Siostry Hong… ach, jak bardzo po „Koreańskiej Odysei” czekałam na ich nowy projekt! Lubię dramy z elementem fantasy, lubię wchodzić w magiczny świat pełen duchów, zjawisk nadprzyrodzonych, szczególnie kiedy zło ma zostać ukarane. Wyobraźcie sobie, że główna bohaterka tej dramy, Jang Mal Wol, doczekała się wirtualnego życia – ma swoje oficjalne konto na Instagramie z prawie milionem obserwatorów, dostępnym pod adresem TUTAJ:
(https://www.instagram.com/fullmoon.long/).

Dodatkowo pojawienie się w ostatnich scenach dramy megagwiazdy Kim Soo Hyuna powracającego do showbiznesu po zakończeniu służby wojskowej spowodowało paraliż linii telefonicznych TVN, bo widzowie natychmiast musieli się dowiedzieć, czy będzie realizowany drugi sezon. Muszę jednak Was rozczarować – w oparciu o komunikat producenta ostatecznie rozwiewam plotki – nie, na chwilę obecną drugiego sezonu nie będzie, aczkolwiek siostry Hong nie określiły się do końca z rezygnacją z kontynuacji tej historii.

Czy jednak drama zasługiwała na takie zainteresowanie? Zapraszam do recenzji – ze względu na pociąg widzów do tej produkcji od razu uprzedzam, że się trochę rozpisałam.

Info

  • Scenariusz

    Siostry Hong Jung Eun i Hong Mi Ran – autorki „You’re Beautiful”, „Master’s Sun”, „Warm and Cozy”, „Hwayugi”

  • Reżyseria

    Oh Choong Hwan – wyreżyserował „You Who Came From the Stars”, „Doctors”, „While You Were Sleeping”

  • Więcej info o dramie

Zwiastun

Opis fabuły

Co, jeśli istnieje niezwykły hotel, o którym nikt nie wie? Miejsce, gdzie wszystko jest możliwe?
Hotel del Luna położony jest w centrum Seulu, a swym wyglądem z zewnątrz nie przyciąga uwagi okolicznych mieszkańców. Dyrektorka hotelu, Jang Man Wol, jest wyniosłą, a zarazem piękną kobietą. Znana jest również z tego, że jest kapryśna, chciwa i łatwo wpada w gniew. Jednak nikt nie wie, że została uwięziona w tym hotelu, ponieważ wiele lat temu popełniła wielki błąd. Goo Chan Sung to elitarny hotelarz, który jest opanowanym perfekcjonistą o miękkim sercu. Wcześniej pracował w międzynarodowej sieci hotelarskiej, gdzie był najmłodszym w historii asystentem. Los chciał, że z powodu nieoczekiwanych wydarzeń zaczyna on pracę na stanowisku menadżera w Hotelu del Luna. Jak Chan Sung odnajdzie się w nowej pracy, zwłaszcza że gośćmi hotelu są duchy?

Córka Księżyca

Mistyczny hotel, który dba o swoich gości w kontekście przygotowania ich w podróż w zaświaty, czyli bardzo mocno zaznaczony kult zmarłych i wierzenia w nieśmiertelność duszy. Ślady tych wierzeń widoczne są do dzisiaj w społeczeństwie koreańskim i z pewnością nie można odmówić im związku z współczesną religijnością i w ogóle mentalnością, co wielokrotnie dostrzegamy w dramach. Warto zaznaczyć, że wśród bardzo bogatego panteonu bóstw koreańskich było mnóstwo szkodliwych i groźnych duchów. Szczególnie należało się bać duchów ludzi, którzy zmarli śmiercią gwałtowną (np. topielców). Bardzo niebezpieczny był również duch młodej dziewczyny, która nie zdążyła wyjść za mąż. Również bóstwa wodne miały specjalne znaczenie w wierzeniach Koreańczyków, mogły nawet przywrócić płodność bezpłodnym kobietom. I te mity pojawiają się w naszej historii…

Włączając dramę, miałam więc naprawdę ochotę na romans, fantasy i horror… Co do horroru, nie ma co się obawiać, bo zdecydowanie nie uważam tej dramy za przerażającą w jakimkolwiek momencie, natomiast muszę przyznać, że pomysł na hotel bardzo mi się spodobał. Drama rzuca światło na kwestie społeczne, naszą wiarę i niezdolność ludzkości do konkretnego zdefiniowania dobra i zła, opierając się na przysłowiu, że „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Centralnym rdzeniem projektu jest nasza niejednoznaczna moralnie bohaterka będąca właścicielką tego pozornie wspaniałego hotelu dla duchów, uwięziona w poczuciu beznadziejności i w ponurych wspomnieniach ukrytych głęboko w pamięci.

Aktorstwo

Piosenkarka i jednocześnie aktorka IU (Lee Ji Eun) buduje swoją wszechstronność z każdym kolejnym projektem. W tym serialu przedstawia temperamentną, kapryśną postać właścicielki tajemniczego hotelu. Za jej fantazyjnymi strojami, uzupełnionymi odpowiednio dobranymi dodatkami, za jej chęcią prowadzenia wygodnego, wystawnego życia kryje się samotna postać zmagająca się z bolesną przeszłością. IU gra tak, jakby to była jej druga natura, bez trudu przekazuje emocje za pomocą wyrazu twarzy, a jednocześnie zdaje sobie sprawę ze złożoności swojej postaci. Wykonuje doskonałą robotę, przedstawiając rozwój bohaterki, a jednocześnie sprawia, że ​​wydaje się bardzo wiarygodna i autentyczna. Dla mnie miała wręcz królewską aurę, do tego połączenie jej sarkazmu i nikczemności z głęboko ukrytą empatią i poczuciem odpowiedzialności – mistrzostwo!  A jako bonus muszę przyznać, że dziewczyna wygląda absolutnie wspaniale, obnosząc się ze swoją niesamowitą garderobą. Ukradła każdą scenę, w której się pojawiła, była dynamiką tego dramatu, i tylko za to łagodzę ocenę za aktorstwo.

Głównym zadaniem Goo Chan Sunga w interpretacji Yeo Jin Goo’a jest zajmowanie się sprawami tego świata, niezbędnymi do prowadzenia tego rodzaju działalności. Może to zabrzmi głupio, ale Chan Sung jest doskonałym przykładem wspierającej postaci, która „ukrywa się” pod pozorem bycia drugim głównym bohaterem. W tej historii jest tylko jedna czołowa postać i nazywa się Man Wol.  W moich oczach Chan Sung jest właściwie tłem – poza byciem w ekstremalnych sytuacjach katalizatorem dla Man Wol w celu leczenia jej ran emocjonalnych. Chłopak nie ma charyzmy, jaką powinna mieć postać wiodąca, i stanowi uzupełnienie głównej bohaterki. Jego niewinna, wyidealizowana postać mnie rozczarowała, jest w najlepszym razie nudnym, przewidywalnym bohaterem w swoim szczerym postępowaniu. Mimo że jestem jego wielką fanką, to muszę przyznać, że zabrakło chemii pomiędzy bohaterami, a sam aktor w świeżutkim wywiadzie udzielonym 2 października 2019 roku stwierdził, że marzy o tym, aby zagrać złoczyńcę i pokazać się widzom z bardziej agresywnej strony. Wiadomo, że romans musi się rodzić powoli, bo pomiędzy młodym, niedoświadczonym chłopcem a Man Wol jest ponadtysiącletnia przepaść czasowa. Jednak – patrząc na krótki czas, jaki im pozostał – powinien być tam większy ogień i fascynacja. Niestety, moim zdaniem określenie „romans” jest gigantyczną porażką tej dramy, a postać Chang Sunga całkowicie przyćmiła osoba z historii Man Wol, czyli kapitan Chung Myung. Dla mnie współczesne postacie były bardziej dbającymi o siebie przyjaciółmi niż kochankami, a prawdziwa miłość Man Wol była pogrzebana w przeszłości.

Shin Jung Geun w roli barmana Kim Seon Biego, aktorska weteranka Bae Hae Sun w roli pokojówki Choi Seo Hee, Seo Yi Sook w roli przewodnika życia i śmierci, Ma Go, dobrze i w zabawny sposób wykonali powierzone im zadania, jednak traktuję ich historie w kategorii wypełniacza czasowego, których wątki wyjaśniają się dopiero w trzech ostatnich odcinkach.

Hotelowy boy Ji Hyun Joong w wykonaniu PO (Pyo Ji Hoon) był po prostu najsłabszym ogniwem, nawet jego młodziutka partnerka Kang Mi Na była trochę lepsza. Jednak sensu istnienia tej postaci zupełnie nie widziałam – zabrakło mi tego, jak dziewczyna stara się dopasować do nowego domu i nowych rodziców, tęskni za swoimi prawdziwymi rodzicami, jak mocno ma dość udawania kogoś innego… Można było zbudować na tym wciągającą historię, ale niestety, nic z tego nie wyszło.

W epizodach dostrzegamy wspomnianego już we wstępie Kim Soo Hyuna (następny właściciel hotelu), a oprócz tego mamy możliwość podziwiania występów Lee Joon Giego (ksiądz egzorcysta), Lee Yi Kyunga (król z parodii „Crowned Clown”) czy Sulli (wnuczka przewodniczącego Wanga). Dostrzegamy też występy wieloletnich aktorów jak Jung Dong Hwan (hotelarz) czy Kim Won Hae (skorumpowany burmistrz).

Dodatkowe info:
W czasie pomiędzy napisaniem recenzji a jej publikacją, media zagraniczne podały informację, że 14 października 25-letnia Sulli, występująca gościnnie w tej dramie, została znaleziona martwa.

Sceny warte uwagi

Spoiler Pokaż

Uznanie

Historia obraca się wokół koncepcji hotelu dla umarłych i pozytywnie rozwija ten wątek, dzieląc się z widzami opowieściami o duchach. Mamy naprawdę spory przegląd sytuacji – od starca, który umiera ze swoim psem, po pannę młodą, która potrzebuje pana młodego, od skrzywdzonej dziewczyny po złowrogiego seryjnego mordercę, od dorosłych ofiar wypadków do dziecka dobrowolnie rezygnującego z życia. Różnorodność postaci i sytuacji zintegrowanych z serialem sprawia, że ​​każdy odcinek jest ekscytującą przygodą… aż do odcinka 13-14… Trzeba pamiętać o tym, że zakończenie może uszlachetnić dramę lub zepsuć radość z jej oglądania… I niestety, szczerze powiem, że mnie to rozczarowanie dotknęło. Byłam znudzona rozwiązaniami, sfrustrowana problemami, a przedłużanie scen związanych z żegnaniem się bohaterów było rozwlekłe i nie spowodowało we mnie wzruszenia. Siostry Hong nie rozwinęły żadnej postaci poza rolą IU – ten serial został stworzony dla niej, napisany dla niej i zainwestowany w nią. Miałam wrażenie, że scenarzystki po napisaniu osobistej historii Man Wol zdały sobie sprawę, że muszą wypełnić aż 16 odcinków, więc dodały wyolbrzymione problemy pozostałych postaci, skutkujące rozgoryczeniem widza. Dla mnie jedynie pani Choi miała powody do nienawiści do rodziny swojego męża, natomiast przypadkowy wystrzał podczas szamotaniny i nierozpoznanie przez siostrę brata po głosie, czy też powód do urazy pielęgnowany przez 500 lat przez barmana nie stanowiły podstawy do chowania w sobie tak długo poczucia krzywdy i niesprawiedliwości. Ostatnie odcinki pokazujące właśnie te zdarzenia są dość słabe, bo akcja zupełnie siadła, a Man Wol z bezczelnej, aroganckiej, silnej postaci kobiecej nagle stała się delikatną mimozą (mimo swojego wieku i doświadczeń). To przytyk w stronę scenarzystek, bo takie złagodzenie postaci osłabiło moje zaangażowanie w fabułę, a nie ukrywam, że największą przyjemność czerpałam z gierek słownych bohaterki, imponowała mi swoją mocną stroną – umiejętnością przewidywania konsekwencji zdarzeń i inteligencją.

Ze zdziwieniem, przyznam, że czytałam komentarze pod dramą o płaczu i łzach – nie uroniłam ani jednej łzy, natomiast zaziewałam się za wszystkie czasy. Naprawdę było nudno i szczerze mówiąc, powstrzymywałam się w ostatnich odcinkach od przewijania dramy na podglądzie.

Dodatkowo nie mamy powodów, aby przejmować się gośćmi hotelu i ich indywidualnymi historiami. To jak spacer w parku – chodzę i widzę, ale nie zastanawiam się, co i jak, tylko idę dalej… Goście mieli swoje epizody, ale nie wciągały mnie na tyle, aby zaangażować się w te wydarzenia, mimo że były pokazane nam na tle ludzkiego cierpienia, szoku i poczucia niesprawiedliwości. Nawet epizod sfilmowanej studentki nie wzbudził we mnie emocji.
IU wykonała świetną robotę, przedstawiając różne osobowości, i na tym można było się oprzeć, jednak siostry Hong postanowiły wypełnić resztę projektu nudnym wątkiem o zarządzaniu hotelem i polowaniu na złe duchy. Najbardziej miernym momentem dramy jest nowo zaślubiona ludzka para przychodząca do hotelu, aby spłodzić geniusza. Co to miało być – reklama piłki nożnej? Wyglądało to tak, jakby scenariusz chciał dopasować dowolny gatunek filmowy – horror, komedię, kryminał, romans – po to, aby widz wziął z tego coś, co mu się spodoba. Zabrakło mi również pokazania tragicznej, emocjonalnej rozpaczy po stracie, bo scenariusz po raz kolejny złagodził te uczucia, pokazując nam romantyczną stronę i sugerując, że wszyscy w jakiś sposób kiedyś się spotkają.

„Hotel del Luna” przyciągnął moją uwagę niesamowicie pięknymi ujęciami i bogatą scenerią. Serial zabłysnął wyjątkowym, spektakularnym poprowadzeniem kamery, pełnym delikatnej emocjonalnej ekspresji. Drama zawiera takie magiczne sceny jak przekształcenie małego, zaniedbanego budynku w fantazyjny hotel na najwyższym poziomie, a nowe duchy, które pojawiają się w każdym odcinku, wyglądają naprawdę bardzo realnie. Jednak w całości drama zapowiadająca się na świetny projekt fantasy ostatecznie mnie rozczarowała, chociaż historia miała dać do myślenia, pokazać, że wiele zdarzeń może mieć drugie dno, a dodatkowo mało ekspresyjny Yeo Jin Goo (w porównaniu do „Crowned Clown”) i jego całkowity brak chemii z IU raził mnie w oczy.

Styl IU w całym dramacie jest także widokiem, którego nie można przegapić. Ma nie tylko różne kolorowe stroje, ale także różne fryzury, makijaż, akcesoria – kapelusze, buty, torebki i biżuterię, a nawet pięknie przyozdobione paznokcie. Każdy taki element jest idealnie dopasowany do zdarzeń na ekranie.  Aktorka uwodzi nas prawie setką różnych transformacji, zmieniając się dosłownie od stóp do głów w każdym odcinku. Zespół produkcyjny wykonał fenomenalną robotę, wybierając jej stroje, bo IU wyglądała absolutnie niewiarygodnie i zjawiskowo w prawie wszystkich jej scenach.

Czy warto?

„Hotel del Luna” wstępnie był oceniany jako jeden z lepszych koreańskich seriali 2019 roku, jednak po zakończeniu emisji zachwyt widzów trochę opadł. Trzeba jednak przyznać, że mieszanka humoru, dramatu, romansu i horroru została profesjonalnie stworzona, i pomimo tego, że Chan Sung nie zawsze pasuje do charyzmy Man Wol, jest tu wystarczająco dużo innych elementów, aby stworzyć przyjemną do obejrzenia dramę.

Subtelne podejście do wartości takich jak przebaczenie, sprawiedliwość, uraza, zemsta i bezinteresowna miłość – we wszystkich jej aspektach – powinna zwiększyć nasz emocjonalny związek z bohaterami, którego doświadczamy podczas oglądania serialu. Popatrzmy – mamy przecież miłość zakochanych, miłość rodziców do dziecka czy nawet miłość człowieka do zwierzęcia. Dbałość o wizualizację, o naprawdę drobne szczegóły w grafice komputerowej, i bardzo ciekawie poprowadzone ujęcia intensyfikują bogactwo wrażeń, a sam projekt, mimo słabszych momentów, nie jest stratą czasu.

„Hotel del Luna” wprowadza nas w świat wierzeń, w świat życia po śmierci, nie do końca dla nas zrozumiały, ale kierujący się konkretnymi prawami i zasadami niezmiennymi dla wszystkich. Uczy, że życie jest piękne, ale ulotne, i dlatego musimy jak najlepiej z niego korzystać. Uczy, że ludzie są obdarzeni zdolnością do dokonywania wyborów i w związku z tym mają obowiązek ponosić odpowiedzialność za swoje wybory. Uczy, że jeśli przeszłość jest źródłem cierpienia lub złych uczuć, musimy nauczyć się wyciągać z niej wnioski na przyszłość. Uczy, że nasz sposób myślenia i odczuwania może mieć potężny wpływ na nasze – nierzadko błędne i podjęte pod wpływem emocji – decyzje. Uczy, że zemsta jest słodka, ponieważ zapewnia ujście tłumionej agresji, ale jednocześnie pragnienie zemsty jest niszczące, wręcz masochistycznie bolesne…

Drama bardzo dobrze wykorzystuje retrospekcje, powoli odsłaniając fragmenty przeszłości bohaterów, powodując, że widz jest bardzo ciekawy dalszego ciągu. Ta przeszłość jest też pokazana z perspektywy różnych uczestników tych wydarzeń, co pozwala spojrzeć na zwroty akcji z różnego punktu widzenia.

Charakterystyczne poczucie humoru sióstr Hong, wplecione parodie poważniejszych dram takich jak „The Guest” OCN i „The Crowned Clown” TVN są jak przyprawy dodane w odpowiednim momencie, dodają dramie smaku, pozwalają złapać oddech i są przyjemne do oglądania. Dodatkowo mamy nawet parodię klasyki horroru „The Ring”! Dla fanów IU to zdecydowanie pozycja obowiązkowa, jednak ogólnie patrząc, fabuła była zbyt lekka, aby poza główną bohaterką każdy z pozostałych aktorów mógł pokazać swój talent.

Samo prowadzenie kamery zrobione jest na bardzo wysokim poziomie, świetnie pokazano fantastyczny świat i umiejętnie wykorzystano efekty specjalne, tworząc charyzmatyczne wrażenia wizualne. A muzyka? Jest porywająca, nostalgiczna, wybitna, wręcz upajająca… wpada w ucho od razu, i to zarówno w kategorii klasyki, jak i współczesnych utworów. Aranżacja „Sonaty księżycowej” Beethovena wywoływała u mnie gęsią skórkę, a „Done for Me” w wykonaniu Punch to po prostu majstersztyk! Jak bym mogła, to dałabym szóstkę za samą muzykę.

Podsumowanie

Fabuła – 3/5
Gra aktorska – 4/5
Ogólna wizualizacja – 5/5
Muzyka – 5/5
Wrażenie – 4/5
Ogólna ocena – 4,2

Oczywiście, ta drama jest dostępna na naszej stronie: Kliknij, by przejść do dramy.

[reactions style=2]

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

15
Dodaj komentarz

Please Login to comment
9 Liczba wątków
6 Liczba odpowiedzi na wątki
10 Obserwujący
 
Najczęściej oceniany komentarz
Wątek z największą ilością odpowiedzi
10 Ilość autorów komentarzy
szymkiAnita1970 Ostatnio skomentowali
  Subskrybuj  
Powiadom o
Ekipa DQ
Hari

Jeśli chodzi o Hotel del Lunę i siostry Hong, to jest to dla mnie ich jedna z najlepszych dram. Nawet wspomaniana wcześniej Koreańska Odyseja nie zawładnęła mną, wręcz zaczęła mnie nudzić w połowie, nie mówiąc już o finale. Ale wracając do Luny. Sa pewne kwestie, gdzie mam odmienną opinie.
Nie uważam, że nie powinno się przejmować goścmi hotelowymi. Tak, mieli swoje epizodyczne role na jeden odcinek, ale wnosiły dużo do historii, bo była to kolejna układanka do zrozumienia człowieka, jego emocji, historii. Ba, przecież te małe historie miały również duży wpływ na zmianę Man Wol, bo dzięki nim oraz Chan Sungowi, zaczęła inaczej patrzeć na pewne sytuacje.
Nie wiem czemu traktujesz trójkę duchów i Ma Go jako wypełenienie czasowe i nie rozumiesz ich urazów i chęci zemsty. Przede wszystkim Ma Go grałą tu kluczową rolę, bo to ona prowadziła Man Wol przez te 1000 lat i samo bóstwo Ma Go odgrywa znaczną rolę w koreańskiej mitologii. Co do urazów pozostałej trójki – uważasz, że nie miały one sensu i nie miały powodu? Dlaczego? Właśnie tu jest idealnie pokazane, że każdy człowiek został jakoś skrzywdzony, urażony i ten żal pozostaje, póki nie zemścimy się, czy tego nie naprostujemy. Dla każdego z nas, każda sprawa ma inną wagę i coś, co dla innych jest błahe, dla kogoś jest bardzo ważne. Barman Sun Bi chciał odzyskać swoje dobre imię, Hyun Joong chciał znów zjednoczyć się z siostrą. Nie możemy mierzyć nikogo własną miarą.
Postać Chan Sunga od początku miała być słaba o dobrym sercu. Ma Go nie bez powodu wybrała go, aby pomógł zmienić się Man Wol – jak ty to napisałaś, mimozą, cóż, bez tego Man Wol nie odnalazłaby spokoju i nie przeszłaby na tamten świat. Ma Go wyraźnie zaznaczała, że ona musi się zmienić.
Czy nie było między nimi chemii? Cóż, ja tak tego nie odbierała, bo jakoś trudno mi było sobie wyobrazić, aby na końcu mogli być razem – co same zaznaczyły siostry Hong, że tak nie mogło być i nie było – dlatego nie robili na siłę jakiegoś spektakularnego romansu. Ja odbieram to tak, że raczej łączyła ich nić porozumienia, czuli coś do siebie, ale oni też wiedzieli, że z tego nic nie będzie i być może nie tworzyli nic na siłę.
Ale to tylko moje skromne zdanie. 😉

Użytkownik
Arynka

Twój komentarz poświadcza, że mamy różne gusta. Dla mnie Hwayugi było zdecydowanie lepsze i dłużej utrzymało moje zainteresowanie. Szanuję Twoją pracę przy tej dramie, jednak patrząc na to, co Ty mi zarzuciłaś – to każdy film, drama, obraz, muzyka jest jednak mierzone własną miarą – albo się podoba, albo nie. Ja staram się wyciągnąć wszystko co odbieram jako dobre, lepsze, bądź mało przydatne z mojego punktu widzenia, a przy okazji szperam po internecie szukając wypowiedzi na temat każdego recenzowanego projektu i sprawdzając odczucia innych z moimi odczuciami. Również czytam komentarze – nie tylko na DQ, wracam do wielu scen, wyszukuję ciekawostki, słucham OST – baaa nawet sprawdzam o czym są teksty piosenek, więc na jedną przemyślaną recenzję poświęcam sporo czasu, analizując i układając sobie po drodze, co chcę napisać, co było dla mnie ważne, a co mniej istotne.
Chemia pomiędzy aktorami nie ma wpływu na zakończenie dramy, jak również na ewentualny romans, istnieje też pomiędzy aktorami tej samej płci – wtedy, kiedy aktorzy nawzajem się uzupełniają i dobrze oboje wypadają we wspólnych scenach.
Goście hotelowi mieli na celu pokazać zmiany Man Wol – zgadzam się z Tobą, jednak sposób ich poprowadzenia spowodował, że mnie nie wciągnęli w swoją historię. Tak samo jak postacie wspierające. Czasami postacie poboczne potrafią przykuć uwagę bardziej niż główni bohaterowie, tutaj tego nie było, po prostu nie czułam się zaangażowana w ich historię, poza panią Choi. Może to kwestia reżysera, może scenariusza, a może aktora… Dostrzegam tło i cel tych postaci, co przecież też napisałam w recenzji, ale do moich uczuć podczas oglądania te osoby nie trafiły. Ale to tylko moja skromna opinia😉
Nigdzie też nie napisałam że to zła drama, opisałam swoje odczucia jako widz, dodając co bardzo mi się podobało, a co rozczarowało. Trudno, ale tak bywa, ta drama mnie nie wzruszyła do łez – a to, czego drama moim zdaniem uczy i na jakie naprawdę ważne, życiowe aspekty zwraca uwagę, zawarłam w części “Czy Warto”.
Doceniam fakt, że się angażujesz w każdy swój projekt i przeżywasz fabułę. Cieszę się, że nie jest to robione mechanicznie, tylko z głębokim zaangażowaniem, bo bierzesz osobisty udział w dyskusji.
Dziękuję za Twój komentarz. Podsumowując – recenzja też jest tylko moim subiektywnym zdaniem 😉

Użytkownik
chalbarczyk

Jeśli się jest widzem, to faktycznie chodzi tylko o osobiste odczucia: albo się bohaterka podoba albo nie. Jednak, gdy się pisze recenzję i oficjalnie zawiesza dla wszystkich swoją ocenę, to już nie chodzi tylko o odczucia, ale o to, czy coś jest dobre, i nawet są obiektywne kryteria tego, czy coś jest dobre. Dlatego lubię czytać Twoje recenzje, bo nie są wypchane odczuciami, ale punktują, co dobrze wyszło w dramie (a co słabo).
Co do pobocznych historii w “Hotel del Luna”, moje przypuszczenie jest takie, że utonęły one w totalnym estetycznym sosie i dlatego nie mogły za bardzo nikogo poruszyć (przykład historii postaci pobocznej granej przez Minę)

Ekipa DQ
Hari

Wiem, że każdy ma swoje gusta i mnie też się nie podoba wiele dram, które dla innych są “hitowe” – np. owe Hwauygi… Pewnie masz rację, że dramę mierzymy własną miarą. I owszem napisałaś, że ich powody były bez sensu. Dla mnie nie i być może scenarzystkom chodziło oto, żeby wczuć się w daną osobą i zrozumieć ich dlaczego tak robią. Przecież takie sytuacje mogą zdarzyć się w życiu – ktoś również będzie miał do kogoś pretensje i dla innych będzie to nic, a dla kogoś wielka sprawa. Więc to, że nam wydaje się to bez sensu, nie można od razu wsadzać to do wora, że jest to beznadziejne. 😉
Dodatkowo, to że pracowałam przy tej dramie nie ma żadnego znaczenia, bo nieważne czy bym to tłumaczyła, czy nie, przeżywałabym to jako widzka. xD

Użytkownik
chalbarczyk

Muszę przyznać, że to bardzo dobrze napisana recenzja, zwraca uwagę na szczegóły i na całość. Zostały mi ostatnie odcinki tej dramy do obejrzenia, ale chyba jednak sobie daruję, skoro recenzja mówi wszystko 🙂
Wiele osób narzeka na postać Chan Sunga, że nudnawy, że za spokojny, że to tylko tło, że nie gra płomiennego romansu tylko jakieś kumplostwo. To tylko pokazuje, jak niebezpieczne jest wyście scenariusza poza stereotypy, bo przecież zazwyczaj w dramie jest odwrotnie: bohaterka jest naiwna i niewinna, i niestety nieco powolna, a bohater jest bezczelny i inteligentny, i dobrze ubrany. A tu odwrotnie! Czy nie dlatego marudzimy przy Chan Sungu, bo nie podoba nam się ta zamiana ról?
Wysmakowana strona wizualna dramy na początku zachwyca, lecz później nieco męczy, ponieważ taka estetyzacja odwraca uwagę od dynamiki fabuły i postaci. Co do fabuły, historia w retrospekcji czyli losy Man Wol sprzed 500 lat zupełnym przypadkiem stają się najbardziej poruszającym i angażującym elementem tej dramy. Myślę, że siostry Hong drapią się po głowie i zastanawiają, jak im to wyszło…

ge-mini23
Użytkownik
ge-mini23

Ogólna ocena 4,2 to i tak wysoko. 3 to maksymalna ocena, jaka moim zdaniem, należy się tej dramie.

abcd
Użytkownik
abcd

Mam podobne odczucia jeśli chodzi o tą dramę. Faktycznie od początku do końca urzekła mnie Man Wol. Gdyby nie jej charyzma i tajemniczość nie byłoby tej dramy.Jej kreacje zachwycały mnie w każdym odcinku..Nie ukrywam że najbardziej ciekawiły mnie sceny z jej przeszłości z Chun Myungiem. Mieli fajną chemię i żałuję trochę że ich historia nie skończyła się inaczej xD Lubiłam Chan Sunga ale przy ekscentrycznej Man Wol i tajemniczym generałem wdawał się być nijaki. Być może to scenariusz nie pozwolił mu się wykazać. Nie przepadałam też za recepcjonistą. Choć jego przeszłości była dość ciekawa miałam wrażenie że aktor cały czas robi jedną idiotyczną minę. Nie wszystkie historie duchów mnie zainteresowały czy wzruszyły ale były też takie warte uwagi..Drama miała jedną z najlepszych dźwiękowych scieżek. W zasadzie nie było piosenki która by mi się nie podobała a wspomniany utwór Punch jest po prostu genialny.

Użytkownik
Martunka24

Potrzebowałam takiej recenzji! Dziękuję!
Długo zwlekałam z seansem tej dramy, by opadły pierwsze zachwyty… teraz chcę poznać tę historię jako przypadkowy widz. Zaraz odpalam!

Użytkownik
IK10

Och kolejna recenzją i po raz kolejny muszę się z Tobą zgodzić Arynka 🙂 Bardzo świetnie opisałaś tą dramę. Bez wątpienia najmocniejszą stroną tej dramy jest IU, sceneria oraz muzyka, bo reszta niestety pozostawia wiele do życzenia. Właściwie oglądając relację między dwojgiem głównych bohaterów to miałam odczucie, że oni są jak dobre rodzeństwo. On to ten kochany synuś, który dobrze się uczy, zawsze pomocny i jest kochany przez wszystkich. I w swojej dobroci cały czas próbuje pomagać swojej siostrze, która jest czarną owcą rodziny. Między nimi nie ma relacji jaka jest między kochankami, bo Man Wol kochała Ko Choeng Myung, co w retrospekcje było bardzo dobrze pokazane, ta jej niewinna miłość. A setki lat uwiezienia w hotelu sprawiły że serce Man Wol tak naprawdę skamieniało nieodwracalnie.
Przyznam się szczerzę, że drama ta zaczęła z naprawdę mocnym przytupem, ale im szła ku końcowi, tym bardziej nudziła. A szkoda. Właściwie zdarzały mi się momenty gdzie przewijałam sceny bo dla mnie były po prostu za nudne.
Ale bardzo się cieszę z tej kolejnej recenzji i ogromne podziękowania dla Ciebie Arynko za Twoją pracę 🙂

Użytkownik
Azile

Jestem jedną z tych osób, które bardzo wahają się co do tego czy warto obejrzeć dramę czy też szkoda marnować czas? Czytałam opis fabuły, który wprowadził mnie w zupełnie inny wymiar i czekałam na jej ukończenie aby móc zatrzasnąć drzwi w świecie tajemniczego hotelu. Świat metafizyczny w dramach jest dla mnie czymś wyjątkowym, czymś co pozwala odkrywać nieznane i przekraczać granice, których kres może stanowić jedynie ograniczona wyobraźnia.Jednak, gdy elementy do siebie nie pasują a znane twarze nadrabiają braki to z całą sympatią odrzucam takie produkcje. Do dramy miałam kilka podejść i za każdym razem coś mnie wstrzymywało. Yeo Jin Goo pokazał we wcześniejszych produkcjach, że potencjał ma ogromny, ale po przeczytaniu wielu skrajnych komentarzy nie mogłam się zdecydować.
Czytając recenzję Arynki mam wrażenie, że i ja nie odnajdę się w tym świecie. Korci mnie, aby dać szansę dramie jednak uważam, że jest ona z gatunku, który dzieli na tych co ją rozumieją i podoba się oraz na tych co nie widzą głębszego sensu gdyż nie jest ona skierowana do ich wnętrza i zwyczajnie nie odnajdują w niej nic szczególnego. Każdy z nas jest innym człowiekiem.

P.S Kiedy zobaczyłam, że napisałaś recenzję dramy spodziewałam się burzy komentarzy bo już dawno nie widziałam tylu skrajnie odmiennych zdań:)

Użytkownik
Arynka

Azile, myślę że dramie należy dać szansę 😉 natomiast jestem pewna, że Twoje odczucia będą podobne do moich. Na to samo zwracamy uwagę i wyłapujemy podobne sceny. Po tylu Twoich komentarzach to się już czuje.
Wiem, że drama wzbudzała skrajnie odmienne zdania. No cóż, w recenzji starałam się uzasadnić, dlaczego w moich oczach nie jest to zachwyt z oceną 5/5. Tak jak jednym podobają się dramy, tak innych mogą nie zachwycić, i zawsze może się zdarzyć , że jednych coś nudzi, a innych oczaruje…
Zresztą spróbuj, sama ocenisz 🙂

Użytkownik
Azile

Moim zdaniem oceniając dramę na 4,2 oceniłaś ją niezwykle wysoko i obiektywnie a recenzja, w której wyraziłaś swój punkt widzenia potwierdza fakt, że mimo iż Ciebie nie zachwyciła fabuła to doceniłaś inne jej aspekty 🙂 Tak sobie pomyślałam, że jednak obejrzę dramę. A co tam!

Anita1970
Użytkownik
Anita1970

Oglądałam dramę na bieżąco .Mi osobiście ” Hotel del Luna ” była legendą Man Wol,i niesamowitą frajdą w śledzeniu kolei losów , karzdego z bohaterów , i gości hotelowych.

Spoiler Pokaż

Jednym słowem drama była świetna , i przyjemnie spędziłam czas przy jej oglądaniu.

szymki
Użytkownik
szymki

Po przeczytaniu recenzji Arynki jestem rozdartą kobietą.
Rozdartą, pomiędzy moją Ulubioną Tłumaczką i Ostoją Wiedzy Tajemnej której nie posiadam i posiadać nie będę.
Podzielę się więc między Was obie i jakoś dam radę.
Tak, byłam i jestem wielką fanką hotelu, sama chciałabym skorzystać z jego usług jak przyjdzie mój czas, ale chciałabym też spotkać Czarciego Króla i jego pokręcone poczucie humoru, no a Małpiszon to, to of the top w tym spotkaniu. Przyznam, że oglądając dramę “Hotel…” skupiałam się na jej “powierzchowności”, refleksje przychodziły o dziwnych porach dnia i nocy, zakłócając rytm pracy biurowej urzędnika 🙂 . Na początku byłam wielką orędowniczką wielkiego HE, później docierało do mnie, że nie zawsze mogę dostać to co chcę. Jeśli pewnego anioła Bóg mógł połączyć z człowiekiem, to w przypadku “przeklętej” tysiącletniej duszy to proste nie będzie. IU wypadła to WYŚMIENICIE i wg mnie to za male słowo, jej kreacje i stylizacje to jak pisała Arynka poziom Kina Z Wysokiej Półki. Czy była chemia między głównymi? wg mnie tak, nie bez powodu Ona była “szalona” a on spokojny. Uczyli się siebie nawzajem “wyrównując” swoje charaktery. Dla mnie osobiście, zabrakło dopowiedzeń niektórych historii, o tygrysie, o matce Chang Sunga, dlaczego Kapitan zdradził Man Wol i jaka była w tym rola księżniczki. Dla moich oczu brązowych jedynym mankamentem był PO i nie “leżał” mi totalnie, ale może taki był zamysł sióstr. Koniec dramy zostawił mnie ze złamanym serduchem, ale po wytłumaczeniu przez Hari przyjęłam Jej punkt widzenia i poszłam za Nią tą ścieżką.
SZANUJĘ i PODZIWIAM Dziewczyny Was obie.
Jedną, za bezinteresowny trud w tłumaczenie dramy (wsparte pracą pozostałej Ekipy), komentowanie jej na bieżąco z widzami i cierpliwość do nich :).
Drugą, za pracę włożoną w napisanie recenzji. Zebranie materiałów, opracowań (na pewno też przetłumaczenie ich na język polski).
I na koniec, nie byłam sobą. Do “Korean Odyssey” wracam dla Małpiszona i OST’a, do “Hotel del Luna” dla IU i powłóczystych spojrzeń Ku Chan-Seong’a

Użytkownik
Arynka

Obydwa OSTy są ponadczasowe i genialne. Tutaj żadna z dram nie konkuruje z drugą. A ocenę ogólną mają taką samą. Jednak jeśli miałabym wrócić do oglądania którejś jeszcze raz – byłoby to jednak Hwayugi… 😉