Chińska powieść wydana w XVI w, której skrócone tłumaczenie przygotował Arthur Waley… Czy jest na tyle interesująca, żeby według niej robić filmy i seriale? Wygląda na to, że tak, bo „A Korean Odyssey” nie jest pierwszą próbą ekranizacji niektórych wątków zaczerpniętych z powieści. W każdym razie Hwayugi w zamierzeniu miało być ambitną próbą stworzenia prestiżowej, fascynującej serii, opartej na połączeniu klasycznej „Journey to the West” ze współczesną historią, a mimo wszystko nadal pełną magii, demonów i duchów. Scenarzystki – siostry Hong – są przecież pionierkami koreańskich komedii romantycznych – w tym z duchami, a dodatkowo producent tvN mocno zaangażował się w ten projekt organizując jedną z największych kampanii promującą tę dramę.
Sam fakt przyjęcia emisji tej dramy przez stację kablową, która w ostatnich latach wyprodukowała mnóstwo hitów – w tym Goblina – oznaczała, że stacja chce powtórzyć ten sukces aby utrzymać pozycję na rynku. TvN nie żałował więc na początku środków finansowych, aby zachęcić do współpracy gwiazdy, reżyserów czy scenarzystów, którzy już osiągnęli jakieś sukcesy w branży, a dodatkowo zatrudnienie Lee Seung Giego w jego pierwszej roli po zakończeniu służby wojskowej miało zapewnić wysoką oglądalność.

Info

  • Emisja

    23.12.2017 – 04.03.2018

  • Gatunek:

    Fantasy, romans, horror, thriller, komedia, melodramat

  • Liczba odcinków:

    Dwadzieścia

  • Nadawca:

    Stacja tvN Asia

  • Scenariusz

    Siostry Hong Jung Eun i Hong Mi Ran mające na koncie takie hity jak You’re Beautiful, My Girlfriend is a Gumiho, The Greatest Love, The Master’s Sun

Zwiastun

Opis fabuły

Son Oh Gong jest psotnym i kłopotliwym bogiem. Szybko puszczają mu nerwy, przez co ma wiele do odpokutowania, jednakże przez swoją dumę nie jest w stanie tego uczynić. Dlatego jego moce zostały zapieczętowane, a on sam zesłany na ziemię i uwięziony. Tam spotyka Jin Seon Mi, która to od dzieciństwa widzi potwory. Na prośbę Woo Ma Wanga – innego z bogów, dziewczynka udaje się do Gór Marmurowych, gdzie wstęp mają tylko ludzie, daje się oszukać Son Oh Gongowi i uwalnia go. 25 lat później Woo Ma Wang nie może sobie wybaczyć, iż przyczynił się do uwolnienia swojego wroga, z kolei dorosła już Seon Mi jest prezeską agencji nieruchomości, która potrafi odpędzić pecha i sprzedać nawiedzone domy. Pewnego dnia bogowie dowiadują się, iż krew Sam Jang może uczynić ich niezwyciężonymi, więc postanawiają ją pożreć.

Reinterpretacja chińskiej powieści pt. “Journey to the West”.

Legenda o władcy małp

Son Oh Gong (chińskie: Sun Wukong) urodził się – albo wykluł, jak kto woli – na Górze Kwiatów z kamiennego jaja, które utworzyło się z gorącej, wulkanicznej, starożytnej skały stworzonej przez połączenie Nieba i Ziemi. Za jedne z jego młodzieńczych wybryków nadano mu tytuł “Przystojnego Małpiego Króla”. Działając w złodziejski sposób, kradnąc i oszukując udaje mu się uzyskać wiele ciekawych darów, między innymi twarde jak stal ciało oraz ogniste oczy widzące z bardzo daleka i mogące rozpoznać każdego demona.  Każdy z jego włosów ma magiczne właściwości, które można przekształcić w klony samego Króla Małp lub w różne rodzaje broni, w zwierzęta lub w inne przedmioty. Zna zaklęcia opanowujące żywioły – wiatr, ogień czy wodę, posiada również umiejętność wywoływania ochronnych zaklęć przeciw demonom oraz zamrażania ludzi, demonów a nawet bogów Te wszystkie przymioty sprawiają, że dysponuje niesamowitą mocą i jest praktycznie nie do pokonania przez innych bogów. Po rozgniewaniu swoimi dowcipami kilku bogów i zlekceważeniu Nefrytowego Cesarza, dostaje karę pełnienia obowiązków Strażnika Koni, tylko po to, aby inni bogowie mogli go kontrolować. Ta praca to jednak bardzo niska pozycja wśród bóstw, więc kiedy Son Oh Gong zdaje sobie sprawę, że mimo swojej potęgi nie jest uważany przez innych za pełnoprawnego boga, jest wściekły i w odwecie ogłasza się “Wielkim mędrcem równym niebu”. Zniecierpliwiony arogancją i bezczelnością Małpiszona Nefrytowy Cesarz wysyła w końcu niebiańskich żołnierzy, by go aresztowali, ale oczywiście nikomu się to nie udaje.  Son Oh Gong oszukując Nefrytowego Cesarza, zmusza go do powierzenia mu roli opiekuna niebiańskiego ogrodu brzoskwiniowego… A przecież tylko na to czekał, bo chodzi o brzoskwinie nieśmiertelności, owocujące co 3000 lat. Małpi Król oczywiście zżera wszystkie dojrzałe brzoskwinie…i jakoś wcale mnie to nie dziwi 
W czasie wtranżalania brzoskwiń do ogrodu przybywają wróżki, aby zebrać owoce dla bogini Xiwangmu na organizowany przez nią brzoskwiniowy bankiet. Oczywiście z wyższością informują Son Oh Gonga, że ​​nie jest zaproszony i wyśmiewają się z niego. Wściekły Małpi Król powoduje niesamowite kłopoty w Niebie, dewastuje salę bankietową, zjadając po drodze cesarskie pigułki nieśmiertelności, plądruje brzoskwiniowy sad, a nawet pokonuje w pojedynkę armię 100.000 żołnierzy niebiańskich, wysłanych przez rozgniewanego Nefrytowego Cesarza, dowodzoną przez potężnych Czterech Niebiańskich Królów. Ostatecznie – bezradny wobec potęgi Małpiszona – Nefrytowy Cesarz odwołuje się do Buddy , który podstępem zapieczętowuje moc Małpiego Króla i zamyka go pod szczytem Góry Pięciu Żywiołów nazywanych również Górami Marmurowymi – po drodze Małpiszon oczywiście zdąży nawet obsikać Buddę . Son Oh Gong jest uwięziony pod górą przez ponad 500 lat i nie może uciec z powodu pieczęci, ograniczającej jego moc i jego możliwości teleportacji.
I właśnie w tym momencie zaczyna się nasza przygoda…
Dziecięca żartobliwość Małpiego Króla przykrywa jego niesamowicie inteligentny i przebiegły umysł, co w połączeniu z jego wielką mocą czyni go niezwyciężonym, niepokornym i niepokonanym bohaterem. Jego wybryki stanowią lżejszą stronę tego, co faktycznie dzieje się w jego sercu… Dodatkowo należy wspomnieć, że w swoich wcześniejszych podróżach i wybrykach pokonał również Króla Piekieł i Króla Zmarłych, co daje nam szerszy obraz tego, jak możemy sobie wyobrażać nasze otwarte zakończenie tej dramy. Chciałam Wam o tym napisać, bo ta legenda pomaga nam zrozumieć to, co widzimy na ekranie. Nie ma powodu do strachu czy obaw w dramie z elementami horroru czy duchów. To naprawdę da się oglądać, nawet w nocy…

Aktorstwo

Lee Seung Gi to najczystszy diament w tej historii. Powiem Wam, że pisząc historię króla małp, po prostu widziałam przed oczami miny Seung Giego, jego sprytne, bystre spojrzenie, jego ruchy, jego reakcje… Uważam, że to był naprawdę najlepszy wybór z możliwych, bo powierzenie jemu tej roli pozwoliło mi go dostrzec w innym świetle. Muszę się Wam przyznać, że wcześniej zwyczajnie za nim nie przepadałam. A w tej dramie okazał się być niesamowicie męski, pociągający, magnetyzujący, seksowny, odlotowy po prostu do tego stopnia, że śnił mi się po nocach… Ileż daje aktorowi trafienie z rolą, a że z tą trafił, to nie ulega wątpliwości! Być może wynikało to z tego, że ma dość podobne usposobienie do odtwarzanej postaci, co widać w programie „Master in the House”. Nie sposób się nudzić na tym show, a w niektórych odcinkach tego programu po prostu nie mogłam przestać się śmiać… Jako Son Oh Gong – rewelacyjnie pokazał zmianę z aroganckiego, bezczelnego drania w aroganckiego, bezczelnego, zakochanego mężczyznę… niby nic, a tak wiele. Czujemy wyraźnie jego niesamowitą moc, jesteśmy pewni jego inteligencji, a jego pojawienie się niesie ze sobą poczucie bezpieczeństwa. Jego wzrok czy ironiczny uśmieszek – dostarczył mi naprawdę wielu wrażeń i moim zdaniem zaliczył fantastyczny, zapadający w pamięć występ. A do tego wszystkiego te jego stroje, normalnie bajeczne!
Obsada obfituje w wiele wielkich nazwisk, aktorów i celebrytów o różnym talencie i różnych możliwościach. Warto zaznaczyć, że ta obfitość talentów nie świadczy dobrze o głównej roli kobiecej, ponieważ została zwyczajnie przyćmiona przez drugorzędne role. Świnka (w tej roli Lee Hong Ki), Bu Ja – zombie (prawdziwa bomba aktorska w wykonaniu Lee Se Young) czy w końcu Psia Sekretarka ( Lee El) po prostu kradną całe zainteresowanie, które powinno być poświęcone Seon Mi. No ale cóż, dziewczyna chyba zaliczyła swój najsłabszy występ, jest mało inspirująca, mało ciekawa, nijaka, bezbarwna, a wręcz nudna… No chociaż może w tym zwariowanym towarzystwie, w jakim się znalazła, tylko ona zachowywała pozory normalności, ale jednak nie pasowała mi do Son Oh Gonga (ja bardziej pasuję!!!). Mam wrażenie, że gdyby nie ta bransoleta, to nasz Małpiszon na początku by ją naprawdę ze smakiem wszamał z tymi wszystkimi sosami i przyprawami. Ta chemia między nimi na początku jest… zimna i taka nieporadna, aby jednak z czasem rozgrzać trochę atmosferę, pozbyć się skromności i w końcu pójść na całość. To akurat mi się podobało, bo widać było, że oboje czerpali przyjemność z wzajemnych bliskich kontaktów (ciekawe, czy Kim Bum był zazdrosny o swoją dziewczynę…).
Zmarnowano potencjał Cha Seung Wona, bo jego rola ostatecznie ograniczyła się do robienia z siebie wariata i szczerzenia głupich min, więc bardzo minimalnie dostrzegamy fakt, że jest również potężnym bóstwem, a przez te grymasy i przesadne miny jego dążenie do osiągnięcia konkretnego celu jest dla mnie całkowicie obojętne. Ta mieszanka kogoś przyjaznego i kogoś, kogo masz się bać, jakoś reżyserom nie wyszła. Po raz kolejny grając u sióstr Hong, powtórzył robienie z siebie bałwana pełnego głośnego, drażniącego śmiechu, dziwnych ruchów czy przesadnej mowy, co mnie osobiście przeszkadzało. Ale przyznać muszę, że w tej dramie bromance było lepsze niż romans…
Lee Se Young – no świetnie! Przecież ma rolę martwej dziewczyny, bez wyrazu, bez głosu, a jednak ma w sobie tyle charyzmy w tej roli, że zdecydowanie przyciąga uwagę bardziej niż główna bohaterka. Rola zombie jest nawet dla mnie o wiele ciekawsza niż szamanka, chociaż i w tej roli jest świetna. Poza zombie moją drugą ulubioną postacią była – lub był, jak kto woli – Letnia Wróżka czyli Generał Mróz. Dwie różne postacie, dwie płcie, ale jeden aktor. Muszę przyznać, że Sung Hyuk był niesamowity w tej roli, wyciągnął z siebie te dwie zupełnie inne osobowości, z których każda miała własną historię, przeszłość i charakter. Warto od początku zwrócić na tę rolę uwagę.
W każdym razie nie skorzystano z ogromnego talentu zatrudnionych postaci, zresztą sporo znanych nazwisk pojawiło się w gościnnych rolach trwających kilkanaście sekund – między innymi mogliśmy dostrzec Jang Geun Suka.

Ulubione sceny

Spoiler Pokaż

Uznanie

Zdecydowanie drama ogólnie jest dobra, chociaż wybrałabym jednak krótszą wersję, a otwarte zakończenia nie zawsze są akceptowalne przez wszystkich widzów. W każdym razie dynamika dramy jest szybka, choć niektóre wątki są dziwne, a decyzje głównych bohaterów wątpliwe. Złota rola Lee Seung Giego to mistrzostwo, przykuwa uwagę widza od pierwszej do ostatniej sceny w naprawdę fascynujący sposób. Serial miał finiszować katastroficznym epilogiem i czekałam na taki koniec…i nadal czekam 
Ogólnie rzecz biorąc, drama miała naprawdę duży potencjał, wspaniałą obsadę i oryginalną historię. Uwielbiam elementy fantasy, polubiłam też mimo wszystko historię miłosną. Jednak z powodu spowolnienia akcji w końcowych odcinkach, projekt stracił trochę ze swojego potencjału, chociaż nadal jest to moja ulubiona drama z tego gatunku. Poleciłabym ją jednak każdemu, kto będzie szukał czegoś w temacie romansu-fantasy, zwłaszcza po obejrzeniu Goblina i „The Master’s Sun”. Na początku podobała mi się formuła „potwora odcinka”, ale powtarzalny schemat zrobił się nudnawy, dopóki w grę nie weszła szamanka i jej intrygi.
Są elementy tej historii, które uważam za cudowne i interesujące. To, czy miłość Oh Son Gonga do Seon Mi była prawdziwa, czy nie – mogło być o wiele bardziej rozbudowane i przedstawione w bardziej interesujący sposób. Bo w gruncie rzeczy ostatecznie nie jestem do końca przekonana, czy jego uczucia zostały zmanipulowane, czy tylko delikatnie wywołane poprzez katalizator w postaci bransolety.

Czy warto?

Kontrowersje wokół dramy pojawiły się już podczas emisji drugiego odcinka – był wielokrotnie przerywany długimi reklamami, aż ostatecznie tvN przerwało transmisję i opublikowało przeprosiny, stwierdzając, że nastąpiły „opóźnienia w procesie postprodukcji” i że „sfinalizowana wersja drugiego odcinka zostanie wyemitowana w kolejnym dniu”. Poza tym siostry Hong – utrzymując ciągle podobne wątki w dramach – zrobiły się już momentami nudne. Powtarzające się cotygodniowe egzorcyzmy z coraz to bardziej wymyślnymi duchami były po prostu dodatkiem, bo mnie całkowicie pochłaniało oglądanie rewelacyjnego Son Oh Gonga, zombie i Psiej Sekretarki.
Mimo ogromu możliwości, jakie moim zdaniem dawały – poza główną parą bohaterów – takie postacie jak Ma Wang, demon Świnka, demon Ośmiornica, prezes potężnej grupy adoptujący Małpiszona, kandydat na prezydenta z aspiracjami na władcę świata – potencjał został zmarnowany, bo nie wydobyto głębi z tych osób, zlekceważono trochę fabułę w tym zakresie, ekscentryczne potwory nie straszą, a wizualizacja tego najważniejszego demona w kulminacji serialu wywołała u mnie salwę śmiechu…
Wygląda na to, że sukcesy sióstr Hong próbujących w kółko tych samych, sprawdzonych wcześniej wątków w scenariuszach po prostu przestały być atrakcyjne, bo widz ciągle poszukuje czegoś lepszego, co go przyciągnie do dramy i pozwoli z nią pozostać do końca. Generalnie oceniam, że do 15 epizodu oglądałam każdy odcinek z zapartym tchem, a potem fabuła zaczęła być przeciągana na siłę. A przecież wszystkie wcześniejsze zdarzenia miały doprowadzić do kluczowej sceny obudzenia potężnego demona!
Na planie serialu doszło do wypadku, podczas którego członek personelu został poważnie ranny. Spowodowało to burzliwe dyskusje na temat warunków, w jakich pracują ekipy zatrudnione przy produkcji dram. W tym czasie zatrudniono kolejnego – już trzeciego reżysera, ale co dziwne – drama wcale na tym nie ucierpiała z oglądalnością. Może pomogła ciekawość widzów w zakresie kontrowersji, które projekt wywoływał, a może pomogło zatrudnienie Lee Seung Giego, uznawanego przecież za bożyszcze i ulubieńca całej Korei… W każdym razie oglądalność osiągnęła poziom 7-8% – co dla telewizji kablowej jest sukcesem, aczkolwiek absolutnie nie dogoniła oglądalności na miarę takiego hitu jak „Goblin”.
Początkowe efekty specjalne zadowalające, ale im głębiej w las, tym gorzej, w związku z czym wizualizację oceniam dość nisko.
Absolutnie niesamowita, genialna ścieżka dźwiękowa – Nu’est rewelacja! – świetnie dopasowana do zdarzeń na ekranie.
Mimo tych rozważań, drama bardzo mi się podobała. Doskonale się bawiłam, oglądając “Hwayugi”. Nie byłam w stanie przeoczyć jej błędów, ale one też nie były wystarczające, aby stłamsić moją radość i zmniejszyć przyjemność z jej oglądania.… Na pewno do niej jeszcze wrócę.

Podsumowanie

Fabuła – 4,5/5
Gra aktorska – 4/5
Ogólna wizualizacja – 2,5/5
Muzyka – 5/5
Wrażenie – 5/5
Ogólna ocena – 4,2

Oczywiście, ta drama jest dostępna na naszej stronie: Kliknij, by przejść do dramy.

[reactions style=2]

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

21
Dodaj komentarz

Please Login to comment
9 Liczba wątków
12 Liczba odpowiedzi na wątki
5 Obserwujący
 
Najczęściej oceniany komentarz
Wątek z największą ilością odpowiedzi
11 Ilość autorów komentarzy
Orinocoszymkiflorka Ostatnio skomentowali
  Subskrybuj  
Powiadom o
Użytkownik
Azile

Tuż przed wyłączeniem laptopa wchodzę na Newsy i co ja widzę…no nie wierzę…recenzja Hwayugi :):) Lee Seung Gi skradł moje serducho w tej dramie i nic tego nie zmieni. Miałam wrażenie,że scenariusz został napisany dla niego…albo inaczej wyglądało jakby on wcale nie grał tylko był sobą-genialne! O ile na początku swoją szamankę rzeczywiście chciał ,,doprawić do smaku” o tyle później ,,pożerał ją wzrokiem” niemalże za każdym razem miałam wrażenie, że zakochuje się w niej na nowo i ta jego zazdrość w oczkach super! On robił ze wszystkimi w koło co chciał i to było mistrzostwo a Seon Mi robiła z nim co chciała i nawet wymówka z bransoletą na jego nadgarstniku na mnie nie zadziałała- porostu byłam zazdrosna! Główna bohaterka dla mnie nijaka i przy takim wsparciu zakochanego samozwańczego boskiego małpiszona powinna wykrzesać z siebie coś więcej lub chociaż mieć ubaw jak postacie drugoplanowe, które mnie momentami rozbrajały. Drama świetna i o ile na początku nie pogodziłam się z zakończeniem o tyle z czasem zrozumiałam, że ja nie chcę sceny jak z ,, Goblin” czyli wyczekiwanie w nieskończoność lecz tak jak zrobił mądry mędrzec wziął spawy w swoje ręce i podjął wyzwanie:)

Użytkownik
Arynka

Moja droga, pomyśl jaką rozróbę Małpiszon zrobił tam, gdzie sie udał w końcowej scenie… 😜 aż drugi sezon niepotrzebny. Drama też mi się naprawdę bardzo podobała, a Seung Gi w końcu pokazał że jest prawdziwym mężczyzną, a nie nijakim wymoczkiem z poprzednich dram. No może w You’re Surrounded czy w King2Hearts był ciut mniejszym wymoczkiem, niż w pozostałych, ale Gumiho przemęczyłam, Gu Family nie oglądałam, a Shining Inheritance porzuciłam na drugim epku, bo była nie do strawienia… także więc do Odysei podchodziłam z uprzedzeniem, które natychmiast się ulotniło po pierwszym epku 😉 Coś wspaniałego, odwalił taki kawał roboty, że mówisz Hwayugi i myślisz Seung Gi. Przyćmił praktycznie wszystkich. Rewelacja.

Użytkownik
Azile

Arynka dokladnie:) Wojsko się mu przysłużyło, nabrał krzepy i skradł show:) zobaczymy na co go stać w przyszłości…a jak widać potencjał jest 🙂

Użytkownik
Arynka

Ja się nie mogę doczekać jego kolejnej dramy… Już się bardzo stęskniłam za jego łobuzerskim spojrzeniem… 🙂

anias90
Użytkownik
anias90

Ach Hwayugi – absolutnie jedna z moich najbardziej ulubionych dram do jakich co jakiś czas wracam. Lee Seung Gi podobał mi się w You-re Sourrounded, ale nie zdobył tam mojego serducha. Za to tutaj… Och tutaj poległam, przepadłam, rozpłynęłam się jak lody w gorący dzień. Mnie również śnił się po nocach i właśnie przez tę dramę sięgnęłam po Master in the house – swoją drogą świetny variety show, ubawiłam się tam przednie. Recenzja praktycznie oddaje wszystkie moje przemyślenia co do obsady i fabuły. Najsłabsze elementy to według mnie główna aktorka (ja już bym tam na jej miejscu bardzo wykorzystywała sytuację…) i efekty wizualne, ależ to w oczy dźgało, ale mimo wszystko nie zmniejszyło to mojego zainteresowania dramą. Cudowna historia,

Spoiler Pokaż

Jedyne co mnie unieszczęśliwiło to to, że skończyłam oglądać – byłam załamana kiedy zabrakło odcinków i trzeba było się pożegnać. Nie radzę też zaczynać nikomu oglądania dram właśnie od tej, tak samo jak nie polecałabym zaczynać od Goblina – po prostu ciężko jest potem znaleźć coś co nas tak samo wciągnie. Przynajmniej osoby z podobnym gustem do mojego mogą się potem czuć rozczarowane innymi dramami, a szkoda, bo pełno jest takich nieoszlifowanych perełek, które nie mają dużej popularności, mimo, że im się należy. Dziękuję Arynko za recenzję, pozwoliłaś mi wrócić myślami do świetnej dramy, świetnej muzyki i chyba kolejny raz wrócę do obejrzenia 😀

florka
Użytkownik
florka

Nie znając jeszcze tej strony, moją przygodę z dramami zaczęłam właśnie od “Hwayugi”, za nim poszedł “Black”, a jako trzeci – właśnie “Goblin”. Żałuję trochę tej kolejności, po tej trójce dram trudno znaleźć coś równie wciągającego. Tęsknię za całym tym boskim zwierzyńcem z “Hwayugi” z Małpiszonem na czele, na pocieszenie mam świetną muzykę, a do dramy zapewne wrócę ponownie..

Użytkownik
Arynka

Ja wróciłam i znowu wsiąkłam… mimo ze już wszystko wiem, to skupiam się na innych doznaniach i z przyjemnością oglądam po raz drugi.
Jest jeszcze jedna zabójcza scena, o której nie napisałam w ulubionych, a na którą warto zwrócić uwagę

Spoiler Pokaż

Emocje kipią w tej scenie, nie wiem czemu o niej zapomniałam, jest jedną z najlepszych w całej dramie…
Dzięki za komentarz, cieszę sie że podobnie odebrałyśmy tę produkcję, pozdrawiam!

AmeliaKotkowa
Użytkownik
AmeliaKotkowa

Witam. Arynka jak zwykle super opracowana recenzja. Czekam zawsze z zainteresowaniem jaką dramę będziesz opisywać. Zakochałam się w tej dramie. Pasowało mi w niej humor, muzyka no i większość aktorów. Rzeczywiście efekty specjalne nie były zbyt wysokiej klasy, ale w ogólnym odbiorze dramy dało radę przejść nad tym do porządku. Rola Lee Seung Gi była zachwycająca. Spotkałam się z tym aktorem po raz pierwszy i zauroczył mnie od razu. Taki łobuziak z wdziękiem.Aktorka grająca zombie, przeurocza.A postać psiej sekretarki bawiła mnie niezmiernie.Wśród tych dwóch kobiet , główna bohaterka była taka mdła i nijaka.Ale nie psuło to jakoś szczegółnie ogólnego wrażenia dramy. Muzykę z tej dramy słucham do teraz. Wspaniale ,że opisałaś legendę o władcy małp.Z przyjemnością ją przeczytałam. Zachęcam wszystkich do obejrzenia tej dramy. Naprawdę. warto.

Użytkownik
Arynka

W samej dramie jest sporo odnośników do legendy Małpiego Króla, wiec warto jednak ją znać, żeby wiedzieć o czym mowa.
Jeśli pierwszy raz spotkałaś się z Seung Gi, to raczej nie warto wracać do jego przedwojskowych produkcji, bo są o wiele słabsze od Odysei.
Dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam!

kaatia
Użytkownik
kaatia

Drama jest niesamowita, może nie tak wspaniała jak Goblin ale zdecydowanie warta polecenia. Interesująca historia, która faktycznie mogła być lepiej wykorzystana a niektóre wątki bardziej rozbudowane zwłaszcza relacja między Małpiszonem a Szamanką 🙂 Liczyłam skrycie też na inne zakończenia ale trzeba brać co dają 🙂
Hwayugi była moja pierwsza drama z Lee Seung Gi – jestem całkowicie oczarowana nim oraz jego grą aktorską . Świetnie wykreował swoją postać, to jego spojrzenie i zawadiacki uśmiech ah; za każdym razem gdy coś zbroił albo się uśmiechnął miałam banana na buzi he Zgadzam się, że trochę zabrało chemii między głównymi bohaterami, zdecydowanie więcej było jej między Seung-won Cha i Lee Seung Gi. Ich sceny potrafią człowieka rozbawić.
Co do głównej bohaterki hmm no dziewczyna za bardzo się nie postarała, czasami ten jej wyraz twarzy doprowadzał mnie do szału . Miałam ochotę uderzyć ją w twarz i powiedzieć: Ogarnij się dziewczyno, masz przed sobą takie ciacho a Ty co !!! Weź się lepiej w garść 😛
Jeżeli chodzi o ścieżkę dźwiękową wspaniale dopełniała całość, nie ma się wręcz do czego przyczepić, to zdecydowanie mocny punkt tej dramy. Mój ulubiony utwór to When I Saw You 🙂

Użytkownik
Arynka

Tak do końca super ciachem nie jest, ale jest niesamowicie męski, pociągający, interesujący, bezczelnie arogancki , z łobuzerskim uśmiechem i spojrzeniem… taki uroczy drań, który rzeczywiście może sie spodobać kobietom.
Myślę, że z jego mocą to pozamiatał tam, gdzie jechał w końcowych scenach 😜 więc zakończenie absolutnie bardziej akceptowalne niż w Goblinie.

FRANIA00
Użytkownik
FRANIA00

To pierwsza drama jaka oglądalam z Lee Seung Gi i z waszych komentarzy wnioskuje , że wcale nie powinnam żałować ,że nie widzilam nic więcej 😉 ale tu podobnie jak Wy przepadłam 🙂 uwielbiałam go !!! i podobnie jak Arynka uważam , że postacie drugoplanpowe są cudowne 🙂 mnie też przeszkadzało to zwolnienie akcji w końcowych odcinkach … ale drame polecam !!! wkręciłam sie w ten świat 🙂

Użytkownik
Arynka

Bo bajki lepiej się ogląda niż normalne dramy… tak już jest, że fascynujemy się tym, co istnieje tylko w wyobraźni…
A ta fantasy pokazała nam niesamowite możliwości Seung Giego, naprawdę to był strzał w dziesiątkę z rolą Małpiszona…

Użytkownik
IK10

Och Arynka jak zawsze rozpieszczasz nas naprawdę wspaniałymi recenzjami 🙂
Ach ta dram “Hwayugi”… cały czas, mimo, że trochę już minęło od kiedy ją oglądałam, to dalej czuje ogromny niedosyt po tej dramie. Bo nie będę ukrywać: świetna historia, przewspaniała scenografia, muzyka idealnie pasująca, drugoplanowe rolne po prostu mistrzostwo świata (Zombi/Szamanka, Świnia, Ośmiornica, Pies, Wróżka z Generałem czy Soobori to naprawdę świetnie napisane i odegrane postacie), Lee Seung Gi jako Małpiszon… po prostu rola napisana dla niego… I aż człowiek zadaje sobie pytanie co mogłoby pójść źle w tej dramie, a jednak główna kobieca rola była mało ciekawa, mało interesująca i w ogóle nie pasowała do tej dramy. Czasem odnosiłam wrażenie, że ta aktorka została wybrana do tej dramy przez pomyłkę, bo jej gra pozostawiała jak dla mnie wiele do życzenia. Aż byłam w szoku, bo pamiętam ją z “Come Back Mister”, gdzie zagrała naprawdę świetną rolę. Ach i ten nieszczęsny kandydat na prezydenta, jak dla mnie wątek z nim trochę mało udany i w dużej mierze też nie udany występ aktorski.No i końcowe odcinki to było niepotrzebne przedłużenie. Masz absolutną rację, że spokojnie mogli zakończyć na 15-16 odcinku i było by to o wiele korzystniejsze w odbiorze ostatecznym.
Ale mimo tego ta drama ma swój urok, i jest naprawdę warta obejrzenia. Wiele scen potrafi sprawić, że człowiek wręcz płacze ze śmiech, ale są i sceny które potrafią zasmucić i to bardzo

Spoiler Pokaż

Arynka bardzo, ale to bardzo dziękuję Ci za tą recenzję:-) Jesteś naprawdę niesamowita:-)

Użytkownik
Arynka

Bardzo dziękuję za docenienie… Miło że stała ekipa czyta moje wypociny i przede wszystkim komentuje, bo to dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Pozdrawiam!

szymki
Użytkownik
szymki

z “Hwayugi” zaliczyłam swoją pierwszą nie przespaną noc z dramą koreańską……. przyznam, było DOBRZE…. 🙂 … na koniec poleciały łzy i zamiast iść grzecznie spać przegrzebałam internet w poszukiwaniu “czy czasem nie ma II sezonu” …no odkrywcza nie będę…II sezonu NIE MA i chyba NIE BĘDZIE…. Para aktorska Lee Seung‑gi oraz Cha Seung‑won grała już w innym filmie i jako duet panowie się sprawdzili (więc może i dlatego chemia miedzy nimi była taka fantastyczna (dla mnie))….a ścieżka dźwiękowa …..miodzio (dla mnie) na drogę do auta w sam raz (i na full ile fabryka głośnikom dała – to dlatego żeby nie usnąć 🙂 ) ….dziękuję za recenzję aczkolwiek tylko podniosła ona w moich oczach ranę dramy, Fragment o Legendzie Małpiszona dla mnie nie znany (lub po prost mniej szukany – i tego bym się trzymała)…co do zakończenia samej dramy też poczułam coś na kształt TU JUŻ ??? TAK SZYBKO ????? I O CO CAMAN ??? ….żeby chociaż było “pokazane”, że urodziła się dziewuszka o jednym złotym oku to by była jakaś nadzieja dla Małpiszona 🙂
dziękuję za lekcję mitologi – człowiek całe życie się uczy 🙂

Użytkownik
Arynka

Cieszę się, że drama przypadła Ci do gustu. Jeśli chodzi o legendę, moim zdaniem było właściwe jej opisanie ze względu na to, że w dramie jest mnóstwo odnośników do przeszłości Małpiszona, a i jego potężna moc, której obawiają się inne bóstwa też nie wzięła się z przypadku.
Dziękuję za komentarz do recenzji.

Użytkownik
Azja_M

Lee Seung Gi jest cudny w tej roli! Też uważam, że ta rola była dla niego stworzona i całkowicie mnie sobą zauroczył. Coś genialnego! Aktorka grająca Sam Jang rzeczywiście mogła wykrzesać z siebie coś więcej, nie mniej jednak uważam, że stworzyli razem świetny duet, była chemia na ekranie! Jedyne czego żałuję, to końca dramy. Szkoda że nie ma kolejnego sezonu,…:( Arynko, Twoje recenzje są genialne, uwielbiam je czytać. Dzięki 🙂

Użytkownik
Arynka

Nie ma co żałować zakończenia 😉 w tym przypadku należy uruchomić wyobraźnię i pomyśleć o niesamowitej mocy Małpiszona.
Dziękuję za miłe słowa, staram się pisać recenzje tak, żeby były przystępne i interesujące, aczkolwiek nie zawsze napiszę o dobrych dramach…

Orinoco
Użytkownik
Orinoco

Nie wiem czy mieliście kiedyś taki moment w swojej darmowej historii ze jakaś drama zryła wam totalnie beret? Widzieliście ją pare, baaa nawet paręnaście razy, znacie dialogi na pamięć a ost gra wam co rano w samochodzie jak jedziecie do pracy? Dla mnie to jest właśnie TA drama. Number one od pierwszego odcinka. Dlatego bardzo się cieszę ze ktoś jeszcze podziela moja niezdrową fascynacje 🙂 Arynko dziękuje za tą recenzje z całego serducha. A najbardziej za dokładny opis mitu i historii Małpeczki co nadało głębszego sensu np. brzoskwiniom 🙂 i innym historiom.

Użytkownik
Arynka

Dziękuję bardzo, starałam się przybliżyć legendę po to, żeby właśnie zrozumieć sens niektórych dialogów 🙂 Bo przez to udało się zrozumieć przekomarzania Małpiszona i Byka.