Obiecałam Wam, że od czasu do czasu wrzucę recenzję jakiejś kilkuletniej dramy. Wyszukując dramę, stwierdziłam, że drama z oglądalnością przekraczającą w samej Korei 20%, z zatrudnionymi topowymi gwiazdami i wysokim budżetem nadaje się do zrecenzowania. Na dodatek ten projekt został w plakatach promocyjnych okrzyknięty mianem „bajkowego romansu”, a dodatkowo scenarzystka Kim Eun Sok jest znana z naprawdę dobrych komedii romantycznych, pełnych szybkiej, inteligentnej wymiany zdań i ciekawie zaaranżowanych postaci.
Drama oczywiście zyskała popularność również w Polsce. Sama przyznam, że po pierwszym obejrzeniu byłam ogólnie zadowolona, ale wówczas to była moja trzecia drama w życiu, więc miałam zbyt mało doświadczenia i dopiero uczyłam się rozróżniać poszczególnych aktorów. No a po drugie, taki romans z niesamowicie przystojnym Lee Min Ho’em naprawdę wydawał mi się bajkowy… No cóż, muszę dodać, że jest dla mnie ideałem faceta, jeśli chodzi o urodę, więc z otwartą buzią byłam baaaardzo zapatrzona w ekran 😉
Czy utrzymałam to zdanie, kiedy wróciłam do dramy powtórnie, mając już większe doświadczenie? Zapraszam do recenzji.

Info

  • Scenariusz

    Kim Eun Sok – jedna z najbardziej znanych scenarzystek, ma na koncie takie wielkie hity jak „Secret Garden”, „A Gentleman’s Dignity”, „Descendants of the Sun” czy „Goblin”

  • Reżyseria

    Kang Shin Hyo (słabe dramy na koncie) i Boo Sung Chul, reżyserował m.in. „My Girlfriend is a Gumiho”, „Jang Ok Jung” czy „Mask”

  • Więcej info o dramie

Zwiastun

Opis fabuły

Cha Eun Sang to młoda i pracowita dziewczyna, która ciężko pracuje, aby zdobyć pieniądze na swoje utrzymanie oraz opłaty za szkołę. Eun Sang leci do Stanów Zjednoczonych w celu odnalezienia swojej starszej siostry i poznaje tam Kim Tana, spadkobiercę ogromnego koreańskiego konglomeratu. Chłopak nie ma pojęcia, że dziewczyna jest córką gospodyni jego rodziny. Przez dziwny zbieg okoliczności Eun Sang zostaje wplątana w rywalizację „młodych, pięknych i bogatych”. Czy spotkanie ludzi z zupełnie innego świata odmieni życie dziewczyny?

Pieniądze szczęścia nie dają…

Muszę się przyznać, że rzeczą, która sprawiła, że ​​obejrzałam ten projekt po raz drugi, było oczekiwanie na coś dobrego – co moim niedoświadczonym okiem próbowałam dostrzec za pierwszym razem, bagatelizując błędy – no i oczywiście recenzja. Nie chodzi o to, że w tym serialu brakuje przystojnych facetów czy pięknych kobiet – wręcz przeciwnie. Drama ma łatkę komedii romantycznej, ale zawiera w sobie zbyt wiele niepokoju, przemocy psychicznej i fizycznej, fabuła jest napędzana pieniędzmi, wzbogacona o podkreślane na każdym kroku różnice w statusie materialnym, i to tak dosadnie, że w końcu produkcja stała się zbyt męcząca do zniesienia. 
Historia jest bardzo typowa. Bogaty chłopak, spadkobierca jednego z największych imperiów biznesowych w Korei zakochuje się w biednej dziewczynie, córce pokojówki.  Byłam bardzo zainteresowana rozwojem postaci aktorów, dlatego pod tym względem przeżyłam największe rozczarowanie fabułą. Męski bohater Kim Tan jest nastolatkiem z tyloma rodzinnymi tajemnicami i problemami z ojcem, matką, macochą i bratem, że już na początku ma przerąbane, a nasza kobieca bohaterka nic nie robi, tylko wypłakuje oczy ze wszystkich powodów, które kiedykolwiek jej się przytrafiły bądź dopiero przytrafią. Zamartwianie się wychodziło jej perfekcyjnie. Czekałam więc na rozwój tych postaci, łudząc się, że może w ich życiu wydarzy się coś niesamowicie pasjonującego i drastycznego, co spowoduje ewolucję ich charakterów. Oczywiście, można się spotkać z porównywaniem tej historii do BOF, ale tam główny bohater (ten sam aktor) wprowadzał element ekscytacji i wiedział, kiedy ma przestać osaczać główną bohaterkę. Tutaj tego nie ma. Mamy nudny związek dwojga ludzi bawiących się w berka, a tłem dla wszystkiego jest pochodzenie społeczne, pieniądze i miejsce w rankingu bogaczy.
Myślałam, że scenariusz chciał przekazać widzom jakąś cenną myśl o tym, że trzeba coś poświęcić, aby coś osiągnąć, ale niestety, nie. Cała otoczka fabuły jest bez sensu, bo główni bohaterowie niczego nie stracili, niczego nie poświęcili, w niczym się nie zmienili, a wygrali aż 20 odcinków. Czyli bogaty może zrobić wszystko, co chce, ale i tak dostanie wszystko, bo mu się zwyczajnie należy.

Aktorstwo

Hmmm… Jak już wspomniałam we wstępie, to była moja trzecia drama w życiu, jednak kreacja Park Shin Hye doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Niewinna, pełna poświęceń dziewczyna – to może być okej – ale płaczliwy, z wiecznie skrzywioną miną, nudny, płytki, wycofany sposób grania był drażniący, denerwujący – i do tego stopnia został mi w pamięci do dzisiaj, że bardzo rzadko sięgam po produkcje z jej udziałem. Płakała chyba w osiemnastu na dwadzieścia odcinków… Chemia między dwojgiem głównych bohaterów nie istniała, a Park Shin Hye udowodniła, że była bardzo kiepskim wyborem do tej roli, bo właściwie nic od siebie nie wniosła i nie wzbogaciła odtwarzanej postaci o żadne uczucia. Najprzystojniejszy dla mnie facet na świecie, Lee Min Ho, wydawał się radzić sobie znacznie lepiej w scenach z każdym innym członkiem obsady oprócz niej. W rzeczywistości większość pozostałych aktorów wykazała się dość dobrym poziomem, starając się pracować z tym scenariuszem, który im dano. Jednak żadna z drugoplanowych postaci nie może decydować o ogólnej ocenie za aktorstwo, jeśli główne role są tak źle odegrane. I tak starałam się być wyrozumiała.
Wracając do postaci Cha Eun Sang – jest zdecydowanie jedną z najgorszych postaci, jakie kiedykolwiek widziałam w koreańskich produkcjach. Starałam się zrozumieć, że aktorka po prostu robi to, co jest w scenariuszu. Ale to, co ma w scenariuszu, jest niczym więcej niż tylko płaczem o wszystko i z powodu wszystkiego, tak jakby była najbardziej antagonizowaną i represjonowaną osobą we wszechświecie. Była w tym po prostu niewiarygodna i nieprzekonująca. Jedyne, co jeszcze potrafi zrobić poza płaczem, to uciekać, gdy coś idzie nie po jej myśli, zamiast spróbować walczyć o siebie. Podsumowując – nie przedstawiła żadnego rozwoju postaci ani nie wyciągnęła ze scenariusza żadnej głębi, na usprawiedliwienie jej jednak dodam, że nie miała z czego wyciągać…
Rozczarowująca była także postać Kim Tana, bo wszystko, co robi podczas dramy, należy do jednej z kategorii jak deklaracja miłości i ochrony Eun Sang, kłótnia lub walka z Young Do’em, albo deklaracja podążania za starszym bratem jak szczeniak za panem. Nie zauważyłam w jego grze nic złego, prawidłowo odtwarzał postać, ale w jego kreacji nie znalazłam nic ciekawego, co by mnie zainteresowało, poza jego wyglądem, oczywiście. No może jakby pokazali więcej jego życia w LA, to byłoby zabawniej, bo przecież sposób, w jaki rzekomo zachowywał się w LA, nie pasuje do sposobu jego zachowania w Korei. Tam było picie, narkotyki, seks, a tu co – wrócił i nuuudno, nagle zgrzeczniał? Coś się scenarzystce popiętroliło w tym temacie, a dodatkowo angielski Lee Min Ho’a pozostawię bez komentarza. Główna para w kółko albo się zbliża do siebie, albo oddala, on ciągle za nią goni, jakby miał na jej punkcie obsesję, a jego obietnice, których nie może spełnić, tylko pogarszają sytuację.
Kim Woo Bin to mój ulubiony, pełny kontrowersji i tajemnic bohater, zresztą bardzo dobrze odegrana rola. Reprezentuje swoją okrutną postać świetnie – bo on naprawdę nie wie, jak odpowiednio wyrazić swoje uczucia i emocje. Jest jak takie małe dziecko, które chce za wszelką cenę przyciągnąć uwagę Eun Sang, więc zrobi wszystko, żeby ją zdobyć, bez względu na metody. Patrząc na jego postać, przyszło mi na myśl, że w przypadku takich osób ludzie przecież nie zauważą, że tyran może być w innych okolicznościach ofiarą. Niestety, nie miał szansy w tym trójkącie miłosnym, a zagrał zdecydowanie lepiej niż Lee Min Ho.
Innymi zupełnie nieoczekiwanymi złodziejami mojego zainteresowania byli Krystal jako Lee Bo Na (ratująca angielski w dramie!) razem z Min Hyukiem. Wprowadzali słodkie, ciekawe elementy komediowe do fabuły, byli bardzo miłym dodatkiem. Rolę starszego brata pełnego wątpliwości w podejmowaniu życiowych decyzji kluczących pomiędzy odpowiedzialnością, miłością i poświęceniem, w interpretacji Choi Jin Hyuka, oceniam również bardzo wysoko. Należy też wspomnieć o świetnej Kim Ji Won w roli Rachel, której postać miała dodać dramatu i ekscytacji nudnej głównej parze bohaterów. Dziewczyna wydaje się na początku taka wyniosła, antagonistyczna, zimna i złośliwa, więc wykonała dobrą pracę, pokazała rozwój swojej postaci i z czasem przekonała mnie do siebie. Tak samo zresztą jak Kang Ha Neul, który po raz kolejny potrafił mnie zaskoczyć.
W obliczu nudnego wątku głównej pary nic dziwnego, że zainteresowałam się ich matkami bardziej niż ich związkiem. Matka Kim Tana i matka Eun Sang przedstawiają jedną z najsłodszych przyjaźni, jakie kiedykolwiek widziałam w dramie. Przez ich kłótnie na początku wydaje się, że się nienawidzą, ale ostatecznie okazuje się, że nie potrafią sobie poradzić bez tej drugiej. Ich związek był ciepły, serdeczny, pełen wsparcia, empatii i życzliwości. Na dodatek tak świetna aktorka jak Kim Mi Kyung w roli mamy Eun Sang nie mówi w dramie ani słowa, ale jej emocje, zainteresowanie, odpowiedzialność i zaangażowanie są wyraźnie odbierane przez widza. Fenomenalnie zagrana postać – tu aktorstwo na najwyższym poziomie.

Sceny warte uwagi

Spoiler Pokaż

Uznanie

Hmmm… i znowu mam problem… Ta mocno przereklamowana drama na początku była jak rodzaj uzależniającego leku o strasznych skutkach ubocznych, który później zwyczajnie trudno jest rzucić. Bo że drama jest jak pułapka i wciąga w jakiś sposób – to potwierdzam. Nauczyłam się jednak lekcji i wyciągnęłam wnioski na przyszłość. Nigdy więcej nie dałam się już złapać na takie sztuczki. Następnym razem, gdy widziałam w dramie zbiorowisko tak wielu niezwykle atrakcyjnych twarzy, wiedziałam, że muszę być ostrożna i że jest to forma zakłamanej taktyki producenta, aby złapać widza. I przyszłość to potwierdziła, bo kolejne dramy z taką ilością celebrytów i pięknych ludzi rzadko reprezentują jakiś wyższy poziom (patrz: recenzja „Hwarang”…).
To, co zaczęło się jako zwykła romansowa historia, wydawało się być na początku całkiem przyzwoite. Miałam więc konkretne oczekiwania. A potem historia zaczyna się rozpadać w szwach. Coś bardzo złego stało się z dramą po pierwszych czterech – pięciu odcinkach. Cały ten talent aktorów został zmarnowany na żałosne dialogi i bezsensowne, nic niewnoszące sceny. 
Fabuła kręci się wokół biednej dziewczyny i bogatego faceta, do tego dochodzi zastraszanie, chwytanie za nadgarstki, kontrolowanie, szkolna przemoc, różnice klasowe, romanse dorosłych, rodzice mający obsesję na punkcie pieniędzy lub wyników w nauce, aranżowane małżeństwa itd… Wszystko ze strony producenta skupiło się na osiągnięciu komercyjnego sukcesu mimo banalnej, powtarzalnej, nasyconej stereotypowymi scenami historii. Wydawało mi się, że akcja nigdy tak naprawdę się nie rozpoczęła, bo bohaterowie mają prawie takie same problemy od początku do końca dramy. Eun Sang wciąż płakała i była nieszczęśliwa, więc szczerze zastanawiałam się, w jaki sposób zmusiła dwóch niesamowitych facetów do zainteresowania się takim „nic”, jaki sobą reprezentowała. Dodatkowo, moim zdaniem, ten projekt nie wymagał aż 20 płaczliwych odcinków, to było dla mnie zdecydowanie za dużo.
Ale skoro to ma być uznanie, to teraz wspomnę o powodzie, dla którego można to obejrzeć. Nie ma ich wiele, tylko jeden – to obsada. Tak, wiem, co napisałam powyżej, jeśli chodzi o główne aktorstwo, ale obiektywnie patrząc, obsada jest świetna. Lee Min Ho, Park Shin Hye, Kim Woo Bin i Kim Ji Won byli w 2013 roku obiecującymi młodymi aktorami. Oczywiście, mimo ślepego zapatrzenia w urodę Lee Min Ho’a potrafię zauważyć, że nie jest superaktorem, a Park Shin Hye po prostu nie lubię właśnie od tej roli.  Ale przyznaję, że Kim Woo Bin i Kim Ji Won są niesamowici w swoich rolach. Dodatkowo mamy Min Hyuka, Hyung Sika i Krystal, świetne aktorstwo matek bohaterów oraz na dokładkę Kang Ha Neula i Choi Jin Hyuka, które to postacie znacznie ułatwiają widzowi oglądanie.

Czy warto?

Nie mogę się pogodzić z faktem, dlaczego to są licealiści? Uważam, że zupełnie inaczej odebrałabym tę dramę, gdyby bohaterowie byli starsi, na przykład studenci jak w „Cheese in the Trap”. Zatrudnienie całkiem dorosłych aktorów do biegania w szkolnych mundurkach było bardzo denerwujące. Te rzekome nastolatki borykają się z wieloma dorosłymi problemami, z którymi młody człowiek ma małe szanse sobie poradzić, a podjęte przez nich decyzje mogą zmienić przyszłość tysięcy pracowników wielkich korporacji i mają nawet wpływ na ceny akcji… No naprawdę??
Fabuła jest płytka, banalna, bez rozwoju postaci, zawiera powolne rozwinięcie i nudne, przewidywalne zakończenie. Dramę oceniam więc w kategoriach typowego odmóżdżacza, ale taka dygresja przyszła z czasem – nie miałam jej przy pierwszym oglądaniu. Wtedy zachłysnęłam się koreańską komedią romantyczną, a teraz bardzo rozmyślnie dobieram repertuar. Poza tym logika w tej dramie wciąż zawodzi – bo Kim Tan i Choi Yeong Do śmiertelnie się nienawidzą, a potem nagle stają się najlepszymi przyjaciółmi, tak całkiem z sufitu. Scenariusz jest słaby, zabrakło genialnej wymiany zdań, z której słynie scenarzystka („Gentleman’s Dignity” czy „Goblin”), a wszystko opiera się o nieszczęśliwą „damę w opałach” – typowego biednego, wyjącego, poświęcającego się Kopciuszka i ratującego ją wciąż z tych opałów Księcia w kolorowych sweterkach. Nie byłam w stanie znieść tej wizualizacji, jeśli chodzi o to, jak ubierano głównego bohatera – wyglądał jak skrzyżowanie Kubusia Puchatka z Gremlinem… Co do dialogów – czy zauważyliście, że wszelkie problemy kręcą się wokół pozycji rodziców i klasy społecznej? „Dama w opałach” była wiecznie zapuchnięta od płaczu w oczekiwaniu na to, co ją może spotkać w ramach akceptowalnego przez środowisko znęcania się i psychicznej szkolnej przemocy oraz w ramach wymuszania decyzji przez ludzi mających władzę… Jakże słabiutko przedstawiono ten temat w porównaniu do dramy „Who Are You: School 2015”!
Drama miała świetną reklamę, obiecującą obsadę, cenioną scenarzystkę i spory budżet. Zapowiadało się ekscytująco, a skończyło się sporym niesmakiem, co potwierdzają światowe opinie widzów zgodnie oceniających tę dramę jako najsłabszą z powstałych spod pióra Kim Eun Sok. A przecież to wielka autorka hitów. Fabuła zawierała tak wiele elementów, które mogły poprowadzić historię w innym, lepszym kierunku, wzbogacić ją o inne niż płacz emocje, ale ostatecznie okazało się, że ta drama to typowy zapychacz czasu antenowego, przewidywalna i z powtarzającymi się schematami. W obsadzie wprowadzono wiele ciekawych postaci, które jednak ostatecznie nie przyczyniły się do rozwoju treści dramy, w związku z czym ich gra poszła na marne. Bo takim naprawdę mocno drażniącym elementem fabuły są po prostu irracjonalni bohaterowie. Nigdy nie zrozumiałam, dlaczego dwóch najprzystojniejszych uczniów rywalizuje o irytującą, płaczliwą, bez charyzmy i urody Eun Sang.  Kim Tan był tak bardzo jednowymiarowy, jak to tylko możliwe – w każdej scenie mogłam przewidzieć, jak się zachowa, i nigdy mnie nie zaskoczył. I dlaczego właściwie postać Kim Woo Bina zwróciła się przeciwko Kim Tanowi? Tylko ze względu na odejście matki? Mało wiarygodne, więc nawet przy drugim oglądaniu pod kątem recenzji tego nie wyłapałam…
Kolejną wpadką była po prostu słabiutka reżyseria, co odbiło się na osobistym wrażeniu – nie ma głębi w tych scenach, nie ma zaangażowania, na 20 odcinków wyłapałam może dwie sceny, które były finezyjniej nakręcone i bez głównych bohaterów w tle. Nałożył się na to jeszcze bardzo przeciętny OST. Jedna piosenka grana jest siedem razy w ciągu jednego odcinka bez względu na akcję na ekranie. I tak przez 20 odcinków (!). Brzmi to bardzo tandetnie i denerwująco, bo poziom budżetu pozwalał na to, aby ścieżka dźwiękowa była bardziej urozmaicona i ciekawa.
Jako ciekawostkę powiem Wam, że poza określeniem „bajkowy romans” podczas kampanii reklamowej pojawiło się również koreańskie określenie, że ten romans jest „bardzo sexy”. Poszukując więcej informacji na ten temat, znalazłam w końcu tłumaczenie tego koreańskiego określenia jako „namiętny romans”… się więc pytam, gdzie to przegapiłam???? Pocałunki głównej pary robią wrażenie bolesnych i wymuszonych, a nie przyjemnych. Zawsze twierdziłam, że Lee Min Ho (świetnie całujący, moim zdaniem, aktor, zwłaszcza w „Personal Taste”) był tutaj biedny, bo po twarzy Park Shin Hye widać, jak bardzo cierpiała z tego powodu, że taaaki facet ją całuje, taką ma zbolałą, nieszczęśliwą minę…Jak ją tak bolało, to mogła się ze mną zamienić, z chęcią byłabym dublerką.
Ilość nagród kompletnie nie odpowiada poziomowi tej produkcji, bo SBS uhonorował aktorów wewnętrznymi nagrodami przede wszystkim za popularność: Top Excellence dla Lee Min Ho’a, Excellence dla Park Shin Hye, najlepsza para – Lee Min Ho & Park Shin Hye (!!!), nagroda popularności dla Lee Min Ho’a, New Star Award dla Choi Jin Hyuka i dla Kim Ji Won, Top 10 Stars dla Kim Woo Bina, a sama drama zdobyła Hallyu Excellence, co tylko potwierdza, że była rozpatrywana w kategorii występujących celebrytów, a nie aktorów z prawdziwego zdarzenia…
Czy polecam? Nastoletnim początkującym dramomaniakom raczej tak, tak samo jak fanom komedii romantycznych, ale zdecydowanie nie polecam komuś, kto już od jakiegoś czasu ogląda dramy, a jeszcze nie widział tej produkcji. Mimo świetnej obsady – zupełnie jednak niekompatybilnej ze sobą – nie uniknie się rozczarowania jej poziomem. Ten jedyny silny punkt dramy to za mało, abym dała inne oceny. To naprawdę nie jest najlepsza drama na świecie…

Podsumowanie

Fabuła – 1/5
Gra aktorska – 3,5/5
Ogólna wizualizacja – 3,5/5
Muzyka – 3/5
Wrażenie – 3/5
Ogólna ocena – 2,9

Oczywiście, ta drama jest dostępna na naszej stronie: Kliknij, by przejść do dramy.

[reactions style=2]

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

24
Dodaj komentarz

Please Login to comment
12 Liczba wątków
12 Liczba odpowiedzi na wątki
13 Obserwujący
 
Najczęściej oceniany komentarz
Wątek z największą ilością odpowiedzi
13 Ilość autorów komentarzy
aguzjArynkalordowata Ostatnio skomentowali
  Subskrybuj  
Powiadom o
Anita1970
Użytkownik
Anita1970

Powiem ze też oglądałam tę dramę i to dość dawno .
Szukałam dram z Choi Jin Hyukiem i tak trafiłam na “Heirs”.
I jak z zapałem zaczęłam oglądać ,tak gdzieś przed połową miałam dość ale ,skończyłam i to nie ze względu na wyżej wymienionego Choi Jin Hyuka a ze względu na Kim Min Yung.
I tak jak napisałam w komentarzu “Mimo szczerej sympati dla Lee Min Ho i Choi Jin Hyka to drama wypadła blado.”
Ale zawsze polecam bo to co dlamnie jest blade dla innych błyszczy.
I widzę że mam podobne odczucia co Ty jeśli chodzi o recenzowane dramy przez Ciebie @Arynko.
Więc dziękuję i pozdrawiam.

Użytkownik
Arynka

Dziękuję… No ja jednak nie ominę okazji popatrzenia na Min Ho 😜
Cieszę się, że odpowiadają Ci moje recenzje. Pozdrawiam!

AnnabelleMorgan
Użytkownik
AnnabelleMorgan

Arynka jak zawsze w punkt. Coż tu więcej napisać… Chyba wyczerpałaś temat.

Sonyeon
Ekipa DQ
Sonyeon

Oglądałem to prawie 6 lat temu jako jedną z pierwszych koreańskich dram. Mimo wszystkich minusów wspominam ją miło, choć wiem, że po raz drugi jej nie obejrzę 🙂 A co do wspomnianego przez ciebie doboru dorosłych aktorów do ról licealistów, to nie wiem, czemu wszyscy się tak tego czepiają [wiele osób w różnych recenzjach o tym pisało]. Wo Bin grał tylko rok wcześniej w “School 2013” również licealistę razem ze swoim rówieśnikiem Lee Jong Sukiem. W obecnie emitowanym “Love alarm” licealistów grają Song Kang [25 lat] i Jung Ga Ram [26 lat]. Ok Taec Yeon w “Save me” miał 29 lat. Męscy bohaterowie “Dream High” mieli po 22-23 lata; tak samo jest w japońskich serialach [np. “Hana Yori Dango”]. Jak widać, jest to więc w azjatyckim kinie norma – a nie coś niezwykłego.
Recenzja świetna [jak zawsze 🙂 ]

Użytkownik
Arynka

Nie do końca chodzi mi o sam wiek, bardziej o wygląd niektórych… jakoś lepiej bym chyba odebrała niektóre elementy fabuły w innym niż licealne środowisku. Sama też za pierwszym razem byłam powalona na łopatki urodą co poniektórych 😜 a refleksja przyszła z czasem, kiedy zaczęłam ich rozróżniać i dostrzegać, poza buźkami, mniejsze lub większe zdolności aktorskie…
Dzieki za komentarz, pozdrawiam cieplutko.

Domowisko
Użytkownik
Domowisko

Och jak ja dobrze Cię rozumiem. Za możliwość popatrzenia na swojego ulubieńca potrafię przebrnąć przez niejedną nudną dramę. Heirs obejrzałam niedawno, choć podchodziłam do niej kilka razy. Nie wzbudziła we mnie ani zachwytu, ani jakiś negatywnych emocji. Ot, drama, która za mną nie “pochodzi”. Zawsze staram się znaleźć w tym, co czytam lub oglądam coś pozytywnego dla siebie lub nieco usprawiedliwiać autora- przecież każdy z nas jest inny, świadczą o tym tak różne komentarze. Perełką w tej produkcji (jak Pisałaś) jest aktorka grająca matę Eun Sang , zresztą moja ulubiona. A scena warta uwagi to cytat z Twojej recenzji” Jak ją tak bolało, to mogła się ze mną zamienić , z chęcią byłabym dublerką” – ja też!
Kolejna wyczerpująca recenzja, dziękuję i pozdrawiam.

Użytkownik
Arynka

Ooo, nie oddam dublowania! „mój ci on” 😜
Obsada naprawdę jest dobra, tylko zabrakło tego czegoś w scenariuszu, co by spowodowało że będzie się długo pamiętać o tej dramie… Bo są dramy, które po obejrzeniu wspomina prawie każdy, a ten projekt znika bez echa w tłumie innych…
Pozdrawiam!

Domowisko
Użytkownik
Domowisko

Nie martw się, mój ulubiony to Choi Jin Hyuk 🙂 Dobrze, że mój mąż tu nie zagląda:)

marysia70
Użytkownik
marysia70

arynko, aż się bałam tu zajrzeć bo… pomyślałam, ze jak ocenisz ją wyżej niż “Cheese in the trap” to wyjdę z siebie… Dzięki, dzięki! 🙂 Wybacz ale jestem wierną, bardzo wierną fanką
Ale do konkretów…
Mnie się Heirs oglądało dość miło, bo na początku dramowej przygody, chłonie się jak gąbka wszystkie ochy i achy! Bez żadnej refleksji… Ale to jednak film typu obejrzany – zapomniany.
Mnie podobnie jak Ciebie zauroczyli Kim Woo-Bin i Choi Jin-Hyuk choć nie wiem który bardziej… Ale nie o tym chciałam napisać…
Jestem wielką fanką Kim Mi Kyung. Od kiedy zobaczyłam ją w “Healerze” jest dla mnie niekoronowaną królową koreańskiego kina! Nie wiem czy tylko mi tak się kojarzy , ale ja w tamtym serialu ujrzałam w niej azjatycką Whoopi Goldberg. Nie wiem czy to zabieg celowy, ale dla mnie była to wypisz wymaluj Oda Mae Brown z “Uwierz w ducha”.
Ciekawe czy komuś jeszcze się tak skojarzyło…
Gratuluje – jak zawsze – przemyślanej recenzji!

Użytkownik
Arynka

Haha ciekawe skojarzenie 😁 uważam też, że potrafi z każdej roli wyciągnąć wszystko, co najlepsze. W Healerze była niesamowita, ale tam wszystko grało dodatkowo w fabule. Tutaj fabuła zgrzytała i nawet wysoki poziom aktorski postaci drugo- czy trzecioplanowych nie poprawi zmarnowanej szansy scenariusza i słabej głównej pary.
Ale i tak dla Lee Min Ho’a jestem gotowa na wiele 😜

Użytkownik
Azile

Hahaha nie mogę uwierzyć w to co czytam… xd. Arynko duchowy przewodniku moich dram cóż mogę napisać oprócz tego, że czytając Twoją bardzo rozbudowaną recenzję cały czas kiwałam twierdząco głową 🙂 Dramę oglądnęłam dokładnie tak jak Ty, będąc świeżakiem i podobało mi się w sumie wszystko inne od nudnego amerykańskiego kina, którego zakończenie znałam zanim sens się na dobre rozkręcił. Drama długo figurowała na liście ulubionych i pewnego wieczoru robiłam rozeznanie i w ciągu dwóch godzin przeglądnęłam w/w dramę skracając jak tylko mogłam bo sama nie mogłam uwierzyć, że dałam jej 5*. Myślę, że na obecnym etapie drama przyciągnęłaby mnie męską obsadą, którą już znam i lubię oglądać jednak im głębiej w las tym ciemniej i szczerze nie polecam jej dla osób, które szukają głębszego przesłania ba! nawet romans jest kiepski ( Romans raczej za mocne słowo). Niemniej bardzo dziękuję za przypomnienie o dramie i dobrej radzie dla widza bardziej wymagającego aby nie marnował czasu bo na DQ jest tyle świetnych produkcji, że doby brakuje 🙂

Użytkownik
Arynka

Dzięki Azile! ❤️ Bo to prawda, nasze wymagania są całkiem inne niż 4-5 lat temu. Wtedy taka komedia była dla mnie nowością, dopiero wchodziłam w świat dram, nie rozróżniałam jeszcze aktorów, więc zachłysnęłam się trochę… i kaszel pozostał do dzisiaj 😜
Dokładnie, brakuje doby i mamy teraz naprawdę świetne dramy, które często są niedoceniane, bo przy wyborze kierujemy się popularnością bądź zatrudnionymi w dramie Hallyu Stars… a w ten sposób nie znajdziemy prawdziwych perełek…
Piszę za długie recenzje? Kurczę, będę musiała się streszczać…🤪
Pozdrawiam!

Użytkownik
Azile

Nie piszesz za długich recenzji a jedynie wyciskasz je jak cytrynkę i o to chodzi ! Dokładnie, ja też mam kilka ulubionych pozycji, które nie sposób znaleźć na liście najpopularniejszych i dlatego zachęcam aby czasami samemu poszukać i zdać się na intuicję:) Ja również pozdrawiam i do następnej recenzji Arynko 🙂

Nattallia
Użytkownik
Nattallia

Heirs to taka drama z kategorii “guilty pleasure” moim zdaniem… 🙂 Nie powiem -nie jest w moim “prywatnym rankingu” na samym szczycie, ale wspominam ją bardzo dobrze, bo czasem lubię obejrzeć taki totalnie bajkowy świat, w którym mamy zwykłą dziewczynę, przystojnego księcia na białym koniu (a nawet dwóch ;p),

Spoiler Pokaż

i generalnie, dosyć przewidywalną fabułę. Kiedy ona wpada w tarapaty, on zawsze ja ratuje, on jest totalnie jej oddany, drugi bohater (odegrany przez Kim Woo Bina) jest typowym bad boyem, który jak się okazuje, ma miękkie serce… Wiadomo 😀
Park Shin-hye natomiast nie irytowała mnie tak bardzo jak recenzentkę :p Może to dlatego, że The Heirs to trzecia z kolei drama z jej udziałem, którą obejrzałam, i w dwóch poprzednich nie miałam zastrzeżeń i nawet polubiłam tą aktorkę 🙂 A tą jej płaczliwość przyjęłam po prostu część jej postaci – Eun Sang jest w porównaniu z całym otoczeniem w fatalnej pozycji i właściwie wszystko obraca się ciągle przeciwko niej, więc jakoś nie irytowało mnie to, że jest wiecznie smutna i czasem taka… bez ikry.
Tak jak wspomniałam na początku – guilty pleasure ;))

szymki
Użytkownik
szymki

@Arynko odkrywcza znowu nie będę i pokłonię Ci się nisko za trafną (kolejną) recenzję. Poczytałam komentarze i nasunął mi się pewien schemat, nie wiem czy Tobie lub innym czytającym również. “Naszą” pierwszą dramą w większości była “Cesarzowa Ki” teraz okazuje się, ze kolejnym etapem dla większości z nas był “Heirs”. Oglądając tę dramę (a polecialam po niej jak po badzie) był oczywiście to nie nowość Lee Min-Ho. Była to druga drama z nim w roli głównej po BOF, ktorą obejrzałam ale szału nie było. Tu zresztą również, odfajkowałam serial, popatrzyłam na chłopców (choć tyle 🙂 ). Ale wiem, ze do niej nie wrócę (no dobrze. może kiedyś). Co mnie drażniło? No tak ja Ciebie wiecznie zapłakana główna i fakt, że umiejscowili bohaterów w rozumiem liceum, uważam, że ciekawiej by było gdyby zrobili ich studentami…..ale co tam……
Dziękuje i czekam na soc nowego 🙂

Użytkownik
Arynka

To muszę się przyznać, że BOF zaliczyłam późno, po Heirs było Faith, bo oczywiście Lee Min Ho trzeba było podziwiać…za wygląd 😜
Ja raczej nie wrócę, jest teraz tyle do oglądania, że nie nadążam z bieżącymi, więc powtórki lub wybiórcze sceny tylko do recenzji…

szymki
Użytkownik
szymki

patrz wredna maszyna miało być – Czekam na Coś nowego 🙂

Użytkownik
IK10

Och człowiek wraca po urlopie, a tu aż dwie recenzję do przeczytania 🙂 Arynka po prostu nas rozpieszczasz:-)
Oczywiście jak zawsze ogromne podziękowania dla Ciebie za Twoją ciężką i owocną pracę, recenzję czytało się z ogromną przyjemnością i człowiek kiwa głową z uznaniem jak porządnie wypunktowałaś tą dramę:-) Minęło trochę czasu od kiedy oglądałam tą dramę i przyznam, że na samym początku myślałam, mimo niechęci do Park Shin Hye, że drama będzie chociaż dobra. Niestety drama, była bardzo nudna. Sama sobie się dziwię, że dotrwałam do końca (chociaż na męską obsadę można było zawiesić oko, a postacie drugoplanowe odwaliły kawał dobrej roboty, chodź trochę ratując tą dramę). Mnie zastanawia to, dlaczego Park Shin Hye ma aż taką popularność w Korei, bo nie oszukując się, jej gra aktorska jest poniżej krytyki. Oglądałam z nią kilka dram i jak na razie w miarę przyzwoity poziom pokazała, jak dla mnie oczywiście, w dramie “Pinokio” oraz “Doctors”, a w reszcie produkcji wygląda ona jak przestraszony zając, a jak już ma dojść do scen pocałunków to stoi jak kłoda i nic nie robi tylko robi jeszcze większe oczy. Cały czas się zastanawiam czy obejrzeć “Memories of Alhambra” z jej udziałem, ale boję się, że dram będzie albo nudna albo tak bezsensowna, że tylko zmarnuję na nią swój czas…
Jeszcze raz ogromne podziękowania za tą recenzję i spieszę przeczytać recenzję “Bad Guys” 🙂

Użytkownik
Arynka

Nie będę spojlerować Allhambry… Sama musisz sprawdzić.
Hyun Bin jest oczywiście rewelacją tego serialu, a Park Shin Hye nie zawiodła… 😉 nadal, mimo dobrego nawet wstępu, jest z czasem nużąca i płaczliwa…

lordowata
Użytkownik
lordowata

Od tej dramy wszystko się zaczęło. Było to moje pierwsze spotkanie z tym językiem, pamiętam jak przez pierwsze odcinki śmiałam się z tego jak to wszystko brzmi. Dramę wspominam dobrze, to był czas kiedy musiałam zatrzymać odcinek, aby zastanowić się kto to właściwie jest. Oglądało się ją lekko i z zaciekawieniem bo pokazywała nieznany świat. Mam jednak świadomość, że gdybym oglądała ją teraz pewnie by mi się nie spodobała. Myślę, że nigdy do niej nie wrócę, nie chcę psuć sobie tych miłych wspomnień z nią związanych. Poza tym, że wprowadziła mnie w świat koreańskich seriali to dzięki niej poznałam Choi Jin Hyuka. Śmieje się, że jest ze mną od początku i znalazł sobie specjalne miejsce w moim sercu. Nadal nie dowierzam, że dzięki tej dramie poznałam go i mam do niego taką słabość. Dzięki i pozdrawiam Lordowata 🙂

Użytkownik
Azja_M

Najsłabszym ogniwem tej dramy niewątpliwie jest Park Shin Hye, jej postać oraz gra aktorska są tak drętwe, że ciężko było na to patrzeć. Dramę ratowali przystojniacy Min Ho oraz Jin Hyuk a także świetna rola Krystal oraz Hyung Shika. Wprowadzili do tej dramy nieco komedii :). Ogólnie drama nie była zła, jednak na pewno nie jest to drama którą będzie się pamiętać.

aguzj
Użytkownik
aguzj

“Heirs” oglądałam już dość dawno.
Właściwie stwierdzenie: oglądałam jest nieco na wyrost… Przemęczyłam? Przewertowałam ? To chyba lepiej odzwierciedla moje spotkanie z tą dramą … W całości obejrzałam kilka pierwszych odcinków i dwa ostatnie, a środkowe przeszukałam po wątkach i czytając opisy odcinków, wciąż mając nadzieję, że odnajdę to, co się tak podoba innym widzom w tej produkcji…NIC z TEGO…
Drama mnie nie wciągnęła.
Para główna mnie nie przekonała.
Właściwie dlaczego on ją wybrał? Czy dokładniej:dlaczego w ogóle ONI siebie wybrali???
Znacznie bardziej rozumiałam postać Kim Woo Bina, choć rzeczywiście okazywanie zainteresowania i pokazywania dobrych intencji wychodziło mu fatalnie, w związku z tym dziewczyna ( i otoczenie) odbierała jego zachowania , jako przejaw agresji, bo trudno było się domyślić, że w ten sposób okazywał przychylność i zauroczenie. Ale przynajmniej angażował się na 100%, choć sam wiedział, że idzie mu to tragicznie.Jednak patrząc na zmiany zachodzące w jego postaci miałam nadzieję, iż uda mu się pannę do siebie przekonać, bo -jak dla mnie- parę stanowiliby lepszą. Miał chłopak w sobie zaangażowanie i energię, czego u Lee Misia jakoś dostrzec się nie dało
Co do wyglądu aktorów… Teraz nastolatkowie wyglądają jak dorośli, zatem mnie to w ogóle nie raziło…
Raził mnie stary wygląd uczniów w SCHOOL 2013- wiek bił po oczach!
Zgadzam się, że umieszczenie akcji w środowisku studentów, osób pełnoletnich wydaje się lepsze, jeśli chodzi o wiarygodność problemów, jednak fakt ,że są to uczniowie ewidentnie ma wpłynąć na tragizm postaci, ich ograniczenie samodzielności w decyzjach i konieczność posłuszeństwa i uzależnienia życia od decyzji dorosłych.
Osobiście uważam, że to nie jest pozycja, którą koniecznie trzeba obejrzeć.

Użytkownik
Arynka

A już myślałam, że o mnie zapomniałaś 😜

aguzj
Użytkownik
aguzj

dziś odezwałam się pod 2 dramami :D, szukaj , gdzie jeszcze 😀