Wróciłam do Was z nowymi siłami do pisania recenzji i z wypoczętą głową po urlopiku 🙂  Będę się dzielić z Wami moimi przemyśleniami i mam nadzieję, że odwdzięczycie się tym samym w komentarzach. Po urlopie postanowiłam wziąć na pierwszy ogień dramę, która rozbudzała emocje i zachwyty w momencie udostępniania przetłumaczonych odcinków. Szczerze mówiąc, to był kolejny projekt (po Moon Lovers), w którym powstało kółko adoracji głównych bohaterów – przystojnego Lwa i prześlicznej pani kurator, jednak pisząc recenzję z perspektywy czasu, zauważyłam kilka innych aspektów, które miały wpływ na moją ocenę fabuły.

Info

  • Emisja

    10.04.2019 – 30.05.2019

  • Gatunek:

    romans, komedia, melodramat, adaptacja komiksu

  • Liczba odcinków:

    Szesnaście

  • Nadawca:

    tvN Asia

  • Scenariusz

    Kim Hye Young

Zwiastun

Opis fabuły

Sung Deok Mi pracuje jako kuratorka w galerii sztuki. Oprócz tego jest wielką fanką idola – Shi Ana. W sekrecie przed wszystkimi prowadzi stronę zrzeszającą fanów muzyka. Z racji tego, że wiele wolnego czasu poświęca swojemu ukochanemu idolowi, wszystkie jej związki kończyły się zerwaniem. Od teraz, Deok Mi, postanawia skupić się wyłącznie na swojej pracy i prowadzeniu strony. Pewnego dnia w jej życiu pojawia się Ryan. Rozpoczyna on nową pracę jako dyrektor galerii sztuki, w której pracuje Deok Mi. Kiedyś był sławnym malarzem, jednak porzucił tę profesję. Kiedy Ryan dowiaduje się, że jest ona wielką fanką Shi Ana i prowadzi o nim stronę, zaczyna interesować się dziewczyną.

Za dnia księżniczką, w nocy zaś szkaradą

Podobno bycie fangirl zrozumie tylko ten, kto sam tego doświadczył. W skrócie – fangirl to (przeważnie) nastolatka szalejąca na punkcie swojego idola. Jeśli do tego pomysłu dołożymy cudowne postacie, których nie da się nie pokochać, uczucia takie jak: naturalność, zaufanie, wyrozumiałość i wybaczenie, a przymkniemy oko na niektóre nielogiczne sytuacje, to otrzymujemy produkt, przy którym można się naprawdę zabawić, powzruszać, zachować ciepłe uczucia i zresetować umysł spokojem, opanowaniem i brakiem szalonych akcji…
Deok Mi, dla której kariera zawodowa jest istotnym elementem życia, stara się osiągnąć sukces i zdobyć awans. Ciężko pracuje, aby zasłużyć na stanowisko dyrektora, tak jak obiecała jej apodyktyczna, szalona, nieobliczalna szefowa, i ukrywa drugie życie jako fangirl przed swoimi kolegami z pracy. Sytuacja w pracy ulega jednak radykalnym zmianom – zostaje zatrudniony nowy dyrektor artystyczny, z czym trudno się jej pogodzić. Jednak okazuje się, że pan dyrektor zna gwiazdę k-popu, która jest sensem życia naszej Deok Mi. Po osobistym poznaniu swojego idola i powstałym w wyniku tego spotkania nieporozumieniu, taka zatwardziała, wieloletnia fangirl jak nasza bohaterka lekko wycofuje się z szalonej obsesji na punkcie nieskazitelnego idola i znajduje prawdziwy romans (w kolejnej dramie po WWWSK znowu ten sam motyw) ze swoim szefem. Jednak w miarę postępu akcji zauważyłam, że jej fanowska natura działa bardziej jak hobby i odstresowywacz, a bohaterka nie podporządkowuje temu całego swojego życia. Kiedy ma pracę do wykonania – to takie zadanie jest najważniejsze, a kibicowanie ląduje na drugim miejscu, chociaż przyznam, że taki sposób kibicowania nie pasuje do wizerunku profesjonalnej, poważnej, zaangażowanej w pracę kustoszki. Nie przeczę jednak, że temat fangirl był jednym z bardziej atrakcyjnych i ciekawie zaprezentowanych w całej dramie, więc odstępstwo od tego wątku w drugiej części dramy zdecydowanie działa na jej niekorzyść.

Aktorstwo

Park Min Young i Kim Jae Wook to znakomici aktorzy we wszystkim praktycznie, w czym ich widziałam. Dali z siebie wszystko również w tej dramie i potraktowali tę produkcję jako tak samo ważną jak inne, bardziej ambitne projekty – co świadczy o ich profesjonalizmie i zaangażowaniu. Aktorka odegrała wiodącą rolę w kilku wielkich hitach (City Hunter z Lee Min Ho, Healer z Ji Chang Wook, Seven Days Queen z Yoen Woo Jin i What’s Wrong With Secretary Kim z Park Seo Joon), a Kim Jae Wook po raz pierwszy otrzymał główną rolę w dramie.
Początkowo miałam wrażenie, że aktorzy wydają się niedopasowani, ale trwało to naprawdę bardzo krótko. W wielu komediach romantycznych przyszłe pary będą początkowo wyglądać na mało prawdopodobne, ale prześliczna Min Young ma tendencję do odtwarzania aktywnych, otwartych, zdecydowanych postaci, a kreacje Kim Jae Wooka są bardziej wrażliwe i introwertyczne. Muszę przyznać jedno – nie widziałam Min Young w żadnej roli, w której nie miałaby fantastycznej chemii ze swoim współpracownikiem, jestem po prostu zazdrosna, bo „zalicza” naprawdę niesamowitych partnerów. Tworzy z Jae Wookiem cudowną harmonię, a do tego odbieram ją jako bardzo sympatyczną, przyjazną osobę, która potrafi sprawić, że ludzie wokół niej czują się komfortowo. Świetnie tchnęła życie w swoją postać, mimo że rola jest bardzo podobna do poprzedniej komedii romantycznej – wcześniej perfekcyjna sekretarka, a teraz perfekcyjna kustosz muzeum, a w obydwu dochodzi do związku z szefem. Jednak jej w dziwny sposób udało się zwiększyć swoją popularność, mimo że projekt jest łudząco podobny do wcześniejszego. Pisałam też już o jej aktorstwie przy recenzji Seven Day Queen i nie zmieniłam zdania, nadal oceniam ją jako bardzo utalentowaną aktorkę.
Kim Jae Wook jako Ryan – jest pewny siebie, na początku nawet arogancki i zimny, ale uwielbiam to, że potrafi pokazać Deok Mi swoją wrażliwą stronę. Zobaczyliśmy potężnego, pewnego siebie Ryana Golda, który staje się pełnym empatii i zrozumienia mężczyzną, głęboko zapatrzonym w swoją kobietę. Nie zmusza jej do niczego, rozmawia, pyta, nie stawia żądań i przeprasza, gdy się pomyli. Jako aktor jest naprawdę fenomenalny! Ta rola jest jakby dla niego stworzona, poradził sobie wyśmienicie, kreacja zapada mi w pamięć jako jedna z najlepszych ról męskich 2019 roku. Postać pełna charyzmy, bo mimo takiego wrażenia minimalizmu okazuje się facetem, który codzienne czynności wizualnie wykonuje w sposób szalenie atrakcyjny. Na dodatek odbieram go jako mężczyznę w 100% pewnego swoich uczuć i wiernego aż do końca, bez względu na okoliczności. Związek z nim nie będzie związkiem burzliwym, pełnym zazdrości, nieufności i podejrzeń, tylko będzie przepełniony poczuciem własnej wartości, poczuciem bezpieczeństwa i pewnością, że to ten jeden jedyny, na zawsze… Która z nas nie marzy o takim partnerze? Popatrzmy – facet poczuwa się do winy, kiedy narozrabia, jest niesamowicie odpowiedzialny, z pewnością nie chce być tchórzem, ma taką pozytywną dumę, która sprawia, że ​​chce by
dobrym człowiekiem, nie ma przerośniętego ego, które uniemożliwiałoby mu przyznanie się do błędów. Kim Jae Wook doskonale ożywia tego introspektywnego, ostrożnego i przeuroczo słodkiego bohatera.
Bardzo ciepło przedstawiono przyjaźń na dobre i złe między bohaterkami. Park Jin Joo jako rola wsparcia znowu spisała się na medal. Ciekawe czemu do tej pory nie otrzymała głównej roli, bo ilość dram, w których wystąpiła, chyba już przekroczyła trzydzieści… Młodziutka Kim Bo Ra – przyznam, że po Sky Castle oczekiwałam czegoś więcej od tej aktorki, ale jeśli potraktuję jej rolę jako zbieranie doświadczenia, to i ona nie zawiodła, chociaż jej postać z czasem straciła pazur. Raper One trochę mnie rozczarował w tej roli. Wymaga podszlifowania warsztatu aktorskiego, jeśli chce się bawić w występowanie w dramach czy filmach. Miałam wrażenie, że czuł się bardzo niekomfortowo przed kamerą, nie był naturalny, szeroko otwierał oczy, jakby to miało mu pomóc w zapamiętaniu kwestii, zbyt intensywnie przez to patrzył w kamerę. Na szczęście nie miał zbyt wielu scen, bo wypadał słabiutko na tle pozostałej dwójki bardzo doświadczonych aktorów. Ale nie urywam oceny za aktorstwo, bo był tłem, a nie kluczową postacią.

Ulubione sceny

Spoiler Pokaż

Uznanie

To, co było najbardziej urokliwe w tym projekcie, to bohaterowie. Nie tylko ich postacie były idealnie do siebie dopasowane, ale też chemia Park Min Young i Kim Jae Wooka była najlepsza. Pokazali naturalne, dojrzałe relacje w związku, które nieczęsto możemy zobaczyć w innych programach typu rom-com. Byli wobec siebie bardzo szczerzy – szybko wyjaśniali nieporozumienia, rozmawiali ze sobą bez fochów i obrażania się. Nie było między nimi niezręcznych sytuacji w chwilach intymnych, co też jest warte zauważenia. I…niestety to wszystko 
W kampanii reklamowej propagowano ten projekt jako DOJRZAŁY. Wygląda na to, że w świecie scenarzystów to słowo oznacza normalną rozmowę pomiędzy bohaterami i więcej gorących, dorosłych pocałunków. Na uwagę faktycznie zasługują pełne ciepłych uczuć, szacunku i zrozumienia rozmowy bohaterów. Drama w tym zakresie pięknie pokazuje wyrozumiałość, akceptację i zaufanie wobec partnera, traktując dodatkowo pociąg seksualny jako coś normalnego w związku, a nie jako coś, co powoduje, że partnerka tylko wytrzeszcza oczy i całuje się ze ścianą  Generalnie więc projekt skupiony był na słodkich, aczkolwiek dojrzale przedstawionych chwilach głównej pary bohaterów. No niestety tło akcji jest pełne stereotypów takich jak: znajomość z dzieciństwa, utracone wspomnienia, sekret narodzin, nonsensowny trójkąt miłosny, element porzucenia, czyli typowe standardy komedii romantycznych…
To, jak ta drama przedstawia fangirl, było dla mnie przerażające – od prześladowania idola i osób rzekomo mu bliskich, poprzez przemoc wobec dziewczyny, która podobno spotyka się z ich „idolem”, po ekstrawaganckie spędzanie czasu w pokoju hotelowym, w którym mieszkał idol, w ramach tak zwanej „pielgrzymki”. Bohaterka jest gotowa zrezygnować ze wszystkich oszczędności tylko po to, by kupić prezent urodzinowy dla swojego idola, a jej przyjaciółka staje – z powodu swoich „fanowskich obsesji” – na krawędzi rozwodu ze współmałżonkiem. To nie jest normalne i taki rodzaj fascynacji jest dla mnie odpychający i denerwujący. Czemu o tym piszę w tym miejscu? Bo nie jestem przekonana co do zamiarów scenarzystki – czy chciała taki fangirl przedstawić jako coś zabawnego (no to porażka), czy jako coś, przed czym należy się wystrzegać. Przyjęłam jednak rozwiązanie, że scenarzystka próbowała ostrzec przed takim zachowaniem i zadrwić z tego rodzaju „kultury”, więc dlatego piszę o tym w kategoriach uznania. Fangirl to szczególny stan pobudzenia emocjonalnego i estetycznego, totalnego zauroczenia i bezkresnego zachwytu na widok idola – chyba jak większość z nas mam na koncie takie zauroczenie i to na długo po wyrośnięciu z warkoczyków i białych podkolanówek (ostatnie to Lee Seung Gi w Hwayugi). Jednak nawet w największym amoku nie przyszłyby mi do głowy tego rodzaju akcje wobec mojego idola, jakie mają miejsce w tej dramie…
Na uwagę zasługuje również wizualizacja i naprawdę bardzo staranne wykonanie aranżacji, ujęć i scen, często wywołujące uśmiech na twarzy oglądających.
Ścieżkę dźwiękową oceniam dobrze, ale nie zapadła mi w pamięć.

Czy warto?

Her Private Life stałoby się jedną z moich ulubionych dram z kategorii komedii romantycznych, gdyby zakończyło się na 14 odcinku. Mimo że cieszyłam się każdą chwilą z bohaterami, to jednak dalej zrobiło się po prostu nudno. Projekt jest bardzo prosty, nie ma ciężkiej, zmuszającej do myślenia fabuły, nie zawiera również jakiegoś ostrzejszego konfliktu. Wątek „fangirlowania” dojrzałej, ponad 30-letniej kobiety do tego stopnia, że jest na granicy stalkingu lub prześladowania, jest dla mnie po prostu żenujący. Dodatkowo ta urocza drama mimo wszystko nie uniknęła bardzo drażniących mnie osobiście motywów – w kółko powtarzanych przez scenarzystów. Jakich? Ostatni trend w dramach polega na tym, aby jak najszybciej połączyć główną parę bohaterów, stworzyć im idealną relację, a na koniec wprowadzić bardzo dziwny i wymuszony konflikt (niekoniecznie w ich związku) w oparciu o dziecięcą przeszłoś
głównej pary. Ta „niespodzianka” okazała się dla mnie równie bezbarwna i nielogiczna jak spora część dość słabej fabuły. To obowiązkowe połączenie z dzieciństwem jest dla mnie nie do zniesienia, traktuję to jako powtarzalny, całkowicie niepotrzebny schemat i nie mam pojęcia, po co jest wsadzany przez scenarzystów do 90% dram. Nie ma też dla mnie sensu, że matka Ryana traci go bezpowrotnie po swoim wypadku, szukając go po wyjściu ze szpitala w miejscu, w którym go zostawiła ( tak, z pewnością tam na nią czekał, żywiąc się energią z kosmosu!), a matka Deok Mi nie zgłasza znalezienia porzuconego dziecka na policję, tylko anonimowo zostawia go w sierocińcu. To kolejna głupia, bezsensowna decyzja, bo przecież postępując w normalny sposób, dziecko zostałoby szybko znalezione i oddane matce, a nie zaadoptowane i to za granicę.
W fabule pojawia się prawie „kazirodczy” cień, bo Deok Mi i Eun Gi zostali od niemowlęctwa wychowani razem, traktowali się nawzajem jak brat i siostra, ale oczywiście jedno z nich musiało się w drugim zakochać. 
Wątek Cindy w ogólnym ujęciu jest bezcelowy dla całej historii, chociaż początkowo wydawała się być całkiem ciekawą, intrygującą postacią, mogącą zagrozić tożsamości głównej bohaterki, to potem stała się tylko dodatkiem, mającym jedynie zabawne sceny w muzeum, czy z rąbniętą mamusią. 
Jeśli chodzi o Eun Gi, bywał denerwujący, a jego obecność w żaden sposób nie wpływała na historię. Jego postać odbieram w kategoriach balastu, bo scenarzysta potrzebował drugiego męskiego bohatera do dodania pikanterii całej historii. A przyjaciółka Ryana – artystka współpracująca potem z Shi Anem? Nie dość, że była niesamowicie irytująca, to nie pamiętam nawet jej imienia i zupełnie nie mogłam zrozumieć sensu jej istnienia dla potrzeb fabuły. Przez takie akcje mam wrażenie, że ktoś przystawia scenarzystom pistolet do głowy podczas pisania historii, żeby umieścili w swoich rom-komach tego rodzaju postacie 😉
Rozczarował mnie też fakt, że prawdziwa tożsamość „Shi An to moje życie” pozostała tajemnicą… Oczekiwałam, że zainteresowane osoby dowiedzą się prawdy i byłam bardzo ciekawa ich reakcji.
Z pewnością scenarzystka mogła rozwinąć fabułę w oparciu o zdolności fotograficzne Deok Mi, ponieważ jej umiejętności jako fotografa zostały zauważone zarówno przez uznanego artystę Ryana Golda jak i uznanego muzyka Shi An’a. Wydaje mi się jednak, że scenarzystka i zespół produkcyjny podążyli asekuracyjną drogą do końca historii, tworząc – mimo nazwy „dojrzały” – stereotypowy, momentami nudnawy projekt z gatunku komedii romantycznych. Jest to dla mnie w jakiś sposób zrozumiałe, bo nie znalazłam żadnych innych informacji o scenarzystce i zakładam, że jest początkującą pisarką, próbującą napisać „bezpieczną” historię na podstawie komiksu. Jednak mam bardzo mocne wrażenie, że właśnie jedynie ta DOJRZAŁOŚĆ miała wpływ na popularność dramy, która może nie odnotowała jakiegoś ponadprzeciętnego wyniku oglądalności, jednak niosła ze sobą wiele normalnych, życiowych, zwyczajnych zachowań.
Dramkę ostatecznie odbieram jako taki świeży powiew na tle skostniałych, kiczowatych komedii romantycznych, pełnych niezbyt dobrego aktorstwa i naładowanych celebrytami grającymi jak kołki. Ogólnie rzecz biorąc, pomimo lekkiego rozczarowania dwoma ostatnimi epizodami oraz w sumie słabą fabułę, polecam Her Private Life – jako dramę, która poprawia nastrój. A już dla zwolenników komedii romantycznych jest to pozycja obowiązkowa. Z pewnością jest jedną z lepszych produkcji z tego gatunku w 2019 roku. Czy do niej wrócę? Może kiedyś, ale bez ostatnich dwóch odcinków i na pewno nie w najbliższym czasie…

Podsumowanie

Fabuła – 3/5
Gra aktorska – 5/5
Ogólna wizualizacja – 5/5
Muzyka – 4/5
Wrażenie – 5/5
Ogólna ocena – 4,4

Oczywiście, ta drama jest dostępna na naszej stronie: Kliknij, by przejść do dramy.

[reactions style=2]

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

10
Dodaj komentarz

Please Login to comment
4 Liczba wątków
6 Liczba odpowiedzi na wątki
6 Obserwujący
 
Najczęściej oceniany komentarz
Wątek z największą ilością odpowiedzi
6 Ilość autorów komentarzy
arynkaszymkiAsiamiDomowisko Ostatnio skomentowali
  Subskrybuj  
Powiadom o
Użytkownik
IK10

Droga Arynko, po pierwsze witam po Twojej przerwie urlopowej, mam nadzieję, że Twoje wakacje były naprawdę udane:-)
a po drugie jak zawsze ogromne podziękowania dla Ciebie za Twoją ciężką pracę nad tą recenzją, która jak zawsze idealnie opisuje dramę 🙂
Dramę tą oglądałam nie dawno, ponieważ miałam dołek w swoim życiu i wręcz potrzebowałam jakiegoś dobrego odmóżdżacza, aby tylko oglądać, nad niczym się nie głowić i dobrze się bawić, i ta drama akurat dobrze się sprawdziła w tym. Zdecydowałam się na nią oczywiście ze względu na parę głównych bohaterów, bo Park Min Young po prostu uwielbiam (od dramy “Healer” wręcz kocham ją *.*), a Kim Jae Wook.. ach ta jego postać w dramie “Temperature of Love”, do tej pory się dziwię, że to nie on był tym głównym. Mimo głupkowatej fabule i braku realizmu (bo bądźmy ze sobą szczerzy szanowana pani kustosz, mająca trzy dych na karku, nie będzie latać za jakimś młodym piosenkarzem jak licealistka, chyba, że w Korei takie rzeczy mają miejsce, no to wtedy inna sprawa), to bardzo podoba mi się relacja głównych bohaterów, tak jak wspomniałaś Arynko, to nie jest burzliwy, pełen kłótni i godzeń związek, ale stabilny związek, który daje partnerom poczucie bezpieczeństwa i pewność, że zawsze może polegać na drugiej osobie. Bo szczerze miałam już dość oglądania dram, gdzie on/ona coś zrobił/a, a to drugie ma focha na przynajmniej jeden odcinek.
Również się z Tobą zgadzam, że motyw znajomości z dzieciństwa został już przerobiony na każdy możliwy już sposób i mogli by już sobie go podarować (na ostatnie pięć dram które oglądałam/oglądam w aż czterech mam motyw z dzieciństwa/czasów licealnych). Oprócz tego, drugim motywem, który wręcz mnie irytuje, to jest to motyw z wyjazdami w ostatnim odcinku (który również powtarza się w bardzo wielu dramach), już wszystko się układa, a tu naglę propozycja nie z tej ziemi i wyjazd na rok/dwa albo i dłużej do pracy/szkoły za granicę, najczęściej do USA lub Europy.. ech…

Spoiler Pokaż

Ale na sam koniec powiem, że po mimo, że drama ma sporo mankamentów, to oglądanie pary głównych bohaterów jest naprawdę bardzo przyjemne i drama naprawdę potrafi poprawić humor:-)
Arynko jeszcze raz ogromne podziękowania dla Ciebie za tą recenzję i czekam na kolejne Twoje recenzję:-)

Użytkownik
arynka

Już się zastanawiałam, czy kto jeszcze czyta recenzje 😉 Tak, wspomniałaś o kolejnym powtarzalnym stereotypie, rownież mało sensownym i traktowanym przeze mnie jako wypełnienie czasowe. Dlatego, mimo że drama mi się podobała i ją lubię, to fabuła jest dość średnia. Dramę ratuje aktorstwo i główni bohaterowie…
Dziękuję za komentarz, cieszę się że nadal czytasz moje recenzje. Pozdrawiam serdecznie!

Domowisko
Użytkownik
Domowisko

Ja czytam Twoje recenzje i zawsze z niecierpliwością na nie czekam. Wkładasz w nie wiele pracy, więc tym bardziej czytam je z uwagą. Muszę się przyznać, że porzuciłam ten projekt już po drugim odcinku. Za wcześnie? Może… ale powtarzalność i schematy niektórych scenariuszy trochę mnie znudziły. Nie powstrzymała mnie nawet świetna główna para. Zastanawiam się dlaczego pewne schematy tak często pojawiają się w koreańskich produkcjach? Może zwyczajnie Azjaci lubią takie scenariusze?
Usprawiedliwiasz nieco motywy scenarzysty, chęcią napiętnowania nadmierną fascynacją idoli- coś w tym jest, bo czytałam, że często młodzi celebryci muszą ukrywać swoje życie prywatne w obawie o spadek popularności (trochę to przerażające). Mimo, iż ta drama nie przekonała mnie, jestem najwierniejszą fanką koreańskiego kina i oczywiście Twoich wyczerpujących opisów, które nie raz wskazały mi jakąś godną polecenia produkcję. Pozdrawiam i czekam na następne.

Użytkownik
arynka

Bardzo dziękuję. Cieszę się, że mamy podobne zdanie. Postaram się wyszukać coś dobrego do oglądania.

Asiami
Użytkownik
Asiami

Arynko jak zawsze trafiasz w punkt. Żeby nie odtwórcy głównych ról i niesamowita chemia jaką wytworzyli między sobą byłoby cienko.

Użytkownik
arynka

No cóż… tak bywa z typową komedią romantyczną 😉

Użytkownik
Azile

Witam po urlopie Arynka😃 ja jeszcze się obijam na swoim i dlatego czytam newsy z opóźnieniem 😉 Zastanawiałam się nad obejrzeniem tej dramy ze względu na obsadę. Dziękuję za obszerną recenzję i oczekuję na kolejną. Nie zniechęcaj się do pisania recenzji bo są one według mojego skromnego zdania bardzo obszerne i niesamowicie obiektywne😘 Ja będę je czytać do póki do puty mi sił nie braknie 😊

Użytkownik
arynka

Bardzo dziękuję, cieszę się że recenzje Ci się podobają 😉 pozdrawiam i miłego wypoczynku życzę 🙂

szymki
Użytkownik
szymki

W przeciwieństwie do Arynki po urlopie oraz Dziewczyn w trakcie urlopu, ja jestem jeszcze PRZED urlopem, zaplanowanym jak co roku, od 12 lat we wrześniu 🙂 i w związku z tym mam duuuuużo czasu na oglądanie dram :).
Pisałaś Arynko o kółku “adoracji” hmmmm………chyba stałam w pierwszym rzędzie 🙂 – ta piszcząca brunetka to ja.
Drama “prawie” dorosła. Mówiąca o uczuciu dwojga dorosłych ludzi, którzy mają jakiś bagaż emocjonalnych doświadczeń za sobą, to mi się bardzo podobało i tym może ta drama też mnie przyciągnęła (bo aktorsko TO WIADOMO). Co mnie uwierało? to fanostwo które zostało pokazane wg mnie w dość dziwny sposób. Dla mnie osobiście, coś takiego jest nie do ogarnięcia, owszem “odpala” mi czasami na punkcie kpopu (dość osobliwie to wygląda) i innych gwiazd kina (niekoniecznie koreańskiego) ale nigdy nie pomyślałabym o kupowaniu prezentów, gadżetów, czy “pielgrzymką” śladami idola. Ale może, jak już ktoś tu wspomniał, co kraj to obyczaj, tam tak jest i to jest normalne (?).
Czekam na Twoją recenzję na temat http://www…. jestem jej ogromnie ciekawa. Tym bardziej, że zainteresowała mnie Twoja wypowiedź pod dramą.

Użytkownik
arynka

O, to fajnie. Nie wszystkie Twoje komentarze mogę czytać, bo nadrabiam niektóre dramy i jestem daleko w tyle za Tobą.
Pozdrawiam i dzięki za komentarz 🙂