przez Marka Chao to wszystkie braki i niedociągnięcia stają się wyjątkowo wyraźne i rażą jeszcze bardziej.
(Choć i bez tego je zauważamy i drażnią, jak ostra nitka w swetrze ) Dobrze wybrałaś osobę i postać do porównania.
Nie zmogłam tej produkcji.
Brak jej głębi, zaangażowania, nie zapada w pamięci , a wręcz pozostawia dziwne wrażenie….
Niestety, oczekiwań wstępnych nie spełnia w ogóle…
Wielka szkoda.

Użytkownik
arynka

Wiedziałam że wspomnienie Ye Hwy w interpretacji Marka Chao zdecydowanie Cię poruszy ❤️ No jakby nie patrzeć – toż to przepaść między nimi… Ye Hwę mogłam podziwiać w każdej scenie, Habaek mnie drażnił.
A jeśli chodzi o kissy… Kiedyś napisałam w recenzji, od kogo można się uczyć całowania, podobał Ci się tamten tekst, jak pamiętam 😉

aguzj
Użytkownik
aguzj

Ja zawsze twierdziłam, że “Bride of the god water” to głównie instruktaż całowania i właściwie nic poza tym i nawet o tym dawno temu rozmawiałyśmy. Ty teraz wspominasz pewnie “My secret romance”? A, wiesz, pamiętam,że głównym tak się wykazywał, lecz nijak nie mogę sobie takiej sceny przypomnieć. a jeśli chodzi o “wodniczka” to z pełną projekcją 😉
A wracając do “Ten Milles..” …Mark Chao wykazał się tam podwójnie przecież 🙂 I jego postać Ye Hwy mocno zapada w serducho i chce się do niej wracać i wracać.
Tu-nie :(.

Użytkownik
arynka

Oj żebyś wiedziała… nawet nie masz pojęcia ile mam ulubionych scen z Brzoskwinek, do których wracam na okrągło, ciesząc uszy brzoskwinkowym, najlepszym OST, jaki w życiu słyszałam… a do tego projektu, jak wspomniałam powyżej – nigdy nie wrócę…

aguzj
Użytkownik
aguzj

Niezmiernie się zatem cieszę,że zachęciłam Cię do “brzoskwinkowego świata” , od cudnego OST zaczynając i dokładając do tego wspaniałe sceny -sama wracam baaardzo chętnie- tak cudownie poprawia nastrój. Wspaniale by było, gdyby ta drama pojawiła się kiedyś na DQ,

Użytkownik
Azile

Kiedy przeczytałam fabułę dramy to aż sobie pisnęłam z zachwytu….bóg- śmiertelniczka, Nam Joo Hyuk w roli głównej, którego miło oglądało się w Moon Lovers i ostatnio w filmie The Great Battle, w którym wyraźnie widać, że mężnieje i z niecierpliwością czekałam aż nadejdzie pora na młodego boga wody i jego śmiertelną ukochaną. Zauroczona tym namówiłam moją siostrę aby zobaczyła dramę jako pierwsza a ja w tym czasie ” zbadam” coś innego. Po pierwszych odcinkach siostra powiedziała mi, że drama jest fajna, po kolejnych, że to się nie klei a ostatecznie wyraziła się w ten sposób ” Jeśli cała drama opiera się na półnagim, przystojnym bogu, który ciałem nadrabia jakikolwiek brak spójności i mdłość do kwadratu to błagam nie marnuj czasu na to, bo na DQ jest tyle dobrych dram, które biją o głowę to “coś”. Nie chcę obrazić w jakikolwiek sposób zwolenników tej dramy, gdyż o gustach się nie dyskutuje, jednak to mi wystarczyło aby schować tą dramę w głęboką szufladę a po przeczytaniu recenzji Arynki trafia na listę zapomnianych. Ja dodam od siebie, że trzeba uważać zanim określi się produkcję jako następcę Goblina- bo stąpa się po cienkim lodzie, gdyż “Goblin” w swoim gatunku jest na poziomie pozostawiającym konkurencję daleko w tyle i jeśli jakaś drama pobije Goblina to będzie to majstersztyk. P.S Bardzo dziękuję za napisanie tej recenzji. Obiektywizm to podstawa XD. Swoją drogą Arynka wyobrażam sobie te momenty, w których chciałaś przewinąć, przeskoczyć lub po prostu wyłączyć tą dramę ale jako świetna recenzentka wytrwałaś do końca ku przestrodze dla innych wielbicieli świata fantasy- brawo TY 😉

Użytkownik
arynka

Haha… No dziękuję, sama się zastanawiam jak, ale nie przewijałam i wytrzymałam do końca. Chociaż teraz częściej korzystam z możliwości przyspieszenia zdarzeń w niektórych dramach, bardzo przydatna funkcja 😜

Użytkownik
anias90

Teraz mi trochę wstyd bo dramę oceniłam na 5 i trafiła do moich ulubionych. Zgadzam się z argumentami z recenzji, nie można się nawet nie zgodzić, bo to wszystko prawda, ale co począć jak mnie osobiście się dobrze oglądało… To co, że drewno i brak chemii jak pośmiałam się, popłakałam, powkurzałam, czyli tak naprawdę wszystko czego mi potrzeba. Jeśli chodzi o czystą rozrywkę bez krztyny ambicji to jest ok. Jeśli szukałabym ambitniejszego kina na pewno bym po tę produkcję nie sięgnęła. A już na pewno nie postawiłbym jej obok Goblina, bo to by była profanacja:D Dziękuję za recenzję, jak zwykle bardzo dobrze napisana i trafna, aczkolwiek ja biedne bezguście czasem sobie do dramy wrócę:) myślę, że czasem przydają się takie “puste” dramy abyśmy tym bardziej docenili prawdziwe, dopieszczone perełki 😉
Czekam z niecierpliwością na kolejne recenzje:)

Użytkownik
Azile

anias90 i super, że Ci się podobało. Każdy ma inny gust oraz znajduje się na innym etapie swojego życia dlatego jedne dramy są nam bliższe w danym momencie, z kolei inne wydają się beznadziejne. Wyrazilaś swoją opinię, z którą wiele osób się zgadza i tego się trzymaj, pozdrawiam😃

szymki
Użytkownik
szymki

miałam tak samo jak Ty..drama na raz ..do Goblina jej świat daleki, ale gdyby ktoś kiedyś pytał….to odpowiedź jest “tak-tak widziałam”

Użytkownik
arynka

Każdemu zdarzają się takie „wpadki”… ja K2 oceniłam na 5, a po sześciu czy siedmiu odcinkach zastanawiałam sie czy byłam ślepa czy pijana 🤪więc się nie przejmuj. A też każdy ma swój mały świat dram, w którym mogą się podobać różne, rownież mniej ambitne projekty. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

blawatek9
Użytkownik
blawatek9

po tak miazdzacej krytyce ocena 3,0 to duzo…pewnie troche pomogla muzyka:) dramy nie ogladalam i nie zamierzam. natomiast poczulam sie zachecona do Ten miles of peach blossoms, bo kocham dobre aktorstwo.mam nadzieje, ze warto ja obejrzec takze z innych powodow, niz tylko jeden swietny aktor:))

Użytkownik
arynka

Jak na romans fantasy to mimo dramatycznych, rozpaczliwych momentów niesie ze sobą optymistyczne przesłanie, a więc bardzo wysoko oceniam fabułę, OST i aktorstwo, czego niestety nie powiem o Wodniczku. Rozumiem, że są osoby, którym Water God mogła się bardzo podobać, jednak dla mnie to Brzoskwinki zdobyły mistrzostwo, a Wodniczek to tylko liga podwórkowa…

Ksaomna
Użytkownik
Ksaomna

Zgadzam się z tą recenzją. Ost i efekty specjalne to najlepsze co było w tej dramie. Prezes który okazał się kimś innym niż się wydawało byłby ciekawszym rozwiązaniem niż bóg Habaek. Zabrakło mi tu dopowiedzenia o wątku ojca i córki ale poza tym recenzja idealna. Co do dramy, do zapomnienia w sumie już nie pamiętam co się tam działo. Może właśnie oprócz tego wątku ojca i córki oraz prezesa Shina to do tej pory pamiętam a oglądałam w grudniu.

Użytkownik
arynka

Oj prawda… w pamięci zostaje naprawdę niewiele. O ojcu zapomniałam 😉

Użytkownik
IK10

Och Arynka jak zawsze ogromne podziękowania dla Ciebie za recenzję z którą zgadzam się z Tobą w stu procentach 🙂 szczerze, sama sobie się dziwię, że dotrwałam do końca oglądając tą dramę, bo po takich pięknych zapowiedziach, cudownie pięknych plakatach promocyjny dostaliśmy nudną breję naszpikowaną niby śmiesznymi scenami, mdłym aktorstwem, i w ogóle zdaje mi się, że osoby które pisały ten scenariusz, robiły kasting i nakręciły to, to albo były porządnie pijane, albo to robota studentów, którzy mieli pomysł, ale nie mieli doświadczenia i umiejętności, aby udźwignąć tą dramę.Jedynym pozytywem w tej dramie był Prezes i muzyka, bo reszta to… bez komentarza.
Jeszcze raz podziękowania i życzę powodzenia przy kolejnych recenzjach:-)

Użytkownik
arynka

Dziękuję bardzo, od czasu do czasu muszę też opisać coś słabszego 😜 chociaż z tym coraz gorzej, bo robię się coraz bardziej wybredna i nie kończę złych projektów tylko je porzucam…

Użytkownik
moneko

chociaż mi najbardziej podoba się wątek ojca głównej bohaterki :l

cahmiere
Użytkownik
cahmiere

Hmm mnie ta drama się podoba,lekka,łatwa i przyjemna no i z Nam Joo Hyuk. A muzyka wymiata. Ost Glass Bridge uwielbiam.

Użytkownik
Yukido

Muszę niestety przyznać ,że nawet nie dałam rady obejrzeć 3 odcinków i porzuciłam ją. Nie wiem czego się spodziewałam, ale chyba się przeliczyłam. Myślałam, że chociaż odrobinę będzie przypominać mangę, lecz w sumie to nic z niej nie pozostało a bardzo polecam przeczytać (jeśli ktoś interesuje się mangą bo jest zaje**sta). Liczyłam ,że coś z tego pozostanie jak np. drama ,,cheese in the trap”, która ma w sobie tą rzeczywistą fabułę, chodź mocno skróconą.