Na początku chciałam bardzo serdecznie podziękować za to, że „Recenzje arynki” się przyjęły, są przez Was czytane i komentowane. W poprzednim roku udało się zrecenzować 15 dram różnych gatunków i z różnych lat, a zdradzając plany przyszłych recenzji, skupimy się na zarówno popularnych, jak i nowszych produkcjach – od czasu do czasu dorzucając jakąś perełkę z dalszych roczników.

No więc przyszła pora, żeby zacząć nowy rok z popularnym „przytupem”… Postanowiłam zmierzyć się z legendarną produkcją, której liczba odsłon wynosi dobrze ponad 400 000 i w pełni zasługuje na miano kultowej dramy na DQ.

Czym ta produkcja zasłużyła sobie na takie zainteresowanie? Fabuła przecież jest powieleniem chińskiego pierwowzoru „Bu Bu Jing Xin”, a reżyseria wersji koreańskiej została powierzona reżyserowi niemającemu doświadczenia w dramach historycznych. Drama od początku została przygotowana przede wszystkim jako projekt na eksport, nakręcony w całości przed emisją, przy czym wersja międzynarodowa, przeznaczona na inne kraje poza Chinami, została nieznacznie okrojona, co nie miało jednak wpływu na fabułę dramy. Do roli głównej w projekcie zatrudniono jedną z najjaśniejszych gwiazd Hallyu, a kilku celebrytów czy idoli k-pop otrzymało również swoje role.

Info

  • Emisja

    29.08.2016 – 01.11.2016

  • Gatunek:

    Romans, dramat, historyczny

  • Liczba odcinków:

    Dwadzieścia

  • Nadawca:

    Stacja SBS

  • Scenariusz

    Jo Yoon Young – autorka mniej znanych dram z poprzedniego dziesięciolecia

  • Reżyseria

    Kim Kyu Tae – Nakręcił „It’s Okay, That’s Love”

Zwiastun

Opis fabuły

Hae Soo jest kobietą żyjącą w XXI wieku, jednakże pewnego dnia podczas zaćmienia słońca cofa się w czasie. W ten sposób trafia na dwór królewski w erze Goryeo, gdzie poznaje członków rodziny królewskiej i panujące na dworze zasady. Nieoczekiwanie Hae Soo zaczyna stawać się obiektem zainteresowania niektórych książąt. Jak kobieta poradzi sobie w zupełnie nowej sytuacji? Czy uda jej się wrócić do współczesności?

Tło historyczne

Wang So (Czwarty Książę), czyli późniejszy król Gwangjong urodził się w 925 r. jako czwarty syn króla Taejo’a. Jego bezpośrednim rodzeństwem byli książęta: Wang Tae, Wang Yo (Trzeci Książę), Wang Jeong (Czternasty Książę) i Jeungtong oraz księżniczki Nangnang i Heungbang. Łącznie miał dwudziestu przyrodnich braci i siedem przyrodnich sióstr z innych małżeństw ojca. Na początku miał niewielkie szanse na tron, ponieważ miał trzech starszych braci. Jednak przedwczesna śmierć Wang Tae’a, następnie śmierć Wang Mu’a (Drugiego Księcia) trzy lata po koronacji, a potem czteroletni okres rządów Wang Yo’a spowodowały, że zaczął się liczyć w walce o władzę. Z dokumentów historycznych wynika, że to właśnie jego – a nie własnego, jedynego syna – król Wang Yo postanowił uczynić spadkobiercą. Być może wynikało to z faktu, że Wang So odegrał kluczową rolę w ukoronowaniu Trzeciego Księcia poprzez bezwzględne usuwanie przeciwników tej koronacji, w tym rodzin przyrodnich braci.

Wang So wstąpił na tron 13 kwietnia 949 r. w wieku 25 lat. Działał od początku w kierunku zjednoczenia Goryeo, a królestwo było niestabilne z powodu działania arystokracji – gdyż każda wpływowa rodzina posiadała własną armię i miała prawo poboru podatków na własne potrzeby, co stwarzało ryzyko buntu w każdej chwili i zmuszało króla do podporządkowania się woli pięciu najpotężniejszych klanów. Z tego powodu Gwangjong rozumiał potrzebę skonsolidowania władzy króla i stworzenia monarchii absolutnej, z prawami przysługującymi jedynie królowi. Aby uniknąć dalszego wzrostu wpływów arystokratycznych rodzin, odmówił poślubienia kobiety ze szlachetnego klanu, a zamiast tego poślubił księżniczkę Daemok z rodziny Hwangbo, która była jego przyrodnią siostrą. Starał się utrzymywać dobre stosunki dyplomatyczne z sąsiadami, a jego pierwszą reformą było prawo uwolnienia niewolników – głównie jeńców wojennych, którzy służyli w prywatnych armiach arystokracji, oraz pozostałych niewolników pracujących wyłącznie na potrzeby klanu, do którego zostali przyporządkowani. Gwangjong, uwalniając ich, zrobił z nich zwykłych mieszkańców płacących podatki na koronę i mogących służyć w armii królewskiej, czym mocno osłabił władzę szlacheckich rodzin. Tą reformą zdobył serce ludu, chociaż arystokracja, a nawet jego siostra – żona robili wszystko, aby go powstrzymać od tego dekretu. Ustanowił krajowy egzamin służby cywilnej mający na celu wyrzucenie z urzędniczych stanowisk synów szlacheckich rodów i zastąpienie ich urzędnikami rekrutowanymi wg zasług, a nie pochodzenia – jednak nadal możliwości przystąpienia do tego egzaminu zachowano wyłącznie dla szlachty. Żeby było ciekawiej – zabronił przystępowania do egzaminu członkom pięciu najważniejszych rodzin w państwie. Otworzył centra medyczne oferujące bezpłatne leczenie najbiedniejszym pacjentom. Zreformował rolnictwo, wprowadzając opłaty zbożowe w okresie obfitych plonów, aby korzystać z tych nadwyżek w okresie suszy lub klęski żywiołowej. To funkcjonowało przez kolejne 900 lat! Zreorganizował i rozbudował wojsko, zbudował dwanaście fortów i wzmocnił obronę granic Goryeo. Oczywiście, tak głębokie reformy zostały źle przyjęte przez szlachtę, zwłaszcza przez wysokich wojskowych i urzędników państwowych, a sprzeciw doprowadził do buntu, zakończonego kompletnym fiaskiem. Król rozpoczął wówczas serię czystek, zabijając wszystkich swoich przeciwników. Wśród nich był jego brat Wang Won (Dziewiąty Książę), który został oskarżony o zdradę i otruty na polecenie króla. Jednak narastająca podejrzliwość i nieufność króla doprowadziła z czasem do niespotykanego donosicielstwa i oszczerstw, w wyniku czego wielu niewinnych ludzi straciło życie…
Jego reformy w znacznym stopniu przyczyniły się do powstania nowego porządku politycznego w stosunkowo niedawno narodzonym królestwie Goryeo, ale ograniczały się one głównie do polityki, armii i podatków, natomiast restrukturyzacja samorządu lokalnego, reorganizacja gospodarki narodowej czy systemu społecznego były stosunkowo słabe. Mimo wszystko była to dość odważna polityka reform, która osłabiła szlachtę i ustabilizowała władzę królewską.
Jak tak trochę o tym poczytałam, to może faktycznie król w swoim życiu spotkał Hae Soo, która podpowiedziała mu ścieżkę niektórych demokratycznych rozwiązań? 🙂

Miłość i władza

Romans jest tłem dla tego, co faktycznie widzimy na ekranie. Hae Soo, „wrzucona” do początków czasów Goryeo, zostaje otoczona przez harem przystojnych aktorów, modeli i gwiazd k-pop odgrywających role książąt. Nasza bohaterka wiąże się emocjonalnie prawie z każdym z książąt, zdąży każdego bliżej poznać i polubić, po czym przed jej oczami zaczyna pojawiać się obraz wzajemnej krwawej walki braci o władzę.
Romans w połowie dramy skupia się na postaciach Hae Soo i Wooka – czyli Ósmego Księcia. Oczywiście, ta część dramy jest urocza, zawiera elementy komediowe, pokazuje rozwój uczuć, zarówno przyjaźni, jak i miłości. Widzimy, jak rodzi się uczucie Hae Soo do Ósmego Księcia, natomiast mniej znamy powody, dla których pojawiają się uczucia do Czwartego Księcia, co mnie osobiście przeszkadzało. Natomiast od początku możemy obserwować, jak Czwarty Książę traci głowę i serce dla dziewczyny, która od pierwszych odcinków przyciąga jego uwagę.
Drama została opisana jako dramat historyczny, ale nie mamy tu inteligentnej polityki, nie mamy intryg dworskich, a walka o władzę pomiędzy braćmi jest pełna ofiar poprzedzonych mało uzasadnioną zmianą w charakterach książąt. Te zmiany są dość nieoczekiwane i mało wiarygodne – a więc znowu zabrakło kilku odcinków, które pomogłyby widzowi pogodzić się z tak radykalnymi działaniami niektórych braci. Na przykład Trzeci Książę z oczami pomalowanymi eyelinerem jest osobą skutecznie próbującą niszczyć dobrą atmosferę wśród braci, a jego podsycane przez matkę pragnienia doprowadzają do rozdźwięków i tragedii dla niego samego i osób z nim spokrewnionych. Ale to za mało, aby jego żałosna postać wzbudziła u widza empatię czy współczucie.
Braterskie interakcje z książętami, prywatne sceny miłości, małe gesty dobroci i ciepła pomiędzy prawie wszystkimi postaciami… Wszystko to miło się ogląda, ale fabuła jako całość nie była spektakularna, a zakończenie pozostawia w ustach gorzki smak rozpaczy. Z drugiej strony książęta są zabawni, słodcy, melancholijni, kochający, troskliwi, przebiegli… czy to nie za dużo idealnych facetów zebranych w jednym miejscu? Bo z czasem poznajemy, jak niektórzy z tych idealnych facetów są moralnie niejednoznaczni, a mimo wszystko każdego z nich darzymy jakimś uczuciem – albo ich lubimy, albo nienawidzimy. A patrząc na historię – to ich postępowanie ma uzasadnienie, bo życie w pałacu, wśród osób, z których każda mogła przyczynić się do upadku lub śmierci, musiało być bardzo trudne.

Aktorstwo

Bohaterowie: Czwarty i Ósmy Książę są siłą tej dramy…
Lee Joon Gi przechodzi do historii jako jedna z moich ulubionych postaci. Jest tajemniczy, odległy, zraniony, zdeterminowany, a jednocześnie tak niesamowicie opiekuńczy, szczery, kochający i seksowny… Ale co wyczuwam najbardziej? Siłę, której nie możesz ujarzmić. Odpowiedzialność nakładającą ciężar. Traumy, z którymi próbuje walczyć. Widziałam wcześniej kilka jego występów, ale nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że jest aż TAK dobry. Przecież przez kilka odcinków gra samymi oczami (bo ma maskę) i ciałem, a robi to po mistrzowsku. Przedstawia skomplikowany charakter Wang So’a tak swobodnie i bez wysiłku, powodując, że widz się z nim utożsamia. Mimo że jest starszy od większości obsady, to naprawdę nie wyobrażam sobie nikogo bardziej idealnego do tej roli. Jego bardzo dobre aktorstwo ciągnęło dramę i miało wpływ na inne, mniej utalentowane aktorsko postacie. Starał się, jak mógł, jednak fantastycznej chemii pomiędzy nim a IU zabrakło, co bardziej opisuję poniżej. Od początku do końca dramy mamy świadomość, jak bardzo jest niebezpieczny, ile ma mrocznych tajemnic, ile ciężkich decyzji, z którymi musiał się uporać. A z drugiej strony widzimy jego romantyzm, bohaterstwo i lojalność. Trudna rola, wymagająca głębokiego zaangażowania od aktora. Uważam, że poradził sobie znakomicie. Szczerze mówiąc, gdyby nie on, ta drama byłaby bardzo słabiutką produkcją.
Godnym rywalem Wilczka (takie przezwisko dostał Lee Joon Gi podczas tłumaczenia dramy) w grze aktorskiej jest Kang Ha Neul w roli Ósmego Księcia. Bardzo mi szkoda, że jego postać w drugiej połowie dramy została zmarginalizowana, bo aktorsko wypadł rewelacyjnie. Świetnie pokazał zmianę osobowości z wycofanego, bardzo ostrożnego, kalkulującego wszystko Księcia w kogoś idącego „po trupach do celu”. Były sceny, w których po prostu mnie przestraszył.
IU stawiła czoła swoim wcześniejszym brakom umiejętności aktorskich w sposób, który właściwie mnie zadowolił. Po prostu czułam, że jest dobra w swojej roli i że zwyczajnie lubi swoją bohaterkę. Oczywiście, wiadomo, że poziomem odstawała od Joon Giego czy Ha Neula, ale to, co zrobiła – zrobiła prawidłowo. Poczułam jej przemianę z młodziutkiej, ufnej, naiwnej, zakochanej dziewczyny w kobietę zranioną, zdradzoną, rozgoryczoną, ze złamanymi nadziejami i z wieloma bliznami. A jednak potrafiła zachować optymizm i pozytywne nastawienie, odbierałam jej złamane serce, które zakrywała maską uśmiechu. Mimo całej sympatii dla jej postaci nie odniosłam wrażenia, że była głęboko zakochana w Czwartym Księciu, tak na śmierć i życie, więc tej chemii z jej strony troszeczkę zabrakło, a za dużo było zdumionych oczu w jej wykonaniu. Podkreślam – to nie tak, że tej chemii nie było, ale w innych dramach widzimy, że aż iskrzy pomiędzy bohaterami – tutaj tego nie odczuwałam. Być może wynikało to z faktu, że scenariusz po prostu leciał w drugiej połowie z kosmiczną prędkością, zmuszając widza do akceptacji nagłego wybuchu wielkiego uczucia Hae Soo, za którym nie nadążała aktorsko. Jemu było łatwiej, bo pokochał ją od początku.

Baek Hyun nie jest dobrym aktorem, ale dostał dość łatwą rolę i jakoś sobie z nią poradził. Jego Książę to takie kochane, duże, niezbyt bystre, przeurocze dziecko.  Ji Soo,  hmmm… to chyba jak na razie jedyna jego rola, w której z przyjemnością go oglądałam. Odstaje jednak od Czwartego i Ósmego Księcia, ale oni to wyższa liga. Na uwagę zasługuje Trzeci Książę Hong Yong Hyun, który od początku daje się poznać jako mało sympatyczny kombinator, który z czasem przekonuje się, że tron to nie zabawa, tylko straszliwa odpowiedzialność. Moją ulubioną postacią drugoplanową był oczywiście Generał Park – ale to klasa aktorska przewyższająca wszystkich głównych bohaterów, mimo że zagrał tylko w kilku odcinkach – i oczywiście rewelacyjna królowa Yoo.
Ogólnie sporo można byłoby jeszcze napisać o aktorstwie, ale jak będzie za dużo tekstu, to tego nie przeczytacie 🙂

Ulubione sceny

Spoiler Pokaż

Uznanie

Ewenement wśród dram… i dla mnie największą tragedią, jaka wyłania się z tej produkcji, jest to, że koreańska publiczność nie doceniła fenomenu tego projektu. Na szczęście reszta świata dostrzegła potencjał tej dramy i straciła dla niej głowę… i serce. Ktoś świetne określił tę dramę na zagranicznych stronach – że ta drama jest jak ukochana osoba, którą bardzo kochaliśmy, której bardzo ufaliśmy, a która nas zdradziła i śmiertelnie zraniła… Coś w tym jest, prawda?
Podczas pierwszego oglądania wyłam jak głodne niemowlę. Po obejrzeniu czułam jednak, że ta historia mogłaby być lepiej napisana, ale mimo wszystkich jej wad nadal czerpałam niesamowitą przyjemność z tego projektu. To, co mnie naprawdę zauroczyło, to obsada, będąca największym bodźcem, dla którego oglądałam ten serial. Trzeba jeszcze raz podkreślić fakt, że podstawowym powodem niesamowitości tej dramy jest Lee Joon Gi. Mimo że spotkałam się z różnymi opiniami na temat jego kreacji aktorskiej, dla mnie był filarem tej produkcji, postacią, która kumuluje wszystkie emocje widza na odgrywanym bohaterze. Zdecydowanie dla niego warto obejrzeć ten projekt.
Generalnie oceniam dramę jako świetną historię, która została trochę zepsuta przez niewłaściwy podział ciężaru dramy na poszczególne postacie i mało płynne rozłożenie fabuły na 20 odcinków. Ale wszystko to wybaczam, bo po prostu ta drama doprowadziła mnie na skraj emocjonalnego grobu w oczekiwaniu na każdy kolejny epizod. Do tej pory żadna drama nie spowodowała w moim sercu takich reakcji, o żadnej nie myślałam godzinami, a do powtórnego obejrzenia tej dramy byłam psychicznie gotowa dopiero po roku od zakończenia emisji. Drama zawiera sceny zabawne, urocze, komiczne, dowcipne, a potem mamy sceny koszmarne, katastrofalne, porażające, ponure, mroczne, rozpaczliwe w swej wymowie… To taka przejażdżka górską kolejką, a nie każdy, kto psychicznie identyfikuje się z bohaterami, jest w stanie mentalnie to zaakceptować.

Czy warto?

Mnie osobiście ta drama oszołomiła, zostawiła spustoszenie w sercu, rozerwała moje uczucia na strzępy i emocjonalnie zdruzgotała… Jest to moja bardzo subiektywna ocena, bo mimo wszystko drama nie jest wystarczająco dobrym produktem, który spełnia wszystkie elementy na pięć. Jest jednak kultowa, mimo że pozostawia niedosyt i nierozwiązane w jakikolwiek sposób elementy.
Wizualnie jest fantastycznie przygotowana, jednak scenariusz i wizja reżyserska nie są płynne i zawierają dziury. Jakie braki dostrzegłam? Fabuła niestety niedopracowana, bo pierwsza połowa dramy skupia się na romansie Hae Soo i Ósmego Księcia, przewlekając go w czasie, a potem nadgania nowo rodzący się romans i stawia widza w sytuacji pędzących zmian politycznych. Wolałabym jednak, aby pewne zdarzenia miały miejsce wcześniej, i żebym mogła lepiej oswoić się ze zmianami i coraz bardziej galopującą akcją. No, ale przynajmniej nie ma dłużyzn w drugiej części dramy, jak to zwykle bywa. Retrospekcje nie są nachalne, odpowiednio wyważone i prowokują widza do przemyśleń. Jednak gdybym nie zapoznała się z historią, to bym nie wiedziała, dlaczego takie, a nie inne decyzje zostały podjęte. A tak, muszę po kolei przyzwyczajać się w bardzo szybkim tempie do znikania z planu ulubionych bohaterów…
Poza tym sporo pytań zostaje bez odpowiedzi. Jednym z nich jest pytanie, dlaczego królowa Yoo, rodzona matka, tak nienawidzi własnego syna, Czwartego Księcia, bezgranicznie kochając pozostałe dzieci. Mam mnóstwo innych pytań, ale nie mogę ich tu zadać, bo zdradziłyby fabułę 
Wiem, że chiński pierwowzór posiadał na wstępie podróż w czasie i przeniesiono ten motyw również do wersji koreańskiej, jednak dla mnie kompletnie nic nie wnosił do fabuły. Bo bohaterka błyskawicznie dostosowała się do nowej epoki, szybko podporządkowała się nowym normom postępowania, nie szukając zbytnio drogi wyjścia z tej pułapki czasowej, co dla mnie było mało realistyczne.
Jeśli szukamy bajki, w której miłość zwycięża wszystko, to nie w tej dramie. Jeśli szukamy klasycznego romansu, w którym miłość zostaje udaremniona przez przeciwności losu – to wciąż nie jest ta drama.  Dlaczego? Bo widz musi być osobą, która w projekcie sama odnajdzie i doceni utracone możliwości miłości, spowodowane konsekwencjami błędnych decyzji bohaterów i fatalnego wyczucia czasu. Tak więc romans i dramat nabierają w tej produkcji trochę innego znaczenia.
Muzyka – na wysokim poziomie, chociaż warto zaznaczyć, że skorygowano montaż już w trakcie emisji dramy, gdyż początkowo muzyka nie za bardzo była dopasowana do sytuacji na ekranie.
Nagrodami uhonorowano przede wszystkim Lee Joon Giego i Kang Ha Neula. Nawet Baek Hyun otrzymał New Star Award, chyba tylko ze względu na popularność i sympatię, jaką niosła jego postać.

Podsumowanie

Fabuła – 4/5
Gra aktorska – 4,5/5
Ogólna wizualizacja – 5/5
Muzyka – 4,5/5
Wrażenie – 5/5
Ogólna ocena – 4,6

Oczywiście, ta drama jest dostępna na naszej stronie: Kliknij, by przejść do dramy.

0
like
32
love
1
haha
0
wow
0
sad
0
angry

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

23 Komentarze
  1. Shinobi2014
    Shinobi2014 says:

    Dla mnie drama jak na razie jest na pierwszym miejscu Żadna inna nie spowodowała takiej karuzeli uczuć niż ta Do tej pory obejrzałam jakieś 3 albo 4 razy a może to było 5 ? Nie pamiętam i może to być dziwne dla innych ale uwielbiam do niej wracać Za każdym razem mam te same odczucia jakie miałam gdy pierwszy raz ją obejrzałam ( ryczę jak bóbr mino że wiem co się wydarzy) )Także serdecznie polecam ją innym 🙂

  2. IK10 says:

    Arynka jak zawszę ogromne podziękowania dla Ciebie oraz słowa uznania za tą recenzję 🙂 Jak zawsze czytało się mi z ogromną przyjemnością:-)
    Moje odczucia co do tej dramy: obejrzałam, wywarła na mnie takie wrażenie, że już nigdy więcej jej nie obejrzę. I nie chodzi mi o to, że ta drama była zła, ale takie jakie spustoszenie ona zrobiła w moim sercu, sprawiło, że drugi raz nie zniosłaby obejrzenia tej dramy. Często się zdarza, że dramy, które mi się spodobały oglądałam po raz kolejny, ale dla mnie drama ta jest taka smutna, że oglądanie jej po raz kolejny znów złamało mi by serce. Drama ta ma wiele nie dociągnięć, wiele rzeczy nie jest wyjaśnionych, kilka sytuacji jest nie logicznych (jakby całkowite przystosowanie się do życia w tych czasach głównej bohaterki i brak jej chęci do znalezienia drogi powrotnej do domu), brak takiej prawdziwej i mocnej chemii między głównymi bohaterami i to, że właściwie głównym filarem tej dramy są Lee Joon Gi i Kang Ha Neul, a reszta aktorów grająca książąt i IU są po prostu kilka poziomów za nimi. I mimo tego wszystkiego stworzona naprawdę wspaniałą dramę, która sieka serce na kawałki, posypuje je sola i zostawia do zagojenia. Jak dla mnie dram warto obejrzenia, ale tylko jednorazowego, podziwiam Wszystkich, którzy byli w stanie obejrzeć tą dramę więcej niż raz.
    Ale mimo tego wciąż co jakiś czas słucham utworów z tej dramy “I Love You, I Remember You”, “Can You Hear My Heart” i przede wszystkim “Will Be Back” uwielbiam te utwory są cudowne.
    P.S.
    Arynka właśnie dzisiaj skończyłam oglądać dramę “Marriage not Dating” i ogromne podziękowania dla Ciebie za to, że napisałaś recenzję tej dramy i miałam możliwość obejrzenia jej:-D Przecudowna, prze wspaniała drama, która sprawiła, że prawie cały czas śmiałam się na głos 🙂 miałaś rację to naprawdę jest perełka wśród komedii romantycznych 🙂

    • arynka says:

      Bardzo dziękuję. Kocham tę dramę całym sercem, ale jednak niestety braki ma… i to naprawdę fenomen, że mimo niedociągnięć w fabule, drama urosła do rangi kultowej. Zdecydowanie jest to zasługa obsady, wizualizacji, muzyki…
      A co do komedii – bardzo się cieszę, że się tak dobrze bawiłaś. To już chyba kolejny projekt, do którego zachęciłam Cię recenzją i trafiłam? 😉

      • IK10 says:

        Tak to już druga drama, którą obejrzałam dzięki Twoim recenzją i która bardzo mi się podobała 😀 za niedługo mam zamiar zabrać się za dramę “Signal” i czekam na kolejne recenzję, które przekonają mnie do kolejnych dram 😀

  3. Domowisko
    Domowisko says:

    Ja w przeciwieństwie do wielu widzów po obejrzeniu tej dramy omijałam nawet jej tytuł. Nie czytałam komentarzy i nie śledziłam produkcji z Lee Joon Gi, bo to napełniało mnie takim żalem i tęsknotą za bohaterami, że nie mogłam sobie z nią poradzić. Nie wnikam w to jak rozwijała się fabuła, czy wiarygodni byli aktorzy, po prostu przygniotły mnie emocje budowane na relacjach braci.
    Na początku była niezła zabawa, gdy IU “pachnąca” współczesnym światem wchodzi w relacje z książętami wprowadzając własne zasady i umiejętności- i na to się nabrałam. Myślałam, że obejrzę kolejny historyk (mój ulubiony gatunek) z pięknymi ludźmi i strojami, jakieś intrygi, kolejną walkę o tron (no właśnie!) i już. Nie zdawałam sobie sprawy, że ten dramat tak mną potarga. Przyznaję Ci rację, że głównym winowajcą jest Lee Joon Gi i te Jego oczy, od których nie można się oderwać. Swoją postacią uszlachetnił nawet IU, która jest przeciętną aktorką. Tej dramie nie daję nawet najmniejszego minusika, ale gdyby stanął przede mną scenarzysta chyba bym go udusiła. Dziękuję za recenzję, jak zawsze wyczerpująca, pozdrawiam.

    • arynka says:

      Dzięki, naprawdę ciężko było pisać o dramie, która ma w moim sercu szczególne miejsce, właśnie pod kątem niedociągnięć. Ale mimo tego nadal ta drama jest dla mnie bardzo ważna i podziwiam sposób manipulacji emocjami widza.

  4. AmeliaKotkowa
    AmeliaKotkowa says:

    Bardzo dziękuję za recenzję tej dramy. Czytam twoje wszystkie recenzje A rynka i bardzo je lubię. Podoba mi się sposób w jaki je opisujesz. Co do Moon Lovers. Mówiąc szczerze czekałam, czy będziesz ją recenzować. Uwielbiam ją. Wszystko co napisałaś jest samą prawdą. Jun Ki powalił mnie w tej bramie od pierwszej sceny. Mimo swojej brutalności zapałałam do niego wielką sympatią. A ten jego głos.Pamiętam,że założony był specjalny link na którym z innymi dziewczętami przeżywałyście dramę. A potem nawoływanie do głosowania na nią na dramę roku i parę roku. I te teksty, że to podejrzane , że drama Descendants of the Sun, ma więcej głosów. Dziewczynom blokowali głosowania i wasza złość na to.Wracając do dramy. Właśnie przez te zakończenie nie obejrzałam jej ponownie. Natomiast wyszukiwałam wszystkie możliwe filmy, dramy z Jun Kim.Jeszcze raz dziękuję za twoje świetne recenzję. Na pewno zachęciłaś mnie do obejrzenia dramy You Who Come From The Stars. Zyczę powodzenia w dalszych projektach i serdecznie pozdrawiam.

  5. bryg11
    bryg11 says:

    Piękna i szczera recenzja dramy dziękuję za nią .Myślę że oprócz miłości głównych bohaterów warto zwrócić uwagę na uczucie pomiędzy 13 księciem a woo hee mimo ze mieli przeciwności to się kochali choć była to miłość pełna tajemnic bardzo kibicowałam tej parze , szkoda ze nie rozwineli bardziej związku 9 księcia i służącej hea soo oraz 10 księcia z żoną.Bardzo podobało mi się to co zrobił 14 książę dla hea soo .Jedną z najsmutniejszych scen była dla mnie scena śmierci Wang mu Moim zdaniem także wiele wycierpiał i astrolog ktory patrzyl jak ksiązeta dorastali razem w szczęsciu jak ze sobą żartowali a potem zgotowali sobie taki los to musialo go bardzo boleć. mimo niedociagniec ta drama pokazuje jak ciężkie i zmienne może być życie.napewno jeszcze wiele razy ja ogladne

  6. Aniak says:

    Arynka, ładnie to ujęłaś : “ma braki”. Dramę widziałam tylko raz ale może się skuszę do ponownego jej obejrzenia, bo nie pamiętam już niektórych scen, o których pisałaś . Dla mnie sceną nr 1 jest ta z peleryną w deszczu i do tego ta muzyka. Już nie widziałam co sie dzieje bo z oczu płynął mi potok łez. Serial zaczęłam oglądać tylko dla Jun Gi’ego. Przeraziła mnie jego chudość i zachwyciła jego gra-jak zwykle zresztą. Wiedziałam, że na świecie ludziska oszaleli na punkcie tego serialu a ja zastanawiałam sie co ze mną jest nie tak , że nie wariuję. Ale po przeczytaniu Twojej recenzji już wiem dlaczego 🙂 Ładne buźki w serialu dla mnie to za mało. Historia powinna być opowiedziana w miarę spójnie , bez “przeskoków i niedomówień” mających wpływ na dalszy ciąg wydarzeń. Dlatego też wersja chińska, obejrzana przez mnie rok po obejrzeniu Moon Lovers.. podobała mi sie bardziej.
    Wielkie dzięki za tę recenzję i czekam na ciąg dalszy:)

  7. FRANIA00
    FRANIA00 says:

    To pierwsza drama jaką obejrzałam na Drama Queen!!😍 i podobnie jak u Arynki drama wywołała u mnie wiele emocji … I również łzy na koniec … Oglądałam ją już po emisji ale na każdą chwilę z możliwością obejrzenia odcinka czekałam z niecierpliwością . może i były jakieś niedociągnięcia ale dla mnie to wszystko było nie ważne podczas oglądania 😊 dzięki tej stanie pokochałam dramy no i poznałam i pokochałam kpop 😘

  8. cwiatek
    cwiatek says:

    Od emisji tej dramy minęło już tyle czasu, a dla mnie wciąż jest numerem jeden:) Kocham ją ze wszystkimi błędami i brakami 😀 Pamiętam, że gdy emitowano finał, uciekałam z grobów (bo to był 1 listopada), by zdążyć do domu i oglądać streaming- co z tego, że nic nie rozumiałam, nie mogłam się doczekać kolejnego odcinka. Od tej pory obejrzałam dramę pięć lub sześć razy, a często wracam do swoich ulubionych scen. Wcześniej nie znałam wilczka, kiedy pojawił się w pierwszych scenach pomyślałam nawet: WTF?! Czego oni tam w tej Korei jeszcze nie wymyślą? A potem przepadłam jak wszyscy 😀 Kocham tą dramę- montaż, stroje, muzykę…. to z jej powodu postawiłam sobie za zadanie wybrać się do Korei i zobaczyć tamtejsze pałace, co udało mi się zrealizować pod koniec zeszłego roku.

  9. marzena89gb
    marzena89gb says:

    Recenzja trafiona w 10. Nie rozumiem tylko jednego, dlaczego drama , którą wszyscy zachwycali się poza granicami Korei, nie uzyskała popularności w samej Korei. Może , gdyby zyskała tę popularność, mielibyśmy drugą część, tak jak Chiny. Wielka szkoda.

  10. marysia70
    marysia70 says:

    Recenzję tę czytałam z wypiekami na twarzy! Wysoko sobie cenię zamieszczane tutaj opinie, dlatego też bałam się ogromnie tego co przeczytam. Cóż nikt nie lubi gdy mówi się źle o jego rodzinie…:)
    To, że ten film wręcz uwielbiam, nie jest niczym dziwnym.
    Sama recenzja faktycznie przemyślana i uczciwa. Zgadzam się z nią niemal w całości…
    Jednak…
    Głównym problemem dla mnie, gdy mam ocenić film, jest ocena gdy aktorskiej, dlatego też ten fragment interesował mnie szczególnie. Nie potrafię ocenić tego,ponieważ ich kultura jest tak różna od naszej. Ta społeczna układność, ukrywanie emocji, nadmierna gestykulacja rodem z przedszkola oraz egzaltowani – wydaje mi się- mocno przerysowani bohaterowie sprawiają, że nie odróżniam złego aktorstwa od zamierzonej wizji reżysera.
    Ba, na początku miałam w ogóle trudności z odróżnieniem od siebie poszczególnych bohaterów! Wszyscy wydawali się podobni. Praktyka czyni mistrza. Aktorów odróżniam bez problemu i słyszę różnice między językiem japońskim, koreańskim czy chińskim ale… Umiejętności aktorskie??? Cóż pozostaje mi wierzyć na słowo.
    Arynko, ogromnie dziękuję za tę recenzję. Po jej przeczytaniu mam ochotę na obejrzenie tego filmu od nowa, z uwzględnieniem Twoich uwag!
    Ale… ulubione sceny mam rzecz jasna inne. 🙂

    • arynka says:

      Ulubione sceny – mamy różne gusta i co innego może nam wpaść w oko 🙂
      Co do aktorstwa – nie oglądam kina japońskiego w ogóle, bo nie znoszę tego rodzaju gry.
      Natomiast nie zmienia to faktu, że dobre aktorstwo samo się obroni – i tak było w tym przypadku.
      Bo najfajniejsza fabuła – jeśli jest drętwo zagrana – zniechęci.
      A tu mieliśmy trochę słabszą fabułę w genialnym opakowaniu i każdy z nas zapamiętał tę dramę…

  11. aekonto
    aekonto says:

    Moja kolej na wyrazenie opinii,za 1 razem drama wogole mi nie podeszla – fabula nie zachwycila,byly nie niedociagniecia i nierownosci i w tym punkcie zgadzam sie z Toba Arynka,drugi raz zwrocilam uwage na Wilczka, i toby bylo wszystko w temacie.

Dodaj komentarz