Czasami zajmuje mi bardzo dużo czasu, aby przekonać się do obejrzenia jakiegoś filmu. Przeważnie wynika to z faktu, że w kolejce czekają na mnie inne, ciekawsze produkcje od tej, którą na dany moment brałam pod uwagę. W przypadku “The Beauty Inside” było całkiem podobnie, lecz miałam też pewne obawy, czy film nie okaże się przypadkiem mocno przereklamowany. Pomimo masy pozytywnych opinii wciąż nie opuszczał mnie lekki sceptycyzm, lecz w końcu postanowiłam obejrzeć ten film. Tym razem moje wątpliwości okazały się bezpodstawne, zaś opinie internautów jak najbardziej zasłużone.

Info

  • Emisja

    20 sierpnia 2015

  • Gatunek:

    Romans, fantasy

  • Czas trwania:

    127 minut

  • Produkcja:

    Korea Południowa

  • Scenariusz

    Kim Sun Jung – Spod jego pióra wyszło m.in. “200 Pounds Beauty” i “Love Me Not“.
    Park Jung Ye – Spod jego pióra wyszło m.in. “Mama”.

  • Reżyseria

    Baek Jong Yeol.

Zwiastun

Opis fabuły

Woo Jin jest projektantem mebli, który każdego dnia budzi się w innym ciele. Czasami jest mężczyzną, czasami kobietą, zdarza mu się też być starszą panią. Mimo tego w środku pozostaje tą samą osobą. Woo Jin zakochuje się w Yi Soo, która odwzajemnia jego uczucie, nie zważając na to, że codziennie będzie się spotykała z innym mężczyzną. Czy uda im się pokonać przeciwności losu?

Problematyka filmu

Ciało niewątpliwie stanowi ogromny element naszej tożsamości. Każdego dnia widzimy swoje odbicie w lustrze – możemy wówczas uważnie przyglądnąć się poszczególnym jego częściom, zaś przeglądając zdjęcia, obserwujemy, jak zmieniał się nasz wygląd na przestrzeni lat. Mimo że często dostrzegamy i ubolewamy nad jego licznymi niedoskonałościami, nasze ciało jest dla nas czymś stałym i znajomym. Jesteśmy zwłaszcza przyzwyczajeni, a może nawet przywiązani do swojej twarzy, więc raczej ciężko nam sobie wyobrazić, że każdego dnia miałaby ona wyglądać zupełnie inaczej. Jednak właśnie z takim problemem zmaga się główny bohater. W filmie ukazane są zarówno jego wewnętrzne zmagania w związku z tym przypadkiem, jak i w większej mierze trudności w nawiązywaniu nowych znajomości.
Poza mamą i przyjacielem z młodości w życiu Woo Jina nie ma żadnych innych bliskich osób. W zasadzie nieważne, jak zaawansowana jest znajomość, codzienna zmiana wyglądu stanowi barierę, którą bardzo trudno jest przełamać (nie wspominając już o tym, że takie przypadki nie mają po prostu racji bytu!). Wystarczy spojrzeć na związek Woo Jina i Yi Soo. Na samym początku przypomina on słodką sielankę, lecz z czasem każde z nich zaczyna dręczyć coraz więcej wątpliwości, szczególnie Yi Soo. Choć bohaterka ma świadomość, że następnego ranka obudzi się obok tego samego mężczyzny, poczucie obcości związane z jego przemianą zaczyna stopniowo ją przytłaczać. Jak przywiązać się do człowieka, który jednego dnia ma ciało mężczyzny, a następnego wygląda jak dziesięcioletni chłopiec? Dość abstrakcyjna, choć zastanawiająca kwestia.

Fabuła

Uwielbiam filmy, które skłaniają do przemyśleń, i “The Beauty Inside” jest właśnie jednym z nich. Podjęta w nim problematyka tożsamości szczególnie rzuciła mi się w oczy, z czego kwestia przywiązania do ciała wydała mi się najbardziej zastanawiająca. Film przedstawia ten konkretny wątek w wyjątkowo subtelny sposób, co jest dość oczywiste – główny motyw stanowi przecież miłość pomimo wszelkich barier (co odrobinę przypomina mi historię z “Pięknej i Bestii”). Twórcy zadbali o to, aby temu oraz każdemu innemu elementowi fabuły poświęcono należytą ilość czasu, przez co całość jest składna i brak w niej jakichkolwiek dziur lub zapychaczy. Akcja toczy się w płynny sposób i mimo że nie owocuje w niesamowicie dramatyczne zwroty akcji, i tak potrafi utrzymać widza w ciągłym napięciu.

Wykonanie

Wybrane przez twórców lokacje nadają filmowi atmosferę magii i tajemnicy. Gęste lasy, skaliste wybrzeże oraz stary opuszczony dom same w sobie brzmią urzekająco (wiem, że nie każdy uważa stare rudery za urokliwe, ale ja po prostu mam już taką osobliwą przypadłość), a w połączeniu z klimatyczną muzyką dają wręcz niesamowity efekt. Nie mogę też powiedzieć nic złego na temat zdjęć; wiele ujęć miało bardzo estetyczny, a nawet artystyczny charakter.

Obsada

Przez to, że wygląd głównego bohatera każdego dnia ulega diametralnej zmianie, siłą rzeczy film wymagał posiadania wyjątkowo licznej obsady. Pośród niej natrafimy na wiele znanych i utalentowanych sław, takich jak Lee Dong Wook, który w “Goblinie” wcielił się w postać Mrocznego Kosiarza. Nie mogłabym również nie wspomnieć o Han Hyo Joo, znanej m.in. z dramy “W- Two Worlds“. Muszę przyznać, że w roli Yi Soo wydała mi się o wiele bardziej przekonująca niż jako główna bohaterka “W...”. Czułam, jak gdyby doskonale rozumiała rozterki odgrywanej przez nią postaci, i dostrzegłam u niej wrażliwość, której nie zauważyłam w “W…“. Oby trafiło jej się więcej podobnych ról jak w tym filmie.

Atmosfera

Klimat tego filmu jest iście baśniowy. Największy wpływ ma na to muzyka, która wprost urzeka i wzrusza swoim radosnym brzmieniem; nie sposób nie wsłuchać się nawet w te melodie, które grają wyłącznie w tle. Najbardziej wpadła mi w ucho piosenka, która pojawiła się na napisach końcowych, i choć odstaje ona nieco od pozostałych utworów z soundtracku, i tak wpasowuje się w ogólną atmosferę całej produkcji.
Samo otoczenie, w którym znajdują się główni bohaterowie, odgrywa ogromną rolę w budowaniu nastroju. Salon z meblami, gdzie pracuje Yi Soo, oraz warsztat Woo Jina wydają się niesamowicie ciepłe i przytulne, a przyczyniają się do tego delikatne oświetlenie oraz ciepła kolorystyka wokół. Jak widać, niewiele trzeba, by poczuć magię.

Nagrody

Nie jest niczym dziwnym, że za taki kunszt “The Beauty Inside” zostało wielokrotnie nominowane i nagrodzone w kilku różnych azjatyckich festiwalach filmowych. Jedną spośród nagród była między innymi ta za najlepszy debiut reżyserski, która powędrowała wprost do rąk Baika. Co jest ciekawe, oryginalny pomysł na fabułę nie wziął się ani od niego, ani do scenarzysty. Scenariusz filmu “The Beauty Inside” bazuje bowiem na internetowym mini-serialu wyprodukowanym przez Intela i Toshibę, którego reżyserem jest Drake Doremus. Jak dla mnie jest to spore zaskoczenie. Bazujący nie znaczy wcale, że gorszy, gdyż zawsze da się przedstawić daną historię lepiej.

Podsumowanie

Czasem warto się przełamać i sięgnąć po film, który przez dłuższy czas wzbudzał nasze wątpliwości. “The Beauty Inside” było dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, głównie dlatego, że nie spodziewałam się po tym filmie tak niesamowitej, bajkowej atmosfery. Historia pary głównych bohaterów wciąga, a do tego porusza i skłania do przemyśleń. Naprawdę nie warto było zwlekać z oglądaniem.

Fabuła – 5/5
Bohaterowie – 4/5
Wykonanie – 4/5
Osobiste odczucie – 4/5
Ogólna ocena – 8,5/10

Oczywiście, ten film jest dostępny na naszej stronie: Kliknij, by przejść do filmu.

Inne recenzje naszej recenzentki znajdziecie również na jej blogu: Kliknij, aby przejść do bloga.

1
like
17
love
0
haha
0
wow
0
sad
0
angry

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

9 Komentarze
  1. arynka says:

    Ja też rzadko sięgam do filmów, jakoś takie mam wrażenie, ze ciężko upchać historię w dwóch godzinach, kiedy ma się do dyspozycji na przykład 16 🙂 jak średnio w dramach bywa.
    Ale widzę po recenzji, że powinnam to obejrzeć, a jakoś ciągle omijałam ten tytuł.

  2. chalbarczyk says:

    Scenariusz jest nieoryginalny, bo jest kalką amerykańskiej produkcji, może dlatego nie ma zbyt wiele sensu. Wszystko, co próbuje się przedstawić jest nieszczere i pretensjonalne. Na pierwszy rzut oka wygląda, jakby film mówił o tym, że liczy się wnętrze, a nie cielesne piękno, ale tak naprawdę jest to tylko pretekstem do pokazania na ekranie kilku gwiazdek koreańskiego kina na zasadzie: każdy się tu załapie. Niby zewnętrzny wygląd się nie liczy, ale jak przychodzi do romansu, to mamy akurat superprzystojniaka (obudził się dziś właśnie seksownym Adonisem), a nie łysiejącego faceta. Szkoda czasu na film, lepiej obejrzeć emitowaną właśnie dramę pod tym samym tytułem, i tłumaczoną na DQ, gdzie metamorfozy bohaterki są przede wszystkim źródłem kapitalnego humoru.

    • Sonyeon says:

      No cóż… każdy z nas ma inny gust i każdemu podoba się co innego. Ty zwróciłaś/zwróciłeś (?) akurat uwagę na znanych aktorów, takie prawa filmu, by zatrudniać również te znane twarze. A że bohater o miłości mówi dopiero, gdy jest przystojny, to właśnie pokazuje, że my ludzie postrzegamy innych przez pryzmat wyglądu. Wydawało mu się, że jeśli będzie mało atrakcyjny, to ona nie zwróci na niego uwagi. A przecież późniejsze jego przemiany pokazały, że dziewczyna kocha jego, a nie kolejne twarze [często brzydkie]. Według mnie film jest lepszy od dramy [która nota bene jest dobra], ta bowiem, zgodnie z twoimi słowami, opiera się na tym, że “metamorfozy bohaterki są przede wszystkim źródłem kapitalnego humoru”, a tu przecież nie o to chodzi.
      No i jestem ciekaw, na jakim to niby amerykańskim filmie opiera się koreańska wersja, bo twierdzisz, że to kopia tego, co Amerykanie juz stworzyli.
      Szanuję twoją opinię, ale się z nią nie zgadzam 🙂

  3. AmeliaKotkowa
    AmeliaKotkowa says:

    Mnie do obejrzenia filmu zachęciła recenzja. Oglądam również dramę, więc byłam ciekawa co do zaoferowania ma film.Trudno sobie wyobrazić,że codziennie budzisz się w innym ciele.Film jest naprawdę bardzo ciekawy. Nie dziwię się bohaterowi,że chciał się ukazać dziewczynie w jak najlepszej wersji. Wydaje mi się,że to jest takie bardzo ludzkie. Film daje sporo do myślenia. A zakończenie było bardzo w punkt.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz