Internet, choć niesie ze sobą wiele korzyści, nieodpowiednio używany może stanowić ogromne zagrożenie. Zamykanie się w wirtualnym świecie stanowi coraz powszechniejszy problem, który w wielu przypadkach kończy się samobójstwem lub inną tragedią. Coraz więcej twórców inspiruje się owym tematem, lecz w przypadku filmu pt. “Socialphobia” szkoda, że nie skończyło się na samym planowaniu…

Info

  • Emisja

    15 marca 2015

  • Gatunek:

    Thriller, dramat, psychologiczny, tajemnice

  • Czas trwania:

    102 minuty

  • Produkcja:

    Korea Południowa

  • Scenariusz

    Hong Seok Jae

  • Reżyseria

    Hong Seok Jae

Zwiastun

Opis fabuły

Ji Woong i Yong Min chcą zostać policjantami. Pewnego dnia denerwują się na użytkowniczkę Renę, która opublikowała negatywny komentarz dotyczący samobójstwa wojskowego. Wraz ze znajomymi z internetu odnajdują jej prawdziwe dane oraz adres zamieszkania. Cała dziewiątka postanawia do niej zawitać i uzyskać stosowne przeprosiny. Jednakże na miejscu czeka na nich niemiła niespodzianka.

Brak wiarygodności

Ten film jest potwornie niewiarygodny. Nigdy nie uwierzę, że dosłownie wszyscy internauci całego kraju uwzięli się na jedną głupią hejterkę, i to do tego stopnia, że chcieli osobiście wymierzyć jej sprawiedliwość. Film próbuje nas przekonać, że wystarczy jeden negatywny komentarz aby wywołać oburzenie wśród całej, ale to dosłownie całej, społeczności internetowej, która momentalnie skupia się wyłącznie na temacie pewnej hejterki i obsesyjnie stara się ją zdemaskować. Założę się, że większość z was niejeden raz spotkała się z wyjątkowo brutalnymi i soczystymi hejtami w internecie. Jednakże, czy wywołały one społeczne oburzenie do tego stopnia, by urażone osoby organizowały jakieś spotkania i wspólnie poszukiwały autorów tych komentarzy? Nie wydaje mi się.
Kilka lat temu w polskim internecie zawrzało na temat facebookowego fanpage’a, którego autorzy obrażali Jana Pawła II. Wkrótce ujawniono dane personalne oraz zdjęcia tych osób – między innymi na demotywatorach – ale nie pamiętam, aby działo się cokolwiek więcej. Najprawdopodobniej policja zajęła się ich sprawą i na tym się skończyło. Temat tego fanpage’a przewijał się potem jeszcze przez jakiś czas, ale wkrótce ucichł. Między innymi tak prezentują się tego typu przypadki i ciężko mi uwierzyć, że miałoby być inaczej… No dobrze, spróbuję spojrzeć na to z innej strony. O ile jestem jeszcze w stanie przyjąć, że pewna kilkuosobowa, bardzo przejęta hejtem, grupka postanowiła skonfrontować się twarzą w twarz z autorem prześmiewczego komentarza, o tyle na pewno aż tak dużo osób nie zainteresowało się tą sprawą na dłużej niż kilka minut. Tak się po prostu nie dzieje.
Nie trzeba być specjalnie przenikliwym by dostrzec, że “Socialphobia” obfituje w jeszcze więcej absurdów. Gdy grupka bohaterów dociera do mieszkania Reny okazuje się, że doszło tam do tragedii. Policja dowiaduje się o zajściu i po chwili dociera na miejsce, by przeszukać mieszkanie dziewczyny oraz okolicę jej bloku. Po tym wszystkim lokum Reny powinno zostać w jakikolwiek sposób zabezpieczone, albo specjalną taśmą albo chociażby zamkniętymi drzwiami! Ale skoro trzeba było jakoś popchnąć fabułę do przodu, mieszkanie dziewczyny pozostaje otwarte, aby bohaterowie mogli się bez problemu do niego włamać i zgarnąć jej laptopa. Zaraz… Laptopa? Przecież na nim mogły znajdować się cenne informacje na temat Reny i jej internetowych wrogów, co policja powinna wykorzystać w śledztwie. Nie mówcie mi, że nie zabezpieczyli tak ważnego przedmiotu… Przecież to nie ma najmniejszego sensu.

Postacie

Mimo że mam ogromny problem z tematem przewodnim tego filmu i jego wiarygodnością, o dziwo muszę przyznać, że motywy głównych bohaterów wydają mi się całkiem sensowne. Większość z członków paczki ma jakikolwiek związek z policją i wojskiem, więc naturalnie, że poczuli się wyjątkowo dotknięci wstrętnym komentarzem Reny. Do czego muszę się jednak w tym momencie przyczepić to to, że większość z członków tej grupki była zwyczajnie niepotrzebna w tym filmie. Było wśród nich kilku takich, których rola ograniczała się do łażenia w tę i we w tę za ważniejszymi postaciami, a do tego przez całe 102 minuty seansu powiedzieli co najwyżej ze dwie krótkie kwestie. Twórcy mogliby albo poszerzyć nieco ich role, lub po prostu zrezygnować z wprowadzania do fabuły tylu niepotrzebnych postaci, których równie dobrze mogłoby nie być. Swoją drogą, w pewnym momencie mowa była o tylu różnych osobach, że już zupełnie pogubiłam się, kto był kim; w natłoku tony nowych nazwisk pomieszanych z internetowymi nickami nie trudno o konsternację.
Para głównych bohaterów jest, na całe szczęście, dobrze zobrazowana pod kątem ich psychiki czy pragnień. Ich postępowanie jest momentami zastanawiające, ale ostatecznie zawsze znajdzie się dla niego jakieś wytłumaczenie. Czy łatwo się z nimi zżyć? Raczej tak, gdyż można szybko zrozumieć ich motywacje. Nie są to może najlepiej skonstruowani bohaterowie, z jakimi się spotkałam, ale da się ich polubić.

Problematyka i fabuła

Problematyka, jaką porusza ten film, jest aktualna i ważna dla współczesnego społeczeństwa. Czy została ona dobrze ukazana przez twórców? Wydaje mi się, że raczej powierzchownie. Film nie skupia się na samym uzależnieniu od internetu oraz lęku społecznym, a bardziej na ich skutkach, przez co niewiele dowiadujemy się na temat zmagających się z tymi przypadłościami bohaterów. Nawet nie wiecie, jak bardzo brakowało mi szerszego ukazania uczuć oraz psychiki Reny. Skąd brały się jej lęki i agresja? Skąd to zamiłowanie do hejtu? Możemy się jedynie sami domyślać.
O mankamentach fabuły mówiłam już wcześniej, lecz teraz chciałabym poruszyć nieco inną kwestię. “Socialphobia” może i nie jest dobrym filmem, lecz nie można mu odmówić tego, że potrafi zaangażować widza w seans. W trakcie oglądania niejednokrotnie czułam irytację i zażenowanie, lecz koniec końców miałam ochotę śledzić dalsze poczynania bohaterów, a to jest już coś! Muszę też przyznać, że zwroty akcji zrobiły na mnie spore wrażenie i uważam je za zdecydowanie najlepszy element tej produkcji.

Wykonanie

W tym miejscu mam również sporo wątpliwości, a już w szczególności co do pracy kamery. Mianowicie większość scen nakręcona została bez użycia statywu, co sprawia, że kamera jest w nieustannym ruchu. Wielu twórców wykorzystuje ten zabieg by nadać dynamiki akcji oraz by wywołać u widza wrażenie, jak gdyby sam znalazł się w epicentrum akcji. Koncept świetny, tylko jak ja mam się wczuć w najbardziej dramatyczne wydarzenia, skoro w ich trakcie wszystko miga mi przed oczami? W momentach, gdy akcja zaczynała nabierać tempa, ruch kamery również stawał się coraz bardziej dynamiczny, tyle, że w dość niekontrolowany sposób. Wyglądało to mniej więcej tak- kamera lata jak szalona na wszystkie strony, nie wiadomo, na czym skupić wzrok, a do tego obraz jest potwornie zamazany. Doceniam starania, by urozmaicić wizualnie seans, ale cóż, coś niestety poszło nie tak!
Muzyka wpasowuje się w klimat historii, choć przez swoje jednostajne brzmienie może po jakimś czasie stać się dość irytująca dla ucha. Bogata jest jednak w dźwięki podobne do tych wydawanych przez komputery oraz wszelkiego rodzaju maszyny, co świetnie odpowiada tematyce filmu.

Podsumowanie

Pomimo szczerych chęci, nie jestem w stanie powiedzieć wiele dobrego na temat tego filmu. “Socialphobia” porusza co prawda ważne kwestie, jakimi są między innymi hejt, problemy psychiczne czy izolacja, ale co z tego, skoro przedstawia je w tak nieumiejętny sposób. Nie jestem w stanie przejść obojętnie obok tylu mankamentów, które w moim przypadku kompletnie zepsuły mi seans. “Socialphobia” w wyraźny sposób aspiruje by być czymś więcej niż przeciętnym, obejrzanym do kolacji filmem, tyle że twórcy poczynili naprawdę nikłe działania, aby to osiągnąć. Czuję się rozczarowana, że taki potencjał już na starcie został całkowicie zmarnowany. Same dobre zwroty akcji nie wystarczą, aby cały film uznać za warty uwagi, potrzeba bowiem dużo dużo więcej.

Fabuła – 2/5
Bohaterowie – 2/5
Wykonanie – 2/5
Osobiste odczucie – 2/5
Ogólna ocena – 4/10

Oczywiście, ten film jest dostępny na naszej stronie: Kliknij, by przejść do filmu.

Inne recenzje naszej recenzentki znajdziecie również na jej blogu: Kliknij, aby przejść do bloga.

4
like
0
love
0
haha
1
wow
0
sad
0
angry

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

5
Dodaj komentarz

Please Login to comment
4 Liczba wątków
1 Liczba odpowiedzi na wątki
0 Obserwujący
 
Najczęściej oceniany komentarz
Wątek z największą ilością odpowiedzi
4 Ilość autorów komentarzy
AsatoriAzile Ostatnio skomentowali
  Subskrybuj  
Powiadom o
Ekipa DQ

Zgadzam się. Film miał potencjał, ale twórcom nie wyszło. Wątki się ciągnęły, a produkcja była niesamowicie… niewiarygodna, co było po prostu nie do zniesienia. Wszystko było przedstawione w chaotyczny sposób. Ponadto nikt mnie nie kupił w tym filmie. Żaden bohater mnie nie zainteresował. Sama historia również.

Użytkownik
Azile

W swojej recenzji zwróciłaś uwagę na szczegóły, które ja pominęłam i dziękuję ci za to😃. Dla mnie rażące było w tej dramie właśnie łatwość wejścia i przeszukania mieszkania o czym wspomniałam w komentarzu. Jeśli chodzi o fabułę filmu myślę, że obraz który przedstawił nam film dotyczy niedalekiej przyszłości. Stajemy się co raz bardziej odizolowani społecznie, zaczynamy żyć cudzym życiem i z łatwością osądzamy aby zatuszować swoje problemy i przerzucić je na innych. Swoje niezadowolenie z własnego życia, brak perspektyw i ambicji oraz zazdrość z czasem mogą przyczynić się do rozwinięcia a wręcz mani masowego krytykowania i hejtu na oficjalnych forach. O ile teraz jest to minimalne o tyle w przyszłości może stać się codziennością i nawykiem. Dla porównania jeszcze 10 lat temu skrytykować kogoś można było pisząc list do redakcji lub zrobić manifest na ulicy. Obecnie można wejść na forum plotkarskie i w kilka sekund rzucić hejt na daną osobę i zrobić to niemalże anonimowo. Kto by pomyślał o czymś takim w przeszłości?!. Mimo kilku niedociągnięć film jest dobry i stanowi swojego rodzaju ostrzeżenie przed tym co może nas spotkać w niedalekiej przyszłości jeśli ludzie relacje z innymi ludźmi zastopią odizolowaniem i zamknięciem w świecie internetu. Aż strach się bać 😔

Ekipa DQ
mys

Czuję się sprowokowana do wypowiedzi, ponieważ oceniałam i nadal oceniam ten film co najmniej dobrze. Zgadzam się z @Azile co do istoty filmu, a także, moim zdaniem, jedynego niedociągnięcia, jakim był dziwnie łatwy dostęp do mieszkania. Dla mnie tło muzyczne było wielkim atutem, zdjęcia “z ręki” były chyba tylko podczas transmisji na żywo Pana Bełkota, a akcja z laptopem odbyła się już po zamknięciu śledztwa. Odpowiedzialność internautów? – jeśli tak, to tylko moralna, a nie karna. Rzeczywiście, nie ma tu postaci ani sytuacji “do polubienia”, a całość wywołuje uczucie dyskomfortu. Myślę, że taki był zamysł twórców.
Bardzo lubię czytać recenzje i komentarze. Pozwalają spojrzeć z innej perspektywy i więcej zrozumieć. Dziękuję 🙂

Użytkownik
Azile

Mys fajnie, że ty także ten film odebrałaś jako dobry. A najgorsze jest to, że wirtualna odpowiedzialność moralna jest wpełni usprawiedliwiona i potraktowana jako anonimowy przywilej z szerokim sumieniem. Każdy z głównych bohaterów w pewnym momencie filmu lub jego większości zachował się niemoralnie i ja również miałam uczucie zażenowania a nawet oburzenia tym z czym zmierzył się film. Pozdrawiam 😃

Asatori
Użytkownik
Asatori

O ile rozumiem uczucie zażenowania, jeśli chodzi o zbyt łatwą dostępność bohaterów do mieszkania oraz lekkie zagubienie w zidentyfikowaniu bohaterów przez mnogość postaci, to jednak nie potrafię zgodzić się, że tematyka została potraktowana powierzchownie, a potencjał filmu został zmarnowany. To prawda, że “Socialphobia”, mimo swojego tytułu, nie skupia się na fobii społecznej w sposób specjalistyczny, chcący pokazać szczegółowy związek przyczynowo-skutkowy tego zagadnienia, ale nie ma on takiego obowiązku. Film pokazuje istotę lęku, którego doświadcza Rena i “Dodori”. Rena boi się krytyki, czyli bardzo boi się opinii innych ludzi o niej samej, nie wiemy co prawda skąd bierze się u niej tak silny lęk, jest to jednak jeden z przejawów fobii społecznej, a umacnia w tym nas to, że zaraz po skrytykowaniu wycofuje się z relacji międzyludzkich, co również jest związane z fobią. Jeden z bohaterów wyznaje, że w jakiś sposób jest mu jej żal, jakby dotarł do niego ten obecny lęk dziewczyny. Uważam, że jest to idealnie, delikatnie wpasowany w film akcent. Następnie Dodori, który został zmuszony do przeprosin przez Renę oraz na którego spadło oskarżenie jej zabójstwa. Obie sytuacje przyczyniły się do strachu bohatera przed ośmieszeniem, kompromitacją, czy zachowaniem się ludzi w stosunku do niego. Wszystko to są oczywiście znowu symptomy fobii społecznej, widoczne w filmie w zachowaniu Dodoriego. W momencie gdy traci on zaufanie swojego najlepszego przyjaciela, zostaje on sam przytłoczony swoją psychiką, spada na niego wówczas wyrok odizolowania się od społeczeństwa przez strach. Film przekonuje nas, że fobia społeczna to choroba cywilizacyjna, wiele postaci jest dla nas pozornie nieznaczących, ale są one znaczące w odbiorze filmu. To nie jest grupa przyjaciół, należałoby ich nazwać co najwyżej internetowymi znajomymi. Słyszymy tekst “- Dlaczego piszemy na czacie? – A co, mamy usiąść w kółku i się zapoznać?”. Właśnie ta grupa znajomych współdziała w szukaniu “prawdy”, ale nie tej właściwej, to jest “prawdziwej”. Prawdą według nich jest to, co jako większość za nią uznają. Gdy jeden chłopak nie zgadza się, że jest to zabójstwo, grupa odrzuca go jako tego o innych, niepasujących im, bo przecież “fałszywych” poglądach. Jedna osoba nie ma szans przeciwko tłumowi, wyraźnie przemawia to do nas z ekranu monitora. Sądzę, że takiego właśnie wydźwiękowi nadaje obecnych w filmie wielu bohaterów. Co do reakcji internetu, który uwziął się na jedną dziewczynę, to uważam, że nie jest ona wyolbrzymiona, a nawet jeśli jest, to za 15 lat może już nie być. Internet staje się coraz bardziej absurdalnym miejscem. U nas w Polsce były również przypadki oddziaływania mediów na ludzi, jak na przykład, gdy znęcano się nad uczennicą w Gdańsku i na Facebooku pojawiły się filmiki, komentarze, oraz siatka połączeń, która ustaliła, kim są te dziewczyny, wiele osób zaczęło do nich pisać z wyzwiskami i groźbami. Można powiedzieć, że jest to inna sytuacja, bo te dziewczyny faktycznie “robiły coś złego i zasługiwały na naganę oraz zostały ukarane przez sąd”, ale przecież osoby z “Socialphobia” myślały podobnie, “zrobiła coś złego i trzeba ją ukarać”, ale w jaki sposób? Groźbami? Zdaniami przekleństw, które oprócz będąc mową nienawiści nie posiadają żadnego sensu? Również sytuacje, w których Rafalala kłóciła się z kimś z restauracji, było przy tym wielkie zamieszanie, opisała swoją wersję wydarzeń na snapchacie i poprosiła, by jej fani dzwonili do tej restauracji, wyrażając swoje oburzenie. Może miała rację, może było wręcz odwrotnie, ale takie masowe zachowanie ludzi którzy nie tylko nie znają naprawdę całej sytuacji, ale i osoby, której ta sytuacja się tyczy, czy to nie jest absurdem? Czy jest to nierealne, że aż niemożliwe do zdarzenia? Myślę, że ten absurdy w życiu codziennym, jak i ten z filmu, są podobnie realne, tak bardzo, że za ileś lat po nas, gdy dojdzie do większego rozwoju technologi, może absurdem będzie nazwanie tego absurdem? Jeśli chodzi o muzykę to się z tobą zgadzam, pasująca bardzo dobrze, ale z czasem zbyt częsta dla ucha. Jeśli chodzi o kamerę, czyli “kręcenie z ręki”, to trudno mi tu cokolwiek powiedzieć, bo dla mnie ta metoda nagrywania w tym filmie spełniła swoją zamierzoną rolę, ale rozumiem, że nie każdy musi mieć identyczne odczucia. Twoja recenzja o tym filmie zawiera frazy, z którymi mogę się zgodzić, z którymi nie mogę się zgodzić ale potrafię przyjąć twój punkt widzenia, ale zdecydowanie zawiera za dużo krytycznych zdań pełnych nagonki, których po prostu nie sposób jest mi przyjąć. Moim zdaniem film zasługuje na lepszą ocenę, ale rozumiem, że jest to subiektywna opinia do której ma prawo każdy z nas, bywa, że mamy różne oczekiwania względem filmów, których oglądania się podejmujemy oraz zwracamy uwagę na różne aspekty, które wpływają na naszą ogólną jak i szczegółową ocenę filmu. Na podstawie tego co napisałaś mniej więcej wiem, dlaczego tak oceniłaś film, jednak sposób w jaki wyraziłaś swoje niezadowolenie tym dziełem był dla mnie na tyle emocjonalny i bezpodstawny, że poczułam silną potrzebę podzielenia się swoim zdaniem. Jak już ktoś napisał wcześniej, twoja recenzja prowokuje, by jej zaoponować,