Tytuł oryginału: „If I Had Your Face”

Autor: Cha Frances

Wydawnictwo: MOVA

Pierwsze wydanie: 2020 rok

Rok wydania w Polsce: 2021

Liczba stron: 304

ISBN: 978-83-66890-79-4

 

„Przeżyłabym twoje życie znacznie lepiej niż ty… gdybym miała twoją twarz”

 Myślę, że komu jak komu, ale użytkownikom DramaQueen nie jest obcy zachwyt nad niesamowitą urodą Koreańczyków, a przede wszystkim Koreanek. Piękne, zdrowe włosy, blada cera, proste nosy, oczy w kształcie migdałów z podwójną powieką oraz twarz w literę „V” to coś, co nie jest nam obce podczas oglądania dram. Do tego dochodzi szczupła sylwetka, modne i nowoczesne stroje oraz dodatki. Takich kobiet w koreańskim showbiznesie możemy zaobserwować naprawdę wiele, a kto nigdy nie był pod wrażeniem wręcz nierealnej urody jakiejś aktorki czy idolki, niech pierwszy rzuci kamieniem. Wielu z was również wie, jak gorącym tematem w kraju kimchi są operacje plastyczne. Nieraz słyszałam historie o całych dzielnicach, gdzie co kilka kroków można wejść do gabinetu medycyny estetycznej. Ba, budowane są całe kompleksy, gdzie poza operacją plastyczną można skorzystać z innych zabiegów, takich jak masaże, różnego rodzaju aktywności dla duszy i ciała, które nie wymagają użycia skalpela, a nawet pokoje mieszkalne, w których zatrzymać się mogą pacjenci przyjeżdżający na operację z daleka. Według szacunków Gallup Korea aż jedna na cztery młode Koreanki (19 l. – 29 l.) przeszła przynajmniej jedną operację plastyczną. Daje to Korei najwyższy wskaźnik operacji plastycznych na osobę. 

 Muszę się wam przyznać, że za sprawą tej książki zaczęłam trochę czytać i zjawisko jest zdecydowanie większe, niż zdawałam sobie z tego sprawę. Oczywiście, widywałam wiele razy artykuły poświęcone operacjom plastycznym idolek czy aktorek, ich „dietom”, które ze zdrowym sposobem na odchudzanie miały niewiele wspólnego. A w końcu artykuły pochwalne, jak to zmieniła się ta i ta, jak to schudła, wypiękniała. Żyjąc w Polsce, również jesteśmy atakowani pięknościami na Instagramie czy innych portalach. Wiele kobiet próbuje im dorównać, chociaż już od dawna wiemy, że wiele z tych ideałów to tak naprawdę odpowiednio zrobione i wyedytowane zdjęcie.  Jestem w wieku głównych bohaterek, a może nawet młodsza, więc czytając tę książkę, nie byłam w stanie nadziwić się różnicom panującym między naszymi społeczeństwami. Wiele kobiet z mojego otoczenia nie ma problemu z przyjściem do pracy bez makijażu, nikt też z tego powodu nie rzuca żadnych uwag czy nawet zdziwionych spojrzeń. Większość z nas nie wstydzi się i nie ma problemu z noszeniem niemarkowych ubrań czy dodatków, a secondhandy przeżywają teraz prawdziwy renesans. Nie słyszy się tak wiele o operacjach plastycznych, szczególnie u młodych kobiet, a obecnie królują u nas mniej inwazyjne zabiegi kosmetyczne, które raczej są z gatunku tych pielęgnacyjnych, a nie zmieniających rysy twarzy. Nie da się jednak ukryć, że również i u nas poprawianie urody staje się coraz popularniejsze. Jak więc żyje się w kraju, w którym medycyna estetyczna jest tak powszechna? Gdzie powoli staje się wymogiem i jednym z ważniejszych czynników zapewniających sukces i bogactwo w oczach wielu osób? O tym i o innych problemach stawianych przed kobietami (ale i nie tylko, chociaż autorka skupia się głównie na kobietach) we współczesnym Seulu opowiada w swojej debiutanckiej książce Frances Cha.

 Nasze bohaterki muszą stawić czoła wielu trudnościom. Gyuri, Minho, Ara, Sujin i Wonna mieszkają w Seulu, mając to nieszczęście, że nie urodziły się w bogatej i wpływowej rodzinie, gromadzącej wielki majątek od kilku pokoleń. Nie są one majętne, nie pochodzą z dobrych domów, nie ukończyły prestiżowych uczelni, a życie nigdy nie było dla nich łaskawe. W kraju, w którym podczas rozmowy z nowo poznaną osobą pierwszymi pytaniami nie są te o zainteresowania czy ulubiony serial, a o to, jaką uczelnię się skończyło, nie jest łatwo utrzymać się na powierzchni. 

 Gyuri pracuje w ekskluzywnym salonie, do którego przychodzą najbogatsi biznesmeni i najznamienitsze sławy koreańskiego przemysłu rozrywkowego. Jest on znany z tego, że zatrudnia najpiękniejsze dziewczyny w branży, do których bez wątpienia zalicza się nasza bohaterka. Nie jest to jednak sprawka genów, a ogromnego długu zaciągniętego u pracodawcy, dzięki któremu mogła zrobić sobie operacje plastyczne. Dług ten opiewa na tak niebotyczne kwoty, że pomimo swojej popularności spłacać go będzie prawdopodobnie przez resztę swojej zawodowej kariery. Jej sąsiadka Sujin też chciałaby zostać zatrudniona w salonie, ale aby to osiągnąć, musi poddać się operacji plastycznej oczu oraz szczęki. Wyobrażając sobie idealne życie, jakie prowadzi Gyuri, codziennie imprezując z wpływowymi i bogatymi mężczyznami, będąc obsypywaną drogimi sukniami i markowymi torebkami, zdaje się nie zauważać, jak wyniszczający psychicznie i fizycznie jest to zawód i jak wiele kosztuje poświęceń. 

 Ara jest młodą fryzjerką, która podczas pewnego incydentu wiele lat temu straciła zdolność mowy. Pracuje w salonie, codziennie obsługując rzesze pięknych i wymagających klientek, marząc, by pewnego dnia los uśmiechnął się również do niej. Bardziej niż czegokolwiek na świecie pragnie spotkać się ze swoim ukochanym idolem, którego głos towarzyszy jej każdego dnia.

 Miho jest wychowanką domu dziecka, która, dostrzeżona dzięki swojemu talentowi plastycznemu, zostaje wysłana na stypendium do USA. Poznaje tam dwójkę młodych Koreańczyków, Hanbina i Ruby, którzy pochodzą z zupełnie innego świata niż ona. I chociaż nie doświadczają takich problemów, z jakimi musi mierzyć się biedna sierota, nie da się ukryć, że nawet życie bogatej Koreanki, takiej jak Ruby, nie jest usłane różami. 

 I wreszcie ostatnia nasza bohaterka, czyli Wonna. Jako jedyna jest mężatką, chociaż trudno nazwać jej małżeństwo szczęśliwym. Porywy serca zdecydowanie nie były czynnikiem decydującym o wyborze kandydata, z którym planowała przejść resztę życia. Liczyła na spokojne, dostatnie życie u boku męża, jednak po raz kolejny los nie był po jej stronie. Z marzeń o bezpiecznej przyszłości nie pozostało wiele. Jej jedynym pragnieniem jest zajście w ciążę, jednak przeraża ją ogrom pieniędzy potrzebny we współczesnym Seulu na wychowanie dziecka.Jednak jeszcze bardziej spędza jej sen z powiek moment, w którym będzie musiała oznajmić w pracy, że spodziewa się dziecka. Jej szefowa – kobieta, która całe życie poświęciła karierze kosztem życia prywatnego – nie jest osobą, która będzie zachwycona tą informacją. 

 „Gdybym miała twoją twarz” jest książką poświęconą kobietom, które zwykle są pomijane. Których nikt nie zauważa lub których celowo się unika. Każda z bohaterek zmaga się z innymi problemami, jednak możemy znaleźć dla nich wspólny mianownik. Każda z nich doświadczyła w życiu cierpienia, porzucenia oraz straty. Niekończący się pościg za wyśrubowanymi kanonami piękna, od których zależy poczucie naszej własnej wartości, czy ścisła lista prestiżowych uczelni, które powinieneś skończyć, jeśli chcesz liczyć się w towarzystwie, to tylko wierzchołek góry lodowej. Nie jest to miejsce z kolorowych dram, gdzie biedna szara myszka poznaje księcia w białym sportowym samochodzie i po początkowych perturbacjach odjeżdżają razem w stronę zachodzącego słońca. Jeśli jesteś panną z biednego domu, w dodatku bez liczącego się wykształcenia, nie możesz spodziewać się, że mężczyzna będący dziedzicem sieci hoteli potraktuje cię poważnie i weźmie z tobą ślub. Nawet jeśli jesteś kobietą z dobrego domu, to nie zawsze możesz liczyć na męża, który będzie szczery i dochowa wierności, szczególnie jeśli wasze małżeństwo zostało zaaranżowane za sprawą waszych rodzin.

 Wiele razy podczas czytania tej pozycji uderzało mnie, jak gorzka jest to lektura. Pomimo końcówki, która ukazuje nam trochę światła w życiu głównych bohaterek i uświadamia nam, jak ważne są więzi międzyludzkie, przyjaźnie, wybieganie w przyszłość, a nie tylko życie „tu i teraz”, to nawet po odłożeniu książki myślałam o kobietach, które żyją dokładnie tak, jak nasze dziewczęta. Ciężko mi wybrać historię, która poruszyła mnie najbardziej, ale tą, którą zapamiętam najlepiej, będzie na pewno historia Wonny. Jej pragnienie posiadania dziecka i strach związany z utratą kolejnej ciąży sprawił, że nie mogę przestać o niej myśleć. W społeczeństwie nastawionym na szaleńczy konsumpcjonizm, gdzie pęd pracy ciężko jest opisać słowami, a przyrost naturalny z roku na rok się zmniejsza, posiadanie dziecka jest swego rodzaju luksusem. Tak naturalna potrzeba, jaką mogłaby się wydawać chęć posiadania potomka, jest czymś, na co wiele osób nie może sobie pozwolić. Lista rzeczy, które musimy zapewnić przez całe dorastanie temu nowemu człowiekowi, zdaje się nie mieć końca. Kobiety, które nie chcą stracić pracy bądź boją się narazić szefowi, decydują się na zrezygnowanie z urlopu macierzyńskiego lub powrót po kilku miesiącach, oddając dziecko pod opiekę niani, jeśli oczywiście mają dość środków na jej zatrudnienie. 

 Żałuję jednak, że pani Cha nie postanowiła dać trochę więcej czasu naszym bohaterkom. Mamy ich aż pięć na niecałych trzystu stronach, więc jak widzicie, nie jest to dużo. W moim odczuciu dosyć istotne momenty zostały ucięte, pozostawione domysłom, a szkoda, bo bardzo liczyłam na domknięcie niektórych wątków (szczególnie Gyuri oraz Miho). Niestety, takie pozostawienie historii sprawiło, że czułam spory niedosyt (jeśli ktoś z was czytał tę książkę, jestem ciekawa, jakie były wasze odczucia). Zdecydowanie można było z tej książki wyciągnąć jeszcze więcej, ale tak jak pisałam wcześniej, jest to dopiero pierwsza książka pani Cha, więc myślę, że możemy przymknąć na to oko. Opowieści naszych kobiet się przeplatają, ale nie powinno to być dla was uciążliwe. Nie ma problemu w zorientowaniu się w czasie i miejscu, a styl pisania autorki jest przyjemny w odbiorze. Jest to książka poświęcona w głównej mierze kobietom, jednak brakowało mi tutaj postaci mężczyzn, którzy byliby dla naszych bohaterek czymś więcej niż tylko powodem do smutku czy rozczarowania. Panowie nie są tutaj przedstawieni w dobrym świetle, a ja chciałabym wierzyć i oczywiście wierzę, że w Korei jest mnóstwo uczciwych mężczyzn, którzy mogliby stanąć na drodze naszych pań. Jedynie hostman zrobił na mnie dobre wrażenie, nie dane nam jednak było poznać go bliżej.

„Nie, nie i jeszcze raz nie. Niby czemu mamy ci płacić za to, że nie pracujesz, kiedy wszyscy inni pracują dwa razy ciężej od ciebie? Żebyś mogła bawić się z dzieckiem w domu? To przez takie jak ty firmy nie chcą zatrudniać kobiet. Gdybyś była mężczyzną, ile byś chciała wolnych dni po urodzeniu dziecka? Tak, dobrze myślisz. Ani jednego”.

Frances Cha „Gdybym miała twoją twarz”

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

Subskrybuj
Powiadom o
16 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
reiaoki
reiaoki
1 miesiąc temu

Proszę, jeszcze nawet nie niedziela, a my już możemy się cieszyć recenzją Welmy! 🙂
Recenzja mnie zafrapowała jak zwykle, a dodatkowo zafrapowała mnie i sama powieść o “potencjalnych pięknościach z Gangnam”. Mam nadzieję, że jak bez upiększeń to i bez upiększeń pokazują tam życie codzienne w Korei – to już wystarczy, abym z zainteresowaniem sięgnął po tę pozycję.
A z drugiej strony… pytanie do recenzentki – czy bohaterki dla poprawy nastroju uciekają w świat koreańskich dram? 🙂 Wspomina o tym autorka?
Cytat też interesuyjący, trudno mu odmówić pewnych racji…

Welma
1 miesiąc temu
Reply to  reiaoki

Jak zawsze cieszę się, że Cię tu widzę! Czekam na Twoją opinię, jeśli zdecydujesz się zapoznać z naszymi bohaterkami.
Niestety nie uciekają w świat dram, chociaż to bardzo pasowałoby do klimatu tej książki. Uciekają raczej w świat idoli (a przynajmniej Ara), okazjonalnie do baru zapomnieć o trudach dnia codziennego.
Szczerze mówiąc miałam problem z wybraniem odpowiedniego cytatu. Wiele by się nadawało, chociaż ten wyjątkowo zapadł mi w pamięć…

szymki
szymki
1 miesiąc temu

Operacje plastyczne.
Coś czemu prawie każda kobieta (mężczyzna zresztą też) chciałaby się poddać, bez konieczności przyznawania się do tego faktu.
Operacja plastyczna “oblig” gwiazd, idoli i innych celebrytów, ale przy wytknięciu tego faktu przez tabloidy idą w zaparte, że mają tak od dzieciństwa.
Operacje plastyczne złoty graal i skaza dla operowanej sławnej osoby.
Nie tylko Korea “słynie” z operacji plastycznych, każda miss Wenezueli jest “poprawiana” skalpelem i o dziwo pomimo powszechnej wiedzy o tym fakcie żadna z nich nie została wyeliminowana z konkursu, choć przeważnie zajmują drugie miejsce w każdym konkursie.
Wielokrotnie pisałam, napiszę kolejny (a i pewnie jeszcze nie jeden raz) jestem zszokowana jeśli chodzi o komentowanie przez dziennikarzy i fanów wyglądu osób z tzw show biznesu. Wytykanie, że są grube (czy ona czy on) szczególnie właśnie w krajach azjatyckich, ale do jasnej choinki zielonej, spójrzmy na fanki na koncertach czy one są “ładne”? “zgrabne”? no rany!!! Dobrze jest, pisać z zacisza domowego zajadając czekoladę lub makaron “jaka ona gruba” (bo kurka przytyła 1 kg i nie “dopina” się w kusym kostiumiku) samemu niestety gwiazdą nie będąc.
Tak samo jest z tzw. dress codem, kto go wymyślił? Kobieta? Wątpię 🙂 Panowie, ubierzcie pantofelki na 4-6 cm obcasiku, wąską spódniczkę, 3- 4 cm przed lub za kolano, białą obcisłą bluzeczkę …. a następnie idźcie do archiwum, wejdźcie na drabinkę i szukajcie materiałów potrzebnych do pracy (nie w każdym zakładzie pracy jest archiwista na zawołanie). Skąd wiem? Mój pracodawca tak sobie wymyślił… i wytrwał w tym pomyśle miesiąc.

Droga @Wellmo książka na tyle mnie zaintrygowała, że zamówiłam ją sobie i ponieważ za 2 tygodnie zaczynam urlop zamierzam ją przeczytać i dam znać co z tego wynikło …

Welma
1 miesiąc temu
Reply to  szymki

Droga Szymki nawet nie masz pojęcia jak się cieszę, że w końcu znalazłam coś co aż tak zachęciło Cię do lektury. Oczywiście czekam niecierpliwie na Twoje przemyślenia.
Autorka pisze głownie o kobietach, lecz nie można pominąć tego, że mężczyźni również stawiani są przed wymaganiami dotyczącymi wyglądu. Słynne w Internecie, które po czasie stały się memem, że kobieta kończy się na 50 kilo, a mężczyzna zaczyna od 180 cm wzrostu. Nie tylko płeć piękna stoi przed określonymi kanonami piękna ( a niestety centymetrów nie można dodać sobie za sprawą operacji plastycznej). Fascynujące jest również to jak w kraju gdzie tak powszechne są operacje plastyczne tak wiele osób się ich wypiera i chce być uważanym za “naturalną piękność”. Niestety tak jak mówisz, nie pomaga fakt, że ludzie tak bardzo lubią komentować wygląd innych. Gazety, strony internetowe, a też w naszym zwykłym codziennym życiu często możemy spotkać komentarze na temat wyglądu innych osób, a wręcz poprawianie sobie własnego samopoczucia dyskredytując innych.

marysia70
marysia70
1 miesiąc temu

Ho, ho, ho! Nie dość, że pisze ciekawe recenzje to jeszcze czyta w myślach!
Słyszałam o tej książce i liczyłam na to, że o niej napiszesz…
Dziękuję Ci za tę niespodziankę. Na pewno przeczytam i odezwę się…
Słonecznej niedzieli.

Welma
1 miesiąc temu
Reply to  marysia70

Dziękuję kochana, miło znowu Cię widzieć! Czekam na Twoją opinię jak już będziesz po. Dobrego tygodnia <3

NiebieskaStokrotka
NiebieskaStokrotka
1 miesiąc temu

Dios mio, jak się cieszę, że i po tę książkę sięgnęłaś! Przeczytałam ją w zeszłym miesiącu i

Spoiler Pokaż

Dziękuję za Twoją trafną oceną oraz całą recenzję – liczę na to, że namówi ona wiele osób do lektury 😉
Pozdrawiam ciepło!

Last edited 1 miesiąc temu by NiebieskaStokrotka
Welma
1 miesiąc temu

Ja również mam nadzieję, że przekonam niezdecydowanych lub nieświadomych istnienia tej książki do sięgnięcia po nią bo naprawdę warto. Tak jak pisałam, pokazuje ona historię kobiet, które są często pomijane i o których przeciętny Koreańczyk woli raczej nie myśleć.

Pokaż

Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam gorąco!

reiaoki
reiaoki
1 miesiąc temu

Fragment wywiadu z autorką powieści:

“To prawda, że w Korei jest wiele aspektów rzeczywistości, w której kobiety wciąż dźwigają większość domowych obciążeń: Wymaga się od nich, by były bardziej kobiece – jest więcej sztywności, jeśli chodzi o te role. Ale jest to bardzo szybko zmieniający się krajobraz i moi bohaterowie to odzwierciedlają. Nie myślą o miłości jako o celu ostatecznym. Niefortunna rzeczywistość jest taka, że kiedy kobiety wchodzą w związek małżeński i zostają matkami, wiele z nich odchodzi od pracy, by zająć się rodzeniem dzieci. To jest powód, dla którego Korea ma najniższy wskaźnik urodzeń na świecie, ponieważ kobiety decydują się tego nie robić.
Ale są pewne rzeczy dotyczące bycia kobietą w Korei, gdzie jest to o wiele łatwiejsze niż na Zachodzie. Jeśli chodzi o urlop macierzyński, opiekę poporodową, nawet znalezienie środków antykoncepcyjnych – wszystko to jest w Korei o wiele łatwiejsze. Chciałam wskazać na te różnice w biurokracji, która otacza bieżące sprawy w każdym kraju. ”

Ciekawe uwagi…

Welma
1 miesiąc temu
Reply to  reiaoki

Również czytałam o tym, że mnóstwo kobiet albo nie wykorzystuje całego urlopu macierzyńskiego lub po prostu jeśli mogą sobie na to pozwolić to rezygnują z pracy całkowicie. Jeśli chodzi o to bycie kobiecą to przypomina mi się niedawna sprawa z koreańską łuczniczką, która wywołała zamieszanie swoją krótką fryzurą. Oczywiście nie chodziło tylko o te krótkie włosy, ale cała sprawa była naprawdę irracjonalna…
Jedna z bohaterek argumentując słuszność szybkiego powrotu do pracy po urodzeniu dziecka wspomina, że w USA urlop macierzyński trwa jedynie trzy tygodnie. Szczerze mówiąc zszokowała mnie ta informacja, więc postanowiłam pogrzebać na ten temat. Internet podaje trochę inne informacje, ale też niezbyt optymistyczne.

Alicja 8411
Alicja 8411
1 miesiąc temu

Jak zwykle niezmiernie sie ciesze z recenzji,niestety pozycja Gdybym miala twoja twarz musi poczekac na polce,skusilam sie najpierw na Nocny Tygrys Yangsze Choo.A ile tytułów jeszcze na mnie czeka 🙂 Pisz kochana bo uwielbiam ksiazki i cudownie jest tu wpadac,zycze ci pieknych chwil z pieknymi powiesciami.

Welma
1 miesiąc temu
Reply to  Alicja 8411

Ciesz się jak zawsze ogromnie z twojej obecności. Czekam na Twoją opinię kiedy już sięgniesz po “Gdybym miała twoją twarz”. Na mnie już tyle książek czeka, a co chwila wypatruję jakąś nową, tej siły już nie da się powstrzymać, haha. Nocny Tygrys również od dawna na mojej liście.
Dziękuję i również życzę Ci pięknych chwil i samych dobrych lektur

Alicja 8411
Alicja 8411
23 dni temu
Reply to  Welma

Polecam Ci przeczytac Nocnego Tygrysa….jestem pod wielkim wrazeniem..dla mnie akcja tu tez nie zwalnia,mozna w niej znalezc przeróżne ciekawe zabobony:)zwłaszcza jeśli ktoś sie tym interesuje i fascynuje.

szymki
szymki
10 dni temu

Droga Welmo
Uprzejmie informuję, iż zakończyłam lekturę książki.
Książki, która z jednej strony frapuje, zastanawia a z drugiej nawet po zamknięciu ostatniej strony pozostaje w głowie i jest. Jak sobie zaplanowałam, zabrałam książkę ze sobą na urlop. Ale plany urlopowe pokrzyżowała mi skutecznie choroba. Książkę więc odłożyłam na drogę powrotną. Przyznać muszę, że pochłonęłam ją za jednym razem (5 godzin jazdy) a Osobisty Małżonek śmiał się, że dawno “tak rozmowna” nie byłam w trakcie jazdy autem a korek na S-3 był “błogosławieństwem” i kupieniem godzin do czytania 🙂 Musiałam troszkę “przestawić” się na sposób narracji autorki ale (jak piszesz) jest to do ogarnięcia.
Jak również wspomniałaś w recenzji jest to książka o zwyczajnych kobietach które w konsumpcyjnym społeczeństwie walczą “zębami i pazurami” o swój kawałek świata. Dziewczyny (w przeciwieństwie do bohaterek dram) które zostały potraktowane brutalnie przez bliskich i przez życie. Czytając współczułam każdej z nich, ale historia Gyuri i Woony najbardziej zapadła mi w pamięć. I jedna i druga miała obok siebie mężczyznę (hostman, mąż) ale nie mając wzorców (lub mając złe) nie umiały wykorzystać “potencjału” panów. Mam nadzieję, że (wg mojego zakończenia) Gyuri otrzyma pracę a Woona pogodzi się z mężem tuż po ….. (ha, ha do doczytania 🙂 ).
Dziękuję Ci za wspaniałą lekturę…. 🙂

Welma
7 dni temu
Reply to  szymki

Cieszę się ogromnie, że w końcu i ty powróciłaś do mnie z wrażeniami ze swojej lektury. Nie ukrywam, że byłam bardzo ciekawa jak odbierzesz tę książkę. Co do Twojej choroby mam nadzieję, że już wszystko jest w porządku i życzę dużo zdrowia tak na wszelki wypadek! Mój urlop również zawiódł, tyle że pod względem pogodowym, ale za to ile czasu było na pogrążenie się w lekturze! 😀
Tak jak piszesz, ja również wymyśliłam sobie możliwe najlepsze zakończenie dla naszych dam, bo udało mi się polubić je na tyle żeby tego właśnie im życzyć.

szymki
szymki
7 dni temu
Reply to  Welma

Niestety 🙂 choroba na koniec urlopu odpuściła ale i urlop się właśnie skończył. Książka zostaje na półce i zachwalam ją każdemu kto tylko chce słuchać 🙂

Raz jeszcze dziękuję… teraz moja kolej 🙂

4.8 5 votes
Article Rating