ISBN: 9788380495500

Oryginalny tytuł: „Nothing to Envy: Ordinary Lives in North Korea”

Liczba stron: 368

Wydawnictwo: Czarne

Pierwsze wydanie: 2009 rok

Rok wydania: 2017 rok (wydanie II)

Gatunek: Reportaż

Nagrody: Nagroda Overseas Press Club, Nagroda im. Joego i Laurie Dine’ów, Nagrodę im. Osborna Elliotta, Nagroda im. Samuela Johnsona

„Nie mamy czego zazdrościć światu”

Myślę, że każdy coś o Korei Północnej słyszał, jest to jednak kraj, który – praktycznie całkowicie zamknięty dla ludzi z zewnątrz – wciąż stanowi dla nas zagadkę. Nie ma się co oszukiwać, nawet jeśli udałoby się nam wyjechać do Korei Północnej, nie zobaczylibyśmy prawdziwego jej oblicza. Koreańczycy z Północy do perfekcji opanowali odgrywanie swoistego teatru na użytek tych, którzy odwiedzają ich kraj. W jaki więc sposób dowiedzieć się czegokolwiek o tym tajemniczym kraju? Za sprawą tych, którym udało się z niego uciec.

Barbara Demick jest dziennikarką, szefową pierwszego oddziału „Los Angeles Times” w Pekinie. W 2001 roku zamieszkała w Seulu, skąd miała pisać o obydwu Koreach. Szybko przekonała się, jak trudno amerykańskiemu dziennikarzowi wjechać do Korei Północnej, a kiedy w końcu tam dotarła, został jej przydzielony przewodnik, którego zadaniem było udaremnienie wszystkich spotkań i rozmów, które nie były przewidziane w szczegółowo przygotowanym planie wizyty. Prawdziwe oblicze Korei Północnej poznała dopiero poprzez serię rozmów ze zbiegami z KRLD, którzy uciekli do Chin lub Korei Południowej.

Demick przedstawia historię bardzo dokładnie, rozpoczynając od okupacji japońskiej, poprzez drugą wojnę światową, wojnę koreańską, która zakończyła się utworzeniem dwóch państw, a następnie klęskę głodu, która nawiedziła Koreę Północną w latach dziewięćdziesiątych, i jakie następstwa tego okresu po dzień dzisiejszy nękają mieszkańców tego państwa. Autorka przeprowadza rozmowy z kilkoma bohaterami pochodzącymi z tego samego regionu, by móc dokładniej zweryfikować ich historie.

Pani Song, od najmłodszych lat wychowywana w duchu komunizmu, przykładna obywatelka, przewodnicząca swojej wspólnoty mieszkaniowej, recytująca wypowiedzi Kim Ir Sena z pamięci przy każdej nadarzającej się okazji. Z gorliwością wypełniając swój obywatelski obowiązek, zaszczepiając w swoich dzieciach ideę komunizmu. Chociaż system zawiódł ją niezliczoną ilość razy, ona wciąż nie dopuszczała do siebie myśli, że mogłaby opuścić swoją ojczyznę. Choć Korea nie była w stanie ofiarować jej niczego, ona była w stanie ofiarować jej wszystko.

Mi-ran, nauczycielka, córka żołnierza, który podczas wojny koreańskiej walczył po stronie Południa. Po zakończeniu wojny został zmuszony do zamieszkania na Północy, gdzie do końca życia pokutował na samym dole drabiny społecznej. Mi-ran jako jego dziecko również zaliczana była do pokolenia „zdrajców”, całe życie cierpiąc, ponieważ status społeczny jest w Korei dziedziczny. Jej historia pokazuje nam również, jak dobrze ma się w Korei Północnej system dzielenia ludzi na klasy i dlaczego za jego pomocą tak łatwo jest podporządkować obywateli reżimowi.

Jung-sang wraz ze swoimi rodzicami wrócił do swojej ojczyzny z Japonii, do czego skusiła ich oraz tysiące Koreańczyków mieszkających poza granicami KRLD prężnie rozwijająca się gospodarka Korei Północnej w latach sześćdziesiątych. W tym okresie Korea Północna zostawiła za sobą w tyle Koreę Południową, a propaganda reżimu sięgała wtedy daleko poza granice kraju. Niestety, ten okres szybko minął, doprowadzając do największej klęski głodu i zapaści gospodarczej, a rodziny, które zamieszkały w Korei, pogrążyły się w rozpaczy. Jung-sang jako syn imigrantów z Japonii, regularnie otrzymując pieniądze od bliskich zza granicy, mógł pozwolić sobie na dużo lepsze życie niż przeciętny mieszkaniec Korei. Jako przystojny, wykształcony młodzieniec dostał pozwolenie na studiowanie w Pjongjangu  na jednej z najlepszych uczelni w kraju. Inteligentny i wykształcony, nie mógł przestać myśleć o nieścisłościach i kłamstwach, którymi reżim próbował karmić codziennie jego i resztę obywateli.

Kim Ji-eun była pediatrą w szpitalu miejskim w Chongjinie, również od najmłodszych lat wychowywana w duchu komunizmu oraz miłości do przywódcy i słońca narodu Kim Ir Sena. Jej rodzina do tego stopnia była wierna wartościom głoszonym przez partię, że kiedy w 1994 roku zmarł ich przywódca, jej ojciec odmówił jedzenia, z rozpaczy głodząc się na śmierć. Ji-eun opowiada nam, jak wygląda opieka medyczna w Korei Północnej, z czym codziennie muszą mierzyć się lekarze chcący ratować swoich pacjentów oraz dlaczego w końcu rodziny przestały oddawać swoich bliskich do szpitali.

Śledzimy ich opowieści, czytając o absurdach reżimu, rozpędzonej machinie propagandowej, która zdominowała każdą chwilę ich życia, niewyobrażalnym cierpieniu, jakiego codziennie doświadczali, o walce, by przeżyć kolejny dzień. Ta książka jest zbiorem historii ludzi, których zawiódł własny kraj, zawiedli ludzie, którzy na wielkich czerwonych plakatach obiecywali poprowadzić cały naród ku wspaniałej i wielkiej przyszłości. Jest to świadectwo tych, którzy powoli, potykając się o kolejne kłody rzucane im pod nogi, dojrzewali do myśli o ucieczce do Chin lub Korei Południowej. Nie jest też tak, że ich cierpienie kończyło się po przekroczeniu granicy. Wielu Koreańczyków z Północy potrzebuje dużo czasu, żeby przystosować się do świata, który Koreę Północną zostawił dawno w tyle. Nie jest im łatwo zaaklimatyzować się w miejscu, gdzie technologia wkradła się już do każdej dziedziny życia, gdzie edukacja różni się od tej, którą otrzymują Koreańczycy z Północy, więc na miejscu często okazuje się, że nie są w stanie wykonywać swojego zawodu, bo ich wiedza jest szczątkowa i przestarzała. Wielu z nich nigdy nie będzie w stanie dostosować się do nowego świata, w jakim przyszło im żyć.

Przedstawiłam wam tylko kilkoro bohaterów, a historia każdego z nich jest tak samo ważna, o czym – mam nadzieję – przekonacie się sami.

Książka napisana jest rewelacyjnie, historie się przeplatają, więc początkowo mieszały mi się imiona, ale nie zrażajcie się, jeśli będziecie mieli podobnie. Im dalej, tym wszystko coraz bardziej się klaruje i opowieści coraz płynniej przechodzą między sobą. Najbardziej wstrząsającym momentem podczas lektury były dla mnie wspomnienia  Mi-ran z czasów jej pracy jako nauczycielka. Historie dzieci powoli umierających z głodu, które od najmłodszych lat uczone są piosenek o mordowaniu japońskich i amerykańskich żołnierzy, którym nawet do zadań matematycznych wprowadza się element walki z okupantem, to coś, o czym nie da się po prostu zapomnieć. Wszechobecny głód, śmierć i bieda wymuszają na ludziach znieczulicę, bez której sami nie byliby w stanie przeżyć w otaczającej ich rzeczywistości.

Książka posiada również przed każdym rozdziałem zdjęcia, a na końcu otrzymujemy rozdział zatytułowany „Trzecie pokolenie”. Autorka znowu dostarcza nam wielu informacji, tych już bardziej aktualnych, z roku 2011, po przejęciu władzy przez kolejne pokolenie Kimów, a dokładnie Kim Jong Una, oraz jak wyglądało kilka kolejnych lat jego rządów. Jego historia jeszcze się pisze, niestety jednak wielkie oczekiwania Koreańczyków względem młodego władcy szybko zostały zweryfikowane.

„Wierszyk »Dokąd idziemy?« znalazł się w podręczniku języka koreańskiego dla uczniów pierwszej klasy wydanym w 2003 roku:

 

Gdzie byliśmy?

Byliśmy w lesie.

Dokąd idziemy?

Idziemy na wzgórza.

Po co tam idziemy?

Idziemy tam, żeby zabić japońskich żołnierzy”.

Przeczytaj inne artykuły tej serii:

Subskrybuj
Powiadom o
3 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
szymki
szymki
6 miesięcy temu

Od 1945 r. obie Koree ze sobą “walczą” o co? chyba już nikt nie pamięta. Podział nastąpił “jak zwykle” gdy dwie armie. Dwa mocarstwa podzieliły świat wg własnego widzimisię. Nikt chyba w tych mocarstwach nie przewidział rodziny Kimów i ich zapędów dyktatorskich. Izolacja oraz karanie za winy rodziców skutecznie zniechęcają do walki o cokolwiek.
Dziękuję za kolejny ciekawy tekst …..

reiaoki
reiaoki
5 miesięcy temu

Tak, poruszająca, momentami wstrząsająca lektura. Takiej literatury faktu nie lubię, no ale to Korea… “Usta pełne kamieni” też przeczytałem tylko z tego powodu, a te obie książki jakby się uzupełniały, bo “Usta” to wspomnienia uciekiniera, który od dziecka zamknięte było w straszliwym obozie pracy KRL-D…
Drobna poprawka, za pozwoleniem. Państwa koreańskie nie powstały “po wojnie koreańskiej” tylko przed nią, w 1948 r. A dwa lata później Północ najechała Południe…
Bardzo się cieszę z kolejnej interesującej recenzji.

marysia70
marysia70
5 miesięcy temu

Droga Welmo, dziękując za kolejną recenzję, z radością informuję, ze tę ksiązkę już posiadam, tylko jeszcze nie przeczytałam!
Jak tylko przeczytam – podzielę się opinią…

0 0 votes
Article Rating