To nie jest tak, że komedie romantyczne są tylko do obejrzenia i zapomnienia… To też nie tak, że ich nie lubię… Czasami można trafić naprawdę na dobry produkt, który odpowiednio zagrany, z interesującymi dialogami i ciekawą scenerią zostawi po sobie dobre wrażenie. Jest to o tyle trudne, że po wstępnym opisie można zrezygnować z dramy, tak jak ja to zrobiłam na początku. Tymczasem okazało się, że przez przypadek ominęłam coś, przy czym naprawdę się świetnie bawiłam i co bardzo mile wspominam do dzisiaj. Na dodatek mimo lekkiego – z założenia – gatunku, drama poruszyła kilka bardzo życiowych tematów i bardzo szczerze przedstawiła parę niepasujących do siebie bohaterów na tle różnych sytuacji.

Info

  • Emisja

    04.07.2014 – 23.08.2014

  • Gatunek:

    Komedia romantyczna

  • Liczba odcinków:

    Szesnaście

  • Nadawca:

    Stacja tvN Asia

Zwiastun

Opis fabuły

Gong Ki Tae jest zamożnym chirurgiem plastycznym i wiedzie beztroskie, kawalerskie życie. Pewnego dnia zostaje poproszony przez swojego przyjaciela – kobieciarza i właściciela francuskiej restauracji, Lee Hoon Donga, o pomoc w pozbyciu się natrętnej dziewczyny, Joo Jang Mi, która marzy o wyjściu za niego za mąż. Początkowo jest on temu przeciwny, ale godzi się mu pomóc, gdy zaczyna dostrzegać w tym korzyści. Prosi dziewczynę o to, aby udawała jego narzeczoną. Przedstawia ją rodzinie i liczy na to, że w ten sposób będzie mógł powrócić do stanu kawalerstwa, unikając tym samym ciągłego nękania ze strony krewnych. Sprawy jednak komplikują się, kiedy zaczyna on czuć do Joo Jang Mi coś więcej, ale dziewczyna znajduje sobie inny obiekt westchnień, kelnera, pracującego w restauracji jej byłego chłopaka, Han Yeo Reuma.

Udawanie miłości bywa niebezpieczne

Totalnie powszechny, zdecydowanie przewałkowany z każdej strony motyw dramowy komedii romantycznej… Naprawdę włączyłam tę dramę z pewnego rodzaju niechęcią i zostałam absolutnie zaskoczona. Po prostu coś, do czego nastawiłam się negatywnie okazało się bardzo pozytywnym oczarowaniem na zasadzie WOW, to można jednak coś jeszcze wykrzesać z tak oklepanej fabuły 🙂
No bo pomyślmy – bogaty facet z perspektywami za wszelką cenę chce zostać singlem, a jego rodzina, w tym przede wszystkim mamusia, naciska na ożenek. Mężczyzna podejmuje więc decyzję zawarcia udawanego związku z dziewczyną, której rodzina nigdy nie zaakceptuje. Bo dziewczyna jest dziwna, pochodzi z bardzo przeciętnej rodziny, nie potrafi unikać publicznych upokorzeń, na dodatek para poznaje się w dość zawstydzających okolicznościach, kiedy Jang Mi próbuje odzyskać miłość tchórzliwego Hoon Donga, będącego przyjacielem Ki Tae. Tak więc pierwsze wrażenie zostało totalnie zepsute (jedna z lepszych scen jakie widziałam), ale Ki Tae drąży temat i chce udawanego związku po to, żeby Jang Mi dalej zachowywała się idiotycznie i całkowicie zraziła jego rodziców do pomysłu związanego z małżeństwem. Problem w tym, że rodzice dziewczyny zapalają się do pomysłu ewentualnego ślubu córki, co bardzo ich do siebie zbliża, po długim okresie wzajemnych nieporozumień i cichych dni.
Jang Mi bardzo mocno angażuje się w udawanie, tyle że chyba po drodze do końca nie wie, co ma udawać. Bo z jednej strony ma zachowywać się idiotycznie i denerwująco wobec rodziców Ki Tae, ale z drugiej pokazuje chłopaka swoim rodzicom jako swojego narzeczonego. Dodatkowo, angażując się w życie i historię małżeństwa swoich „przyszłych” teściów, współczuje teściowej i zamiast nadal robić z siebie kretynkę zmienia front i zaczyna faktycznie zachowywać się jak narzeczona Ki Tae.
Do czego to ostatecznie prowadzi? Oczywiście do miłości dwóch osób, które bardzo się od siebie różnią i po drodze doświadczają wszystkich możliwych komplikacji związanych z nieplanowanym romansem. Jang Mi to pełna życia kobieta, której empatia stanowi fatalną wadę. Ciągle uważa się za winną, a jej idealistyczne podejście do życia w połączeniu z tendencją do reagowania pod wpływem emocji często wpędzają ją w kłopoty. Dla odmiany Ki Tae jest cyniczny, a jeśli chodzi o zaangażowanie się w związek to ceni sobie wygodę i woli samotność. Mimo takich przeciwieństw historia miłosna tej pary jest bardzo autentyczna. Najpierw obserwujemy jak postacie rozwijają się niezależnie od siebie, ale z czasem jedno dla drugiego jest katalizatorem zmian, więc w końcu łączą siły jako prawdziwa para. Mają po drodze mnóstwo wątpliwości, kłótnie, śmiech i płacz, ale ostatecznie udaje im się osiągnąć głębokie zrozumienie i świadomość co naprawdę oznacza bycie w związku.

Aktorstwo

Chemia bohaterów jest tak niezwykła, że miałam wrażenie iż drama została napisana specjalnie dla nich. Są zaangażowani w odtwarzane role w 100% i niczego nie zostawili przypadkowi, szybko się uzależniłam od tej dramy i z ciekawością śledziłam to, co się wydarzy między nimi.
Han Groo, młodziutka, mało doświadczona aktorka obsadzona w głównej roli, wprost nie mogłam uwierzyć, że podczas kręcenia dramy miała dopiero 22 lata (teraz jest już po ślubie i jest matką bliźniąt), a poradziła sobie wyśmienicie. W dramie uwielbiałam, jak popełniała te wszystkie gafy, jak udawało się jej wyglądać głupio, śmiesznie i żenująco, a z drugiej strony naprawdę potrafiła przedstawić głębię i rozterki odgrywanej postaci. Zagrała dość dziwaczną, aczkolwiek silną osobowość, chociaż miałam wrażenie że zbyt często przejawiała objawy PMS… Udowodniła, że nie boi się wyzwań związanych z główną rolą i że da radę utrzymać ciężar wiodącej roli kobiecej. Jako Jang Mi rzuca się na każde wyzwanie całym swoim sercem, przejawia podekscytowanie małymi rzeczami i docenia naprawdę wszystko, co pozytywne wokół niej. To taka nowoczesna dziewczyna, pełna marzeń, obaw i oczekiwań. Bo oczekiwanie na partnerstwo w związku, w tak skostniałym pod tym względem, patriarchalnym koreańskim społeczeństwie jest rzadko spotykane w dramach, które powielają schemat zamężnych kobiet wykonujących wszystko w domu.
Yeon Woo Jin jest 8 lat starszy od Han Groo, ale pięknie współpracują razem. Fantastycznie odtworzył postać, która uczy się zaufania, akceptacji i wspierania partnera w kryzysowych sytuacjach, na dodatek naprawdę gorąco całuje  Do tego jest też pewnego rodzaju dziwakiem, ze świetną mimiką twarzy, ciekawym spojrzeniem i naprawdę seksownym szeptem. Dobrze odegrał postać, która sama przed sobą boi się przyznać do uczuć wobec dziewczyny. Jako zakochany facet jest przeuroczy, ale jednocześnie przekazał głębię Ki Tae poprzez pokazanie transformacji własnej osobowości i wprowadzenie zmian w życiowych priorytetach. Ciekawie przedstawiona postać, która w zabawny sposób stara się przekonać Jan Mi by była jego udawaną dziewczyną, a potem musi znosić wszystkie konsekwencje tej propozycji.
Na szczególną uwagę zasługuje Kim Hae Sook w roli mamy Ki Tae, bo jej rola była naprawdę niesamowita. Powoli odkrywała poszczególne warstwy swojej osobowości i przyczyny dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej, co powoduje że w końcu zaczynamy odczuwać do niej współczucie i sympatię. Poza tym jej słodkie wołanie „Jang Mi” to jest coś, co zdecydowanie zostaje w pamięci po obejrzeniu tej dramy.
Postacie drugoplanowe pięknie wspomagają pierwszoplanową parę, chociaż odczuwalny jest fakt iż scenariusz napisano w taki sposób, aby główna para bohaterów była zawsze w centrum uwagi. Heo Jung Min jako Lee Hoon Dong to takie skrzyżowanie fircykowatego palanta z uroczym klaunem, który z rozpieszczonego maminsynka próbuje się zmienić w odpowiedzialnego dorosłego męża i ojca. Muszę się przyznać, że byłam absurdalnie szczęśliwa oglądając uśmiech Jin Woona w roli Yeo Reuma, a możliwość zobaczenia jego mięśni w 9 epku spowodowała u mnie paraliż buzi, którą chyba zapomniałam zamknąć do końca odcinka… Odtworzenie postaci pewnego siebie i swojej urody zarozumiałego mężczyzny została zagrana rewelacyjnie, bo z czasem naprawdę zaczynałam się wkurzać na jego postępowanie. No, ale taka jest rola drugiego męskiego lidera w komediach romantycznych…

Ulubione sceny

Spoiler Pokaż

Uznanie

Jest to zdecydowanie jedna z najlepszych dram roku 2014. Naprawdę ciężko jest wyróżnić się w morzu romantycznych komedii, ale ten projekt jest dla mnie niezapomniany, bo aż do końca udało mu się być zabawnym i romantycznym. Co więcej – historia tej miłości nie miała żadnych mocno melodramatycznych momentów. Są sceny, które naprawdę sprawią, że można się popłakać zarówno ze śmiechu, jak i smutku, ale to dlatego, że postacie są ujmujące, urocze, sympatyczne i absolutnie nie denerwujące. Nawet postępowanie rodziców, które pozostawiło blizny w sercach dzieci nie zraziło mnie do nich tak, jak to bywa w innych produkcjach.
Historia może i brzmi banalnie, ale ja naprawdę polubiłam bohaterów i ich rodziny. Mimo że mamy do czynienia z typowymi standardami koreańskich rom-kom, takich jak rywalka i rywal czy wredna teściowa upokarzająca dziewczynę syna, to fabuła jest płynnie napisana i umiejętnie pokazuje doskonały rozwój postaci. Dodatkowo zawiera też kilka wspaniałych emocjonalnych chwil, zarówno radosnych jak i smutnych. Podobało mi się, że podchodzono do różnych relacji z szerszych perspektyw, co powodowało, że szczerze cieszyłam się każdym odcinkiem. Wcześniej i później powstało wiele komedii romantycznych z wątkiem udawanego związku biednej dziewczyny i bogatego chłopaka, ale ta drama zrobiła to po mistrzowsku.
Warte zauważenia jest to, że w końcu nie było jakiegoś – dość powszechnego w dramach – pruderyjnego podejścia do tematu seksu. Bohaterowie nie zachowują się niewinnie, wiadomo że miłość połączona jest z fizycznym pożądaniem, nie było jakiegoś udawania niewinności czy fałszywego podejścia do tematów łóżkowych. Baaa, nawet po raz pierwszy w dramie mamy niespotykaną scenę, w której główna bohaterka – przecież to zawsze taka niewinna i nieskazitelna istota bez popędu płciowego – całuje się również z innym facetem i to wcale nie w policzek…

Czy warto?

Generalnie dobra fabuła, która obraca się wokół tematu rodziny, przyjaźni i małżeństwa. Scenariusz i reżyseria są dopracowane w najmniejszych szczegółach. Drama uczy widza kilku prostych prawd, z których młode pary mogą wyciągnąć wnioski – “nie ma czegoś takiego jak wieczna, emocjonalna, pełna zafascynowania miłość” i “małżeństwo nie zawsze dotyczy tylko dwojga, ale często całej rodziny”.  W głównych rolach obsadzono młodych aktorów, więc wobec mało doświadczonej młodziutkiej Jang Mi nie miałam żadnych wygórowanych oczekiwań , a rola przystojnego kelnera-przyjaciela w wykonaniu wokalisty 2AM również nie okazała się rozczarowaniem.
Oczywiście, produkcja ma swoje wady, bo moim zdaniem zbyt dużo czasu poświęcono na sprawy związane z jedzeniem, co ma wpływ na ocenę fabuły.
Mocne strony tej historii opierają się na realistycznym motywie dotyczącym małżeństwa i rozwodu oraz tego, jak każda postać radzi sobie w obliczu własnych wzlotów i upadków w relacjach z innymi. Kolejną mocną stroną są scenki komediowe opowiedziane w taki dojrzały sposób, mimo że zawierały wiele “dziecinnych” wybuchów. Realistycznie przedstawiono naturę dorosłych kobiet i mężczyzn w związkach – wszyscy mamy swoje dziecinne strony, które pokazujemy tylko tym, których kochamy. Dodatkowo zwrócono uwagę na to, że wszystko powinno mieć odpowiedni czas – czas na pracę i na „nicnierobienie”.
Muzyka bardzo dopasowana i ciekawa, a za genialne efekty dźwiękowe dałabym szóstkę, są przeurocze, polecam zwrócić na to uwagę. Z przyjemnością obejrzałam tę dramę drugi raz, uważam że to jest jedna z najlepszych, naprawdę niegłupich komedii romantycznych, jakie widziałam.

Podsumowanie

Fabuła – 4/5
Gra aktorska – 4,5/5
Ogólna wizualizacja – 5/5
Muzyka – 5/5
Wrażenie – 5/5
Ogólna ocena – 4,7

Oczywiście, ta drama jest dostępna na naszej stronie: Kliknij, by przejść do dramy.

2
like
6
love
1
haha
0
wow
0
sad
0
angry

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

12 Komentarze
  1. IK10 says:

    Och Arynka narobiłaś mi tą swoją recenzją ochoty na tą dramę, bo jeszcze jej nie widziałam:-) Właściwie gdy zobaczyłam to recenzję to zastanawiałam się co to za drama, bo może gdzieś kiedyś widziałam ten tytuł, ale nigdy nie przeczytałam jej opisu, ani nie obejrzałam zwiastuna, więc żyłam w błogiej nieświadomości, że gdzieś w tym świecie dram koreańskich, jest taka fajna komedia-romantyczna (wierzę Tobie na słowo, że jest dobra 🙂 ). A więc nie pozostaje mi nic innego, jak obejrzeć ją i cieszyć się dobrą dramą 🙂
    Oczywiście ogromne podziękowania dla Ciebie za tą recenzję, którą czytało się jak zawsze bardzo przyjemnie 🙂
    No i wszystkiego dobrego w Nowym 2019 Roku dla Ciebie Arynka oraz dla Wszystkich Dramo Maniaków 🙂

  2. Azile says:

    Dzięki Arynka za recenzję bo mam tą dramę na oku jednak do tej pory wybierałam inne ze względu na ” oklepany temat” tej dramy. Ostatnio ze względów osobistych mam braki, które w najbliższym czasie zamierzam nadrobić 😃 Tyle dram z każdego gatunku absolutna rewelka!.

  3. Aniak says:

    Arynka- wielkie dzięki za kolejną świetna recenzję. Zgadzam się z Tobą w 100%. Serial zaczęłam oglądać ponieważ zaintrygował mnie tytuł: o co chodzi z tym małżeństwem bez randkowania ? Nie przejmowałam się, że temat oklepany a o odtwórcach głównych ról nie wiedziałam nic. Po pierwszym odcinku wiedziałam,że to jest To : blondas-ex boyfiriend (włosy rwałam z głowy- co ona w nim widzi????) no i przystojny przyjaciel , który zdecydował się pomóc kumplowi w potrzebie-ha,ha,ha. A potem doszły mamuśki obu panów i kucharz (wow). Moje ulubione sceny mniej więcej pokrywają się z Twoimi. Od tego serialu polubiłam Kim Hae Sook i chociaż widziałam ja już w kilku serialach (chociażby “Hotel King” , “Pinokio”, “Visper” czy w najsmutniejszym ,jak dla mnie, serialu koreańskim “Autumn in my heart”) wciąż poluje na jej nowsze seriale ponieważ jest świetną aktorką. Zaraz zacznę oglądać “Room no.9”
    W tym serialu “poznałam” również Yeon Woo-Jin’a i tez poluje na jego seriale nie tylko dlatego,że gorąco całuje:) (scena z innego serialu z jego udziałem- “When a man loves” wbiła mnie w fotel:))) ale dlatego, że zawsze, jak do tej pory przekonywał mnie do postaci przez siebie granych np.”Arang and the magistrate”, “Introwerted boss” .
    Jeszcze raz bardzo dziękuje za recenzje i czekam na ciąg dalszy. 🙂

    • arynka says:

      Yeon Woo Jin wspiął się wysoko w aktorskich możliwościach przede wszystkim w Seven Day Queen, tutaj zagrał bardzo dobrze, ale widać progres, że facet się zdecydowanie doskonali w swojej pracy.
      Kim Hae Sook jest dla mnie jak Kim Mi Kyung – czyli nawet drobną rolę wspierającą odtworzy tak, że zostaje w pamięci.

  4. fankadramy says:

    Dramę oglądałam już dość dawno (dwa lata temu), ale nadal z sentymentem ją wspominam. Też nie oczekiwałam od niej czegoś wielkiego i byłam pewna, że znudzi mi się szybko, ale jednak umiała mnie zatrzymać do końca. Wszyscy bohaterowie wzbudzali pozytywne odczucia (jedynie jakoś nie trawie aktora grającego barmana) i dzięki tej dramie zaczęłam śledzić poczynania Yeon Woo Jin. Drama nie jest nachalna, dzięki czemu można poczuć i smutek i radość bohaterów bez zgrzytania zębami o jakieś przerywanie lub nienaturalność (prócz uśmiechu barmana).

    Ps. Jedna z nielicznych dram, w których nie miałam syndromu second lead heh

  5. aguzj
    aguzj says:

    Ach, KOBIETO !
    Przeczytałam recenzję i przypomniała mi ona, ile przyjemności miałam z oglądania tej dramy….i w konsekwencji skończyłam ją PONOWNIE…w 3 dni! 🙂
    Zgadzam się z Tobą, jest to jedna z najlepszych dram w morzu koreańskich seriali.
    To dobrze przemyślana produkcja. Właściwie wyważona, odpowiednio łącząca komedię, śmiech i radość z przykrymi faktami i zdarzeniami dotyczącymi smutnych stron życia w wieloletnich związkach, gdzie relacje partnerów nie są różową bajką. Realnie ukazuje, że w niektórych przypadkach zawarcie związku małżeńskiego nie zagwarantuje szczęśliwych lat aż do grobowej deski i sytuacje wewnętrzne wpływać będą nie tylko na małżonków, ale również i ich najbliższych, a także osoby, którym przyjdzie się z nimi związać.
    Choć pojawią się tu zdarzenia przykre dla bohaterów oszczędzono nam przerysowanych dramatów, których tak często jesteśmy świadkami w innych produkcjach, gdzie przez potężny emocjonalny magiel przepuszcza się aktorów jak i widzów.
    Tu tego nie ma, a podarowana nam ogromna porcja humoru sprawia, że z 16 epków płynie do nas pozytywna dawka energii, radości i także nauki o życiu w związkach.
    Drama nie mydli nam oczu, że ludzie przed ślubem to nie myślą o tym, by się pocałować , o bardziej bliskich relacjach fizycznych nie wspominając. Tutaj takie sytuacje są pokazane i odnoszą się do owych chwil, jak do rzeczy naturalnych i oczywistych.
    Bardzo dobrze dobrana obsada sprawia, że chemia między aktorami wręcz wylewa się z ekranu i wsiąka w widza pozostawiając go zadowolonego i usatysfakcjonowanego, dając poczucie właściwie spędzonego czasu.
    Wszystkie efekty dźwiękowe i muzyka trafione w punkt, Przyznam się, że świeżo po obejrzeniu zauważyłam, iż zwierzęce efekty dźwiękowe pojawiły mi się w głowie, jako komentarz do zdarzeń w rzeczywistości :- ) Oj…
    Głównej aktorce należy się dodatkowy pokłon za wyjątkowe zdolności przy odgrywaniu chwil komediowych – bez tych jej umiejętności produkcja wiele by straciła.
    Osobiście nie uważam, by scen z jedzeniem było za dużo. Wprowadzały wizualnie bardzo ładne, APETYCZNE akcenty – jeszcze jakby ekran przenosił smak i zapach… Tylko na głodnego ciężko się takie chwile ogląda…
    PS.: “Lee Hoon Dong to takie skrzyżowanie fircykowatego palanta z uroczym klaunem” – rewelka ! 🙂

Dodaj komentarz